Wino na L4

TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL
28-09-2017, 22:00

Każdy na pewno przeżył to choć raz. Moment, kiedy po euforii zdobywcy, emocjach odkrywcy i chwili ciężkiej pracy zamiast nagrody znalazł w kieliszku rozczarowanie. Pamiętacie tę, a może i te chwile? A przecież miało być tak pięknie!

Jeśli trafiliście na flaszkę, w której schowało się wino na zwolnieniu chorobowym, to niestety ani ZUS, ani importer za to nie zapłacą, choć są drobne wyjątki, chroniące dobre samopoczucie i portfel. Wino może rozmaicie chorować zależnie od rodzaju szkodliwego czynnika, któremu podlegało. Nie sposób jednak tego stwierdzić przed otwarciem butelki, choć pewne oznaki zewnętrzne mogą niektóre z wad zapowiadać. Chociażby „płaczący korek” lub jego wyraźne wystawanie z szyjki butelki. Czy zła kondycja jest nieodwracalna i decyduje o wylaniu wina do kanalizacji? Wszak nie bez powodu stosowane są leki i terapie. Najczęściej spotykane, statystycznie jedno na dwadzieścia, jest tzw. wino korkowe. Ta kontuzja jest efektem trawienia korka przez pleśń, w czasie którego powstają substancje o nazwie trójchloroanizole, w skrócie TCA. Wino i zainfekowany nimi korek wydzielają zapach gnijącego ziemniaka, butwiejącej w kącie ścierki tudzież mokrej tektury. W warunkach domowych wada jest nieusuwalna i nie należy takiego wina spożywać.

Dobrą wiadomością jest to, że jeżeli butelka pochodzi z pewnego źródła, np. sklepu importera, można poprosić o wymianę. Wszak winnym jest producent korka, u którego zaopatrzył się producent wina.

Zdarza się także, że wino w butelce ma za mały dopływ tlenu lub winiarz zastosował nadmierną dawkę związków siarki, co może doprowadzić do zredukowania naturalnych nut owocowych, a nawet ich zamknięcia.

Może się też zdarzyć podczas butelkowania, że do wina zostanie dodanych zbyt dużo związków siarki. Łatwo to rozpoznać po zapachu przypominającym zepsute kurze jajo. W niektórych przypadkach tę wadę da się usunąć przez intensywne napowietrzenie.

Odwrotnością jest wino utlenione, np. wskutek uszkodzenia lub wyschnięcia korka, przez co do butelki może się dostawać zbyt dużo tlenu. Tej przypadłości niestety już nie naprawimy.

Ciekawym przypadkiem są wina zmaderyzowane. To w sumie najprzyjemniejsza w smaku wada, powstająca wskutek długotrwałego przetrzymania wina w wysokiej temperaturze.

Usunąć jej nie możemy, choć wino da się wykorzystać w kuchni. Smutnym zjawiskiem są wina martwe, jako że nie wszystkie mają predyspozycje, by żyć dekadami. Większość jest przeznaczona do konsumpcji w ciągu kilku lat. Gdy czekają zbyt długo, zanika nuta owocowa, a wina stają się płaskie, warzywne i bezbarwne w smaku.

Nie pozostaje nic innego, jak je wylać. Za to każdy łatwo rozpozna lotną kwasowość, pojawiającą się wskutek podwyższonego poziomu estrów kwasu octowego, a charakteryzującą się zapachem acetonu. Wadę tę często można usunąć przez dekantację lub napowietrzanie wina w kieliszku. Tę historię pełną rozpaczy i happy endów można oczywiście rozwlec wzdłuż i wszerz. Tylko po co? Tyle wystarczy, choć miłośników chemii i życia w komforcie świadomości zachęcam do głębszej lektury. Na pewno się przyda, a może też opłaci? &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Wino na L4