Wittchen pomaga metodycznie

Mirosław Konkel
opublikowano: 14-01-2009, 00:00

W biznes wpisana jest dobroczynność — uważa Jędrzej Wittchen. Business Center Club uhonorował go Medalem Solidarności Społecznej.

W biznes wpisana jest dobroczynność — uważa Jędrzej Wittchen. Business Center Club uhonorował go Medalem Solidarności Społecznej.

Aby jeden mógł zyskać, drugi musi stracić. To typowo polski stereotyp, który każe z podejrzliwością patrzeć na ludzi odnoszących sukces materialny. Z tym poglądem od lat walczy Business Center Club (BCC), honorując przedsiębiorców, którzy wybierają zrównoważony rozwój ekonomii i etyki.

W tym roku Medalem Solidarności Społecznej został nagrodzony Jędrzej Wittchen, prezes firmy Wittchen. Przede wszystkim za to, że od 14 lat pomaga Ośrodkowi dla Dzieci Ociemniałych w podwarszawskich Laskach. I funduje stypendia dla najzdolniejszych wychowanków.

We wspieraniu potrzebujących przedsiębiorca nie widzi nic nadzwyczajnego. Jego zdaniem to kwestia dobrego wychowania i przyzwoitości. Wspomina swoje studenckie czasy, kiedy wyjeżdżał za granicę z 50 dolarami w kieszeni. Ta śmieszna kwota nie przeszkadzała mu w planowaniu długich, nawet trzymiesięcznych, wojaży. Po prostu wierzył, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zaprosi go na obiad lub podwiezie samochodem. I nigdy się nie zawiódł.

— Dla mnie to była wspaniała lekcja bezinteresowności. A dziś odczuwam ogromną satysfakcję, mogąc dzielić się swoim sukcesem z innymi — stwierdza menedżer.

Jego credo brzmi: wspieraj z głową. Nie rozumie biznesmenów, którzy pod pozorem dobroczynności pozbywają się tego, czego ich firmy nie umiały sprzedać. Ale też ostrzega przed filantropią, która utwierdza ludzi w bezczynności.

— Pomoc nie może być chaotyczna i przypadkowa. Trzeba starannie wybierać potrzebujących — klaruje przedsiębiorca.

Nie zawadzi też trochę fantazji. Choćby po to, by na firmowych metkach wprowadzić język Braille’a.

— Chcieliśmy w ten sposób zwrócić uwagę klientów na problemy niewidomych. Bo znieczulica często wynika nie ze złego usposobienia, lecz z braku wyobraźni — tłumaczy Jędrzej Wittchen.

Ale działania społeczne — jak twierdzi — muszą iść w parze z budowaniem dobrej atmosfery wewnątrz firmy.

— To się opłaca. Bo jeśli sam jestem w porządku, to mogę liczyć na swoich menedżerów i szeregowych pracowników. Zrozumieją nawet najtrudniejsze decyzje — przekonuje prezes Wittchen.

Mirosław Konkel

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane