Wirtualnie dziel i rządź

Sylwester Sacharczuk
06-07-2011, 00:00

Integrują, angażują i uczą przez zabawę — nic dziwnego, że gry symulacyjne cieszą się coraz większym uznaniem menedżerów.

Biznesowe udawanie daje firmie wiele korzyści, dlatego gry symulacyjne zyskują popularność

Integrują, angażują i uczą przez zabawę — nic dziwnego, że gry symulacyjne cieszą się coraz większym uznaniem menedżerów.

W Polsce gry symulacyjne pojawiły się w latach 90. XX w. Jedną z najpopularniejszych była "Decision Base" symulująca działanie firmy. Pierwsze gry sprowadzał do Polski Piotr Gryko, dziś senior manager w firmie szkoleniowej House of Skills. Oferta rynku była jednak bardzo wąska.

— Nie da się tego porównać z tym, co jest dostępne teraz. Wtedy to były proste gry oparte na nieskomplikowanych rozwiązaniach. Dziś są dużo bardziej rozbudowane. Takie gry uczą pewnych umiejętności dużo intensywniej niż inne formy. Pozwalają zbudować własne modele rynkowe i zdobyć doświadczenie dzięki symulacji swoich decyzji opartych na różnych dziedzinach wiedzy. Są też bardzo ciekawe od strony edukacyjnej, bo wykorzystują zabawę, a dzięki temu można uczyć się nawet kilka razy szybciej — twierdzi Piotr Gryko.

Straty tylko wirtualne

Symulacyjna gra biznesowa pozwala uczestnikom spojrzeć na całość działania firmy z lotu ptaka.

— Dzięki temu ułatwia graczom zrozumienie zależności i powiązań między różnymi działami organizacji. To bardzo efektywny, bo praktyczny trening zarządzania firmą, myślenia strategicznego, podejmowania decyzji, a także analizy wyników firmy w perspektywie krótko- i długoterminowej — mówi Paulina Mazur, menedżer projektu w Bigram Personnel Consulting.

Ta firma od 2000 r. prowadzi polską edycję międzynarodowej gry Euromanager w ramach programu Global Menagement Challenge. Zespoły zarządzają tu spółkami i rywalizują na wspólnym rynku. Obecnie trwa rejestracja do XII edycji tego konkursu.

— Cennym aspektem gier symulacyjnych jest to, że uczestnicy muszą odpowiadać na zmieniające się warunki rynkowe. Z decyzji na decyzję coraz wnikliwiej i trafniej przewidują zachowania konkurencji i rynku. W ten sposób adaptują swoją strategię i decyzje menedżerskie do nowych wyzwań. Jeśli decyzje są błędne, straty pozostają wirtualne, ale korzyści z praktycznej nauki uczestnicy przenoszą do realnej sytuacji biznesowej, w jakiej działają — opowiada Paulina Mazur.

Bardzo ważne jest też to, że wyniki takiej symulowanej rozgrywki można zobaczyć od razu, podczas gdy w rzeczywistości trzeba by na nie czekać wiele tygodni czy miesięcy.

— Gry są też bardzo atrakcyjne, jeśli chodzi o scenariusze, mogą bardzo angażować graczy. Trudno takie efekty osiągnąć przy pomocy tradycyjnych metod. A jeśli oprócz dobrej gry szkolenie ma też bardzo dobrego trenera, wychodzi z tego fantastyczny efekt szkoleniowy — zachwala Piotr Gryko.

Biznesowe symulacje rozwijają zdolność analitycznego myślenia, wnioskowania, a przede wszystkim kreatywność. Efekty są jeszcze lepsze, gdy pracuje się w zespole. Symulacje pozwalają pracownikom spojrzeć w podobny sposób na problemy firmy czy jej strategię działania.

Podczas rozgrywki uczestnicy często wydobywają z siebie nieznane im wcześniej umiejętności. Jednak największy pożytek jest wówczas, gdy w projekt zaangażowani są pracownicy różnych szczebli, łącznie z szefostwem. Odpowiednio skonstruowane gry rozwijają także takie miękkie umiejętności jak zdolność negocjacji.

Wachlarz gier dostępnych na polskim rynku stale się powiększa. Popularne są symulacje uczące m.in. umiejętności menedżerskich, negocjacji czy sprzedaży. Dużym zainteresowaniem cieszy się gra Blue Ocean Strategy Simulation (BOSS), która polega na kreowaniu nowej, niezagospodarowanej przestrzeni rynkowej i tworzeniu popytu dla zupełnie nowych klientów. Do popularnych rozgrywek należy też Marketplace, w której gracze zarządzają firmą, która ma przyśpieszony cykl działania. Jedną z najnowocześniejszych gier kierowniczych jest TOPSiM General Management. Wiąże wiele wątków najbardziej istotnych dla prawidłowego działania przedsiębiorstwa — strategiczny, finansowy, personalny, marketingowy i inwestycyjno-rozwojowy.

Udajesz, że wydajesz

W ubiegłym tygodniu zaprezentowano pierwszą w Polsce symulację zarządzania projektami unijnymi. Co ważne, nie jest to adaptacja zagranicznej gry — stworzył ją zespół pracowników Uniwersytetu Łódzkiego skupionych w firmie Exer.

— Gracz wciela się w rolę menedżera, który zarządza projektem unijnym. W pierwszym scenariuszu gry pracuje nad projektem inwestycyjnym w firmie, która kupuje kilka maszyn, w drugim ma zorganizować system szkoleń. Trafia też na różne nieprzewidziane sytuacje, z którymi musi sobie radzić. To daje znakomity element edukacyjny. Gra już cieszy się dużym zainteresowaniem, pytają o nią uczelnie i ośrodki szkoleniowe — twierdzi dr Tomasz Kamiński, twórca projektu.

Jaka przyszłość czeka symulacje?

— Ten rynek wciąż będzie się rozwijał i to w bardzo szybkim tempie. W najbliższym czasie można się spodziewać wielu produktów, które będą w większym stopniu symulacjami niż grami i jestem pewien, że też zdobędą zwolenników. Jeszcze bardziej będą odzwierciedlały rzeczywistość firmy — uważa Piotr Gryko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Wirtualnie dziel i rządź