Wirujący gadżet to celny strzał

Jacek Zalewski
opublikowano: 12-05-2011, 00:00

Do polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej pozostało już tylko 50 dni. We wtorek rząd zaprezentował logo, a w środę gadżety. Grupy docelowe są zupełnie inne — znak graficzny trafi do milionów, a pamiątki jedynie do wybranych rąk eurokratów. Niemniej są to równoległe ścieżki promowania Polski.

Gadżetem, który już zdążył zasłynąć, jest kolorowy, drewniany bączek. Na brukselskich szczytach widziałem już wiele zestawów pamiątek: kubki, czapeczki, koszulki, krawaty etc. I w tej specyficznej konkurencji bączki będą autentycznym upominkowym bajerem. Przygotowujemy 6200 kompletów, każdy składający się z dwóch sztuk, ręcznie toczonych i pomalowanych w ludowe pasy. Będą wirować w ogromnym biurze prasowym, puszczą je dzieci czy wnuki polityków ze wszystkich państw unijnych. To bardzo wąski i specyficzny rynek, który został dobrze zdefiniowany.

Mój prywatny typ idealnego gadżetu z Polski nie miałby żadnych szans z powodów pryncypialnych. Wartości duchowe z wątkiem stricte biznesowym najbardziej harmonijnie połączyłaby "małpka" Wyborowej, najbardziej rozpoznawalnej na świecie naszej marki. Cztery lata temu przegraliśmy unijne starcie Północ — Południe o definicję wódki, która obecnie brzmi: "napój spirytusowy, otrzymywany w wyniku fermentacji ziemniaków i/lub zbóż, lub innych surowców rolniczych". Ten dopisek stał się kosztującą ogromne pieniądze porażką Polski i państw z naszej strefy klimatycznej. Wyborność polskich małpek uzmysłowiłaby unijnym decydentom, jak wielki błąd popełnili, dopuszczając ciecze wódkopodobne pędzone ze skórek od banana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu