Wizerunek pod żoninym nadzorem

  • Jerzy Turbasa
25-06-2010, 00:00

David Cameron, premier Wielkiej Brytanii, należy do polityków nowej fali. Jego wygląd jest bardzo menedżerski — atrakcyjny dla młodego pokolenia.

Porządnie zawiązany, charakterystyczny krawat z Eton potrafi być trampoliną w karierze bankierskiej, biznesowej czy politycznej. Końcowy produkt edukacji tej szkoły daje od 1440 r. pełną gwarancję właściwego formowania. Formowaniu służy katedra, ale też internat, w którym się wymaga odpowiedzialności i świadomości obowiązków ciążących na elicie. Nawet dzisiaj do posiłku należy przystąpić w żakiecie, czyli we fraku angielskim w kolorze marengo, popielatej kamizelce i w sztuczkowych spodniach. U nas nad Wisłą w takim stroju przystępują do ołtarza nieliczni panowie młodzi, o najbardziej wyrafinowanych gustach lub ambicjach. Niewykluczone, że stąd się może biorą te różnice w klasie bankierskiej, biznesowej i politycznej nad Tamizą i nad Wisłą.

 

 

Aura kompetencji

Absolwentem Eton College, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami, jest obecny, najmłodszy od dwóch wieków, premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Zapewne to, że jest potomkiem królewskim w pierwszej linii — Wilhelma IV Hanowerskiego — w niczym mu nie pomogło, prędzej krew szkocka w determinacji osiągania celów. Już w szkole był prymusem. Po studiach momentalnie się związał z torysami, by się piąć po stopniach kariery w tempie urągającym angielskiej flegmie. W 2001 r. był już posłem do parlamentu, cztery lata później osiągnął najwyższe stanowisko w partii, a po dalszych pięciu — najwyższe w państwie.

Jest człowiekiem o dużym spokoju i żelaznej konsekwencji. Potrafi być konkretny aż do bólu, ale też bezpośredni — łatwo nawiązuje kontakty, nie dając odczuć swego statusu majątkowego czy pochodzenia. Już twarz zdradza człowieka optymistycznego, którego rozpiera energia. Zaczesane do tyłu włosy, odsłaniające wysokie, intelektualne czoło, do tego niezwykle skupione, pełne determinacji niebieskie oczy i wyrazista mimika obrazują polityka, dla którego wszystko i wszyscy są ważni. To twarz zyskująca przyjaciół, wzbudzająca zaufanie — bardzo charyzmatyczna. Roztacza aurę kompetencji.

 

 

Pożegnanie z trampkami

Dotychczas uwielbiał trampki, dżinsy i koszulki polo, a ze swojej prestiżowej dzielnicy Notting Hill wyruszał do pracy na rowerze. Nowa sytuacja sprawiła, że mało formalny ubiór musiał zamienić na garnitury, a jednoślad na jaguara. Ma wysportowaną sylwetkę i uwielbia polowania. Do dzisiaj preferuje poruszanie się bez marynarki i krawata, zdradzając tym ogromną otwartość i niezamykanie się w swoich poglądach. W sytuacjach formalnych jest typowym "białym kołnierzykiem". Zakłada wówczas jedynie białe, klasyczne koszule i zawiązuje perfekcyjnie wyraziste w kolorach, choć nie w fakturach, krawaty, by nie dominować nad rozmówcą. Garnitury nosi tylko jednorzędowe o klasycznym kroju, z preferencją do ciemnego, stalowego granatu. Jako konserwatysta trzyma się z daleka od panującej mody na wąskie klapy. Rękawy niektórych marynarek nie zawsze zachowują właściwą długość, zakrywając paseczek mankietu koszuli.

Drugi koniec sylwetki wieńczą buty — czarne oksfordy lub bluchery w angielskim, konserwatywnym stylu.

 

 

Kreatywna połowica

Niewątpliwie nad ogólnym jego wizerunkiem czuwa żona Samantha, dyrektor kreatywny firmy Smithson, specjalizującej się w produkcji luksusowej galanterii. To kobieta znakomicie się ubierająca, o świetnej sylwetce, mimo urodzenia trójki dzieci. Niewykluczone, że w najbliższym czasie zapełni lukę po księżnej Dianie. Ma klasę, szyk i styl. I nie sądzę, by przeszkodziło w tym to, że we wrześniu państwo premierostwo spodziewają się czwartego dziecka. To się nazywa — konserwatywny styl!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa, krawiec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wizerunek pod żoninym nadzorem