Winiecki: Wzrost inwestycji w 2005 roku wyniesie ok. 7 proc.

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 06-02-2005, 16:41

Wzrost inwestycji w 2005 roku może wynieść około 7 proc. - uważa doradca ekonomiczny WestLB Jan Winiecki. Jego zdaniem, poza eksportem nie ma czynników, które mogłyby być motorem wzrostu w 2005 roku.

Wzrost inwestycji w 2005 roku może wynieść około 7 proc. - uważa doradca ekonomiczny WestLB Jan Winiecki. Jego zdaniem, poza eksportem nie ma czynników, które mogłyby być motorem wzrostu w 2005 roku.

"W większości przedsiębiorstwa będą w tym roku inwestować, ale będą to raczej inwestycje odtworzeniowe. Nie bardzo widzę w tej sytuacji szanse na inwestycje rozszerzające moce produkcyjne, poza sektorem eksportowym" - powiedział PAP Winiecki.

"Nie sądzę, by inwestycje, jak uważają niektórzy, miały rosnąć w tempie dwucyfrowym (...) 10-procentowy wzrost inwestycji jest przesadnym optymizmem" - dodał.

Wicepremier Jerzy Hausner mówił ostatnio, że przewiduje wzrost inwestycji w 2005 roku o 10 proc. W poniedziałek GUS podał wstępne dane, z których wynika, że inwestycje w 2004 roku wzrosły o 5,1 proc. Wzrost PKB w tym czasie, GUS oszacował na 5,4 proc.  

Dane o wzroście PKB w 2004 roku nie zaskoczyły Winieckiego. Jego zdaniem wzrost gospodarczy w drugiej połowie ubiegłego roku był stymulowany przez eksport.    "Oczekiwałem wolniejszego tempa wzrostu i pisałem, że druga połowa roku nadal +wisi+ na eksporcie, bo ani konsumpcja, ani inwestycje nie rosną szybciej niż popyt krajowy. Tegoroczne inwestycje w kapitale trwałym też nie będą rosnąć szybciej niż w końcówce ubiegłego roku" - powiedział."Widać wyraźnie, że poza eksportem, który nadal będzie rosnąć w dwucyfrowym tempie, nie ma czynników, które mogłyby pociągnąć ten wzrost w 2005 roku" - dodał.

W opinii ekonomisty WestLB, wzrost zapasów obserwowany w ubiegłym roku mógł wynikać z chęci zabezpieczenia się producentów przed wzrostem cen materiałów i surowców. Na przełomie lat 2003/2004 ceny hurtowe rosły w tempie prawie 10 proc. rocznie.Winiecki nie widzi też czynników, które mogłyby zdynamizować konsumpcję indywidualną w tym roku. "Bieżące przyrosty płac w sektorze przedsiębiorstw zostały praktycznie zjedzone przez inflację i ten rok zapowiada się podobnie. Jeżeli będziemy mieć 5 proc. wzrostu płac, co nie jest przecież niskim przyrostem, to i tak do 3,5 proc. zostanie skonsumowane przez inflację" - powiedział.

"Nie będzie także w tym roku źródła zwiększenia tempa wzrostu konsumpcji ze strony emerytów i rencistów, gdyż waloryzacja będzie dokonana dopiero w 2006 roku" - dodał. Ekonomista WestLB zwraca uwagę, że także oszczędności oraz kredyty nie pobudzą konsumpcji w 2005 roku. "W tej chwili obserwujemy raczej umiarkowaną tendencję do odbudowy poziomu oszczędności, niż do czerpania z oszczędności na bieżącą konsumpcję. A więc, także i z tego źródła zasilenia konsumpcji nie będzie" - powiedział Winiecki.

"Innym źródłem wzrostu konsumpcji jest zadłużanie się, ale poziom kredytów konsumpcyjnych od kilkunastu miesięcy jest stabilny i wynosi około 15 proc. skali rocznej. I nie wygląda na to, by ten poziom miał się zmienić" - dodał.

Spożycie indywidualne w 2004 roku wzrosło o 3,2 proc. W kolejnych kwartałach ubiegłego roku wskaźnik ten stopniowo obniżał się z 3,9 proc. w I kwartale do 3,5 proc. w III kwartale. W 2003 roku spożycie indywidualne wzrosło o 3,1 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane