Czytasz dzięki

Właściciel PG Silesia nie wyklucza przekazania udziałów mniejszościowym udziałowcom lub Skarbowi Państwa

  • PAP
opublikowano: 13-05-2020, 11:10

Czeski właściciel Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia nie wyklucza możliwości przekazania swoich udziałów w tej czechowickiej kopalni mniejszościowym udziałowcom lub Skarbowi Państwa. Przedstawiciele firmy zabiegają o spotkanie w tej sprawie ze stroną rządową.

Na początku maja zarząd należącej do czeskiego holdingu EPH kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach zaproponował ponad 1,7-tysięcznej załodze obniżkę wynagrodzeń o 10 proc., deklarując ciągłość działania kopalni do końca 2021 r. Zapowiedział też weryfikację planów wydobywczych zakładu. Głównym powodem jest kryzys, spotęgowany przez pandemię koronawirusa.

W środę spółka potwierdziła gotowość swojego właściciela do wspierania - pod pewnymi warunkami - kopalni do końca 2021 r. W perspektywie - jak wskazano w komunikacie - alternatywą dla finansowania kopalni przez jej właściciela byłoby zamknięcie zakładu i grupowe zwolnienia pracowników. Spółka wskazała jednocześnie na możliwy scenariusz przekazania swoich udziałów Skarbowi Państwa lub udziałowcom mniejszościowym.

"Większościowy udziałowiec PG Silesia nie wyklucza możliwości zaoferowania swoich udziałów, jakie posiada w czechowickiej kopalni, mniejszościowym udziałowcom – w razie zainteresowania - lub Skarbowi Państwa. Pod pewnymi warunkami jest on gotów rozważyć możliwość częściowego lub całkowitego zwolnienia PG Silesia z obowiązku spłaty jej zadłużenia, co może stanowić w tym wypadku istotny aspekt oferty" - poinformowała w komunikacie szefowa departamentu komunikacji i PR czechowickiej kopalni Małgorzata Bajer.

Zarząd PG Silesia zapewnia, że stara się zapewnić ciągłość działalności operacyjnej kopalni do końca przyszłego roku, zastrzegając, że nie będzie to możliwe bez dobrej woli zarówno pracowników, jak i właściciela. Obecnie firma nie jest w stanie zaciągnąć nowych kredytów i ubiega się o wsparcie w ramach rządowej tarczy antykryzysowej. Stąd m.in. weryfikacja planów wydobywczych i obniżka wynagrodzeń pracowników o 10 proc.

"Połączenie niekorzystnych zmian na rynku węgla - związanych bezpośrednio ze wzrostem cen uprawnień do emisji CO2, a przybierających dramatycznie na sile w związku z rozprzestrzeniam się koronawirusa – ze wzrostem kosztów personalnych w ciągu ostatnich dwóch lat doprowadziło do sytuacji, gdzie pomimo ogromnych inwestycji i wsparcia inwestora, prowadzenie dalszych działań w PG Silesia jest ekonomicznie nieuzasadnione" - napisano w środowym komunikacie.

"Kierując się zasadami odpowiedzialności społecznej, większościowy udziałowiec jest jednak gotów, by pod pewnymi warunkami, zapewnić dalsze finansowanie przedsiębiorstwa. Pozwoli to uniknąć scenariusza szybkiego zamykania kopalni, co w finale skutkowałoby natychmiastowymi, grupowymi zwolnieniami pracowników. Takie rozwiązanie zapewni także dodatkowy czas na wypracowanie alternatywnych scenariuszy co do przyszłości PG Silesia" - podała spółka, należąca do największych pracodawców na Podbeskidziu.

Przedstawiciele firmy wskazują, że analizując zasadność przejęcia udziałów w kopalni, Skarb Państwa powinien rozważyć także elementy, których nie jest w stanie uwzględnić prywatny właściciel. Chodzi przede wszystkim o uniknięcie wypłaty zasiłków dla bezrobotnych, utratę wpływów z podatków, płatności emerytur i ubezpieczeń społecznych czy opłat eksploatacyjnych. W ub. roku PG Silesia odprowadziła do budżetu państwa ponad 88 mln zł.

"PG Silesia zdecydowanie pchnęła do przodu standardy polskiego górnictwa. Dla wielu ekspertów i osób związanych z branżą stanowiła benchmark. Nasi górnicy od początku wyróżniali się swoim zaangażowaniem, wyznaczając jednocześnie nowe standardy jakości i efektywności pracy. Byłaby to ogromna strata, gdyby trzeba było przerwać działalność tej kopalni" - ocenił cytowany w komunikacie prezes PG Silesia Jan Marinov. Firma zabiega o rozmowy w tej sprawie z przedstawicielami strony rządowej.

PG Silesia jest największą z trzech prywatnych kopalń węgla kamiennego w Polsce. Podobnie jak inne zakłady górnicze, została dotknięta kryzysem, spotęgowanym przez pandemię koronawirusa. Elektrownie i ciepłownie, do których trafia węgiel z kopalni, obecnie nie odbierają węgla, bo ich kontrahenci – głównie zakłady przemysłowe – potrzebują mniej energii.

"Segment energetyki konwencjonalnej znajduje się pod silną presją wysokich cen uprawnień do emisji oraz skrajnie niskich cen gazu ziemnego. To powoduje niską rentowność, na którą wpływ ma dodatkowo obecny kryzys gospodarczy zmniejszający zapotrzebowanie na energię. Wszystko to prowadzi do dalszych spadków cen energii elektrycznej, a co za tym idzie - dalszego zmniejszania się zapotrzebowania na węgiel kamienny" - wyjaśniali na początku maja przedstawiciele firmy.

Branży węglowej nie pomogła również ciepła zima, w efekcie której zużyto mniej węgla, a klientom został zapas surowca. Konsekwencją tego są rosnące zwały nieodebranego węgla; wokół czechowickiej kopalni kończy się już miejsce na jego składowanie. Dotąd w trudnych okresach kopalnię wspierał czeski właściciel, który w ciągu minionych 10 lat zainwestował blisko 1,5 mld zł w przywrócenie mocy wydobywczych kopalni. W tym okresie - jak podała spółka - kopalnia nie wypracowała żadnego zysku, który wróciłby do inwestora, zaś wszystkie przekazane i wypracowane środki były wykorzystane na bieżącą działalność kopalni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane