Wino, czyli alternatywa

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 03-07-2008, 00:00

Kto nie ma już apetytu na inwestycje na giełdzie, powinien zainteresować się winem. Nie tylko po to, żeby spłukać niesmak po spadkach.

Wobec spadków na giełdzie, kryzysu hipotecznego i ekonomistów wieszczących globalną bessę, dwa słowa robią w świecie finansów karierę: inwestycje alternatywne. A wśród nich coraz większą popularnością cieszy się branża winiarska.

— Najbardziej cenne trunki, notowane na londyńskiej giełdzie win, ujęte są w wąski index Liv-ex 100 — odpowiednik elitarnych indeksów blue chipów. Szeroki indeks Liv-ex 500 jest bardziej wskaźnikiem ogólnej kondycji rynku — tłumaczy Krzysztof Maruszewski, prezes zarządu Stilnovisti, zajmującej się doradztwem inwestycyjnym w tej dziedzinie.

Poznańska firma, przez pewien czas jedyna w Polsce, oferuje taką usługę. Ale to się zmienia. Konkurencyjną ofertę szykuje np. Ipopema.

— Pomysł pojawił się, kiedy przygotowywaliśmy projekt inwestycji w sztukę. Wino uzupełniło naszą ofertę. Poszukaliśmy firm, które zajmują się wine-bankingiem. Okazało się, że żadnej nie ma. A i na świecie działa ich niewiele. Postanowiliśmy więc wejść w wino, bo uważamy, że najlepsze są produkty niszowe — opowiada Krzysztof Maruszewski.

Obraz rynku

Opowieści o butelkach, które na aukcjach osiągnęły rekordową cenę, regularnie trafiają na łamy popularnych tygodników. Dwa lata temu w Nowym Jorku sprzedano trzylitrową butelkę wina marki ChČteau Lafite rocznik 1865 za rekordową cenę 111 625 dolarów. Chociaż od dawna wiadomo, że na dobrym winie się zarabia, to brakowało porządnego instrumentu inwestycyjnego, który pozwoliłby śledzić sytuację na rynku. Zmieniło się to w 1999 r., kiedy powstał Liv-ex.

— Indeks Liv-ex 100 opiera się na stu winach z konkretnych winnic i roczników. Inwestuje się w skrzynki, to jest w 12 butelek, lub w półskrzynki. Są to wina wyłącznie z Bordeaux i Burgundii, z winnic o kilkusetletniej historii. Sekret inwestycji polega na tym, że na przykład wino Margaux z 1996 r. jest rekomendowane do spożycia w 2035 r. Czyli tak naprawdę do tego czasu ludzie będą je trzymali, a cena wzrośnie, bo codziennie kilkanaście butelek zostanie wypitych — opowiada Krzysztof Maruszewski.

Czuć Parkera

Trunki z regionu Bordeaux są najlepiej opisane i poznane zarówno jeśli chodzi o wpływ warunków klimatycznych, gleby, jak i o proces starzenia się i dojrzewania. Stąd są najpewniejszą lokatą kapitału. Wina z Nowego Świata (RPA, Australia, Chile), chociaż zdobywają popularność na stołach, nie cieszą się zainteresowaniem inwestorów. Najważniejszą postacią na rynku inwestycji w wino jest Robert Parker. Ten Amerykanin ze stanu Maryland jest obecnie najbardziej wpływowym krytykiem tego trunku na świecie. Od 1978 r. wydaje pismo „The Wine Advocate”, które ma ponad 40 tys. prenumeratorów w 37 krajach.

— Ludzie, którzy patrzą na indeks Liv-Ex, mówią: czuć tu Roberta Parkera. Do indeksu zostały wybrane wina według jego preferencji — twierdzi Krzysztof Maruszewski.

Parker opracował stupunktową skalę, według której ocenia trunki. Uwzględniany w niej jest m.in. potencjał danego sezonu, liczba dni słonecznych, data rozpoczęcia winobrania czy pogłoski o występowaniu szkodników w rejonie upraw. Parker rekomenduje także czas dojrzewania wina. Zwykle około 20 lat. Jak nietrudno się domyślić, jeśli Parker wysoko oceni dane wino (czyli da mu od 90 punktów wzwyż), to jego cena natychmiast wzrasta. Żaden inny krytyk w branży nie ma takiego wpływu na rynek. Krzysztof Maruszewski twierdzi, że Roberta Parkera nie należy demonizować. Stabilnemu wzrostowi kursu na indeksie Liv-ex może zagrażać zupełnie co innego.

— Na tym rynku jest trochę spekulantów. Zyski bardzo pompują rynki azjatyckie, bo od kilku lat obserwowuje się wzmożone zainteresowanie winem inwestorów chińskich i dalekowschodnich — opowiada Krzysztof Maruszewski.

Wino to smak

Stilnovisti przyjęło strategię, która zakłada inwestycje w wina tylko z najwyższej półki. Klientów do korzystania ze swoich usług zachęca, argumentując, że według analityków około 10-15 proc. kapitału należy wkładać w fundusze alternatywne. Klient kupuje konkretne skrzynki. Firma odpowiada za przygotowanie portfela i opiekę nad nim. Zalecany czas inwestycji wynosi od 3 do 5 lat.

— Z funduszy alternatywnych trzy najbardziej znane aktywa to sztuka, wino i kruszce. Są też jeszcze bardziej alternatywne rozwiązania. Na świecie istnieją już fundusze z gwarantowanym poziomem zysku na poziomie 7-8 proc. rocznie, które inwestują na przykład w autografy lub w znaczki — opowiada Krzysztof Maruszewski.

Z inwestowaniem w wino jest jednak problem. Polskie prawo zabrania handlu alkoholem bez koncesji. Maruszewski przyznaje, że była to jedna z największych przeszkód, jakie musiał pokonać, przygotowując ofertę. Problem udało się jednak rozwiązać.

— Klient kupuje wino w ramach umowy komisowej od firmy angielskiej. Trunek nie przyjeżdża do Polski. Jest przechowywany w brytyjskich piwnicach, które mają wieloletnie doświadczenie w takiej działalności. Czyli jesteśmy pewni, że panują tam dobre warunki i wino się nie zepsuje. A jeśli coś się stanie, piwnica wypłaci odszkodowanie. Kiedy klient stwierdza, że chce wyjść z inwestycji, Anglicy sprzedają wino, a nie on — wyjaśnia Maruszewski.

Inwestycje w trunki mają jeszcze tę zaletę, że można i warto się nimi pochwalić.

— Inwestycje w wino bardzo pozytywnie wpływają na wizerunek. Jeśli ktoś włożył pieniądze w rynek soi i nawet bardzo dużo na tym zarobił, to nie jest to tak prestiżowe jak wtedy, kiedy kupuje się kilka skrzynek dobrego bordeaux — mówi Krzysztof Maruszewski.

A jeśli ktoś nie będzie chciał spieniężyć swojej inwestycji, może ją po prostu wypić. I też na tym dobrze wyjdzie. n

Król krytyków

Robert Parker urodził się w Baltimore w 1947 r. Na miejscowym uniwersytecie skończył historię, a także zdobył tytuł doktora praw. Po studiach rozpoczął pracę w banku. Od 1978 r. wydaje „The Wine Advocate”. Pismo początkowo miało tylko 600 prenumeratorów. Sławę zyskał w 1982 r., kiedy uznał wina z Bordeaux z tego rocznika za znakomite, podczas gdy większość krytyków twierdziła, że są za mało kwaskowate. Od tego czasu jego znaczenie rosło, aż stał się najbardziej wpływowym krytykiem win na świecie. Jego opinie mają największy wpływ na rynek inwestycyjny trunku, podczas gdy sądy innych krytyków uważane są co najwyżej za ciekawostkę. Co roku wydaje też przewodnik po winach.

Winny fundusz

Winny fundusz

Stilinovisti mają konkurencję. Od połowy lipca Ipopema TFI rozpoczyna subskrypcję na certyfikaty serii B funduszu winnego Ipopema Fine Wine. Będzie to jedyny fundusz w Polsce oparty na inwestycjach w wino. Od oferty poznańskiej spółki Ipopemę Fine Wine różni to, że w funduszu inwestor kupuje certyfikaty, a w Stilinovisti skrzynki.

Trunek w liczbach

111625

dol. Tyle kosztowała butelka Chateau Lafite rocznik 1865.

119,7

proc. O tyle w rok wzrosła wartość wina Carruades de Lafite.

11,8

proc. O tyle w ostatnich 12 miesiącach wzrósł indeks Liv-ex 100.

Dante i jego kumple

Nazwa Stilnovisti odnosi się do najważniejszego ruchu literackiego w trzynastowiecznej Italii, grupy poetów dolce stil nuovo (słodki nowy styl). Jednym z jej założycieli był Dante Alighieri (1265-1321), twórca „Boskiej Komedii” (1472), jednego z najwyższych osiągnięć poetyckich literatury światowej. Poezja słodkiego nowego stylu stała się bardziej wysublimowana, poeci śmielej zaczęli używać metafor oraz symboli. W sonetach, balladach i canzonach opiewali idealną miłość, której symbolem stała się Beatrice, ukochana Dantego. Nie bez znaczenia jest, to, że posługiwano się językiem włoskim zamiast łaciną. Wśród innych twórców ruchu był Guido Guinizzelli (1240-1275) oraz Guido Cavalcanti (1255-1300).

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy