William gracz

Jacek Konikowski
opublikowano: 20-12-2006, 00:00

Zaplanował sobie, że zapanuje nad polskim rynkiem alkoholi. Wszystko wskazuje na to, że właśnie on nam będzie polewał.

Pole. Golfowe. Rozmawiamy o hazardzie, albatrosach i o zielonej marynarce. Czyli o golfie. O tym, że kiedyś niektóre typy piłek golfowych pokrywano specjalną żywicą zwaną balata, a dzisiaj tworzywem sztucznym. Że jak się uderzy piłkę w kierunku innych graczy, to nie woła się do nich: uwaga, leci!, bo po tym poznać rabbita (golfistę żółtodzioba), ale: fore! Że driver to nie kierowca wózka wożącego graczy od dołka do dołka, lecz kij typu wood o numerze jeden, służący do oddawania najdłuższych uderzeń. I że najczęściej używa się ironów, jednego z dziewięciu rodzajów kijów, a każdy o innej długości i kącie pochylenia lica główki. A albatros to nie ptak, lecz zakończenie dołka trzema uderzeniami.

William Carey to sandbagger — gracz ukrywający swoje prawdziwe umiejętności, żeby zyskać przewagę w rozgrywkach. Gracze zawodowi mają handicap zero, Carey ma jeden. Rok temu mistrz Polski amatorów. Dzisiaj piąty w rankingu polskich golfistów, do lidera stracił trzy uderzenia.

Zawiedziony? No, jasne, ale z drugiej strony udało się coś innego. Wejść na parkiet (dzisiaj debiut). Mało kto pamięta, że CEDC (Central European Distribution Corporation) próbowało tej sztuki w 1997 r. Wtedy Carey chciał, ale giełda nie. Wiadomo, były lepsze kąski, czas wielkich prywatyzacji, jak choćby Pekao czy Telekomunikacji Polskiej. Nie każdy też wie, skąd wtedy Carey wziął kapitał na wykupywanie polskich hurtowni alkoholi. Z NASDAQ. Carey co prawda jest Amerykaninem, ale jego firma nie działała w Stanach Zjednoczonych. Jednak pieniądze na rozwój ściągnęła z giełdy w Nowym Jorku.

Kowboj nad Wisłą

Pierwszą w życiu firmę Carey założył 15 lat temu w Warszawie na Nowym Mieście. Założyciel, największy udziałowiec i szef spółki jest synem zamożnego amerykańskiego ranczera i producenta żywności. Przez wiele lat żył z golfa. W końcu jednak przystał na propozycję ojca wspólnego prowadzenia rodzinnej firmy.

— Mój ojciec prowadził na Florydzie firmę eksportującą trzodę hodowlaną. W 1990 r. założyliśmy w Warszawie pierwszą spółkę z Grupy CEDC — Carey Agri — opowiada William Carey, prezes CEDC.

Kowboj Carey przyleciał nad Wisłę na miesiąc. Został do dzisiaj. Okazało się, że bardziej od eksportowania żywności opłaca się jej import do Polski. Początkowo trafiło do nas piwo, potem Carey zaryzykował z mocniejszymi trunkami. Opłaciło się na tyle że siedem lat później CEDC zaczęło myśleć o akwizycjach. Kapitał? Właśnie NASDAQ. Szło jak po maśle. Carey po kolei wykupywał polskie hurtownie alkoholu. Lecz z głową. Dawni właściciele nadal nimi kierowali, ale dzielili się zyskami z Careyem. W zamian dostawali pieniądze na inwestycje i akcje CEDC. Krok po kroku imperium Careya urosło do kilkunastu firm, od hurtowni po sieć sklepów Fine Wine & Spirits oraz importera. Carey stał się królem dystrybucji alkoholi w Polsce, zgarniając 20 proc. rynku.

Wtedy zagrał va banque — o rynek produkcji wódki w Polsce. Pierwszy wstrząs branża przeżyła w maju 2005 r. po ogłoszeniu zakupu przez niego od Remy Cointreau polskiej spółki Bols wraz z zakładami w Obornikach Wielkopolskich, w których destylowane są Bols i Soplica. Potem kolejny, w lipcu, po wygranej w prywatyzacji Polmosu Białystok, największego z Polmosów, producenta najchętniej kupowanych w Polsce wódek: Absolwenta i Żubrówki.

Te dwie transakcje oznaczały dla Careya 30 proc. rynku oraz gwarantowały mu pozycję lidera. Kolejną częścią planu było kupienie Polmosu Lublin, lidera na polskim rynku wyrobów gatunkowych producenta Żołądkowej Gorzkiej, najlepiej sprzedającej się wódki gatunkowej.

Hazard

Nawet rasowemu golfiście zdarza się dub (złe uderzenie), co nie oznacza, że od razu jest dufferem (kiepskim graczem). Czasem dobre uderzenie blokuje hazard (przeszkoda na polu golfowym, np. jezioro), innym razem humor psuje yips (krótki, nietrafiony putt). Careyowi plany pokrzyżowali urzędnicy.

Do tej pory był niepokonany w konsolidacji rynku. Do szczęścia brakowało mu jedynie Polmosu Lublin. Udział CEDC w rynku wzrósłby wtedy do 40 proc.

Jednak UOKiK zablokował zakup Polmosu, zarzucając Careyowi, że tym samym miałby aż 52 proc. rynku wódek gatunkowych. Byłby monopolistą. Carey zaprzecza:

— Stoimy na stanowisku, że nasz przyszły łączny udział w całkowitym rynku wódki po przejęciu Jabłonnej pozostałby poniżej 40-procentowego progu, określonego przez polską ustawę antymonopolową. Złożyliśmy odwołanie od decyzji UOKiK, jednakże przed jego rozstrzygnięciem zrezygnowaliśmy z tej transakcji w związku ze sprzedażą spółki Jabłonna innemu nabywcy.

Carey więc nie bije głową w mur.

— Nadal będę przejmować niszowe marki i polskich dystrybutorów — zapowiada.

A gdy nie będzie już czego przejmować? Carey zerka na Węgry i Rosję.

— Badamy możliwości produkcji wódki Bols w Rosji. Planujemy też znaczne zwiększenie eksportu Żubrówki. Dostrzegamy również możliwości akwizycji w branży spirytusowej w Europie Środkowej. W wyborze podmiotów kierujemy się przede wszystkim tym, w jaki sposób dana spółka przyczyni się do wzrostu przychodów grupy oraz czy ma do zaoferowania marki, które uatrakcyjnią nasze portfolio — zapowiada Carey.

I na to pójdą pieniądze z emisji?

— Środki z emisji przeznaczymy przede wszystkim na sfinansowanie akcji Polmosu Białystok nabytych w publicznym wezwaniu oraz wykup części zabezpieczonych niepodporządkowanych papierów dłużnych.

Ostatni dołek

Na ostatni, dziewiętnasty dołek golfiści mówią nineteenth hole, ale zwyczajowo rozumieją pod tym bar w budynku klubowym. Tam kończą grę szklaneczką whisky. Dzisiaj Carey wbije piłeczkę do ostatniego dołka. CEDC zadebiutuje na giełdzie. Czy w pierwszym uderzeniu?

Znając jego handicap, zapewne tak. Wreszcie będzie ten symboliczny green jacket (zielona marynarka stanowiąca główną wygraną turnieju Masters). Toasty pewnie też będą. Jego wódką. Pytanie, którą: bolsem, soplicą, żubrówką, absolwentem, może liderem? Bo chyba nie ludową. W klubie golfowym?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy