Wizja lokalna w "Halembie" - prawdopodobnie dopiero za kilka miesięcy

(Tadeusz Stasiuk)
14-12-2006, 17:09

Zagrożenie pożarowe uniemożliwia przeprowadzenie wizji lokalnej w miejscu katastrofy w kopalni "Halemba".

Zagrożenie pożarowe uniemożliwia przeprowadzenie wizji lokalnej w miejscu katastrofy w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej, w której 21 listopada zginęło 23 górników. Będzie ją można przeprowadzić prawdopodobnie dopiero za kilka miesięcy.

Wcześniej trzeba odizolować rejon, w którym doszło do wypadku, aby zażegnać zagrożenie pożarowe - tak uznała w czwartek badająca przyczyny tragedii komisja prezesa Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) po zapoznaniu się z opinią sztabu doradczego kierownika akcji w "Halembie".

Komisja ustaliła i po raz pierwszy oficjalnie poinformowała, że w kopalni "Halemba" doszło do zapalenia i wybuch metanu, a potem do wybuchu pyłu węglowego. Wcześniej o takim scenariuszu tragedii mówili niektórzy członkowie komisji.

W czwartek w "Halembie" po raz kolejny zebrał się sztab doradczy kierownika akcji, który oceniał sytuację w rejonie wypadku. Zgodnie z zaleceniem sztabu, rejon katastrofy ma zostać odizolowany z uwagi na zagrożenie pożarowe - poinformował PAP rzecznik kopalni Jan Sienkiewicz.

Także w czwartek zebrała się komisja WUG, która chce przeprowadzić wizję w miejscu katastrofy. Jak powiedziała PAP rzeczniczka WUG Danuta Olejniczak-Milian, w "Halembie" można mówić o wstępnej fazie tzw. pożaru endogenicznego. Do tej pory, aby zmniejszyć stężenie niebezpiecznych gazów w wyrobisku i umożliwić przeprowadzenie wizji lokalnej, wentylowano je. Tymczasem tlen powoduje zwiększenie zagrożenia pożarowego.

Dlatego specjaliści postanowili, że trzeba zbudować tamy, które odetną tę część kopalni. Po odizolowaniu rejonu katastrofy, metan powinien wyprzeć tlen i tym samym zmniejszyć zagrożenie pożarowe. Potrwa to jednak prawdopodobnie kilka miesięcy. Dopiero później członkowie komisji będą mogli zjechać na dół. Obecnie warunki w wyrobisku są w dalszym ciągu bardzo trudne i w tej chwili nikt oprócz ratowników nie może do niego wejść. Wcześniej WUG rozważał kilka propozycji. Np. niektórzy specjaliści chcieli zlecić wykonanie pewnych czynności ratownikom górniczym.

"Komisja stoi na stanowisku, że musi jednak dojść do wizji lokalnej" - podkreśliła Olejniczak-Milian. Aby wizja mogła dać członkom komisji ogląd rzeczywistej sytuacji na dole, muszą oni pracować bez masek i aparatów tlenowych, mieć możliwość swobodnej obserwacji i pobierania próbek do ekspertyz.

Komisja zakreśliła termin zakończenia swoich prac do 31 marca. Jeżeli do tego czasu nie uda się przeprowadzić wizji, być może powstanie np. wstępna wersja raportu, uzupełniona potem o dane zdobyte podczas wizji.

Niezależnie od wizji lokalnej członkowie komisji kontynuują swoje prace - przeprowadzają ekspertyzy, dotyczące m.in. profilaktyki zagrożeń naturalnych w kopalni, oceniają przebieg akcji ratowniczej i zasadność zatrudniania firm zewnętrznych. Następne posiedzenie komisji wyznaczono na 17 stycznia.

Jak zaznaczył w rozmowie z PAP rzecznik prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy w "Halembie" Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, prokurator Michał Szułczyński, ewentualne otamowanie ściany i odsunięcie w związku z tym na nieokreślony czas terminu przeprowadzenia wizji lokalnej, "nie będzie bardzo poważnym utrudnieniem dla śledztwa".

"Na pewno nie zatrzyma to toczącego się śledztwa. Materiał dowodowy zbierany jest na bieżąco, próbki stamtąd zostały już pobrane w warunkach akcji ratowniczej. Chcielibyśmy zobaczyć jak to miejsce wygląda, ale nie jest to warunek konieczny dla kontynuowania postępowania" - wyjaśnił Szułczyński. (DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wizja lokalna w "Halembie" - prawdopodobnie dopiero za kilka miesięcy