Właściciele są silni...

Kamil Zatoński, ML
opublikowano: 22-07-2005, 00:00

Spółki z udziałem skarbu państwa, duże prywatne firmy i nie zawsze zasobni w kasę zapaleńcy — to krajobraz sponsorów ekstraklasy.

Gdyby popatrzeć na łączne przychody i wynik netto firm, które w różnej formie zaanagażowały się w piłkarską ekstraklasę, to można śmiało powiedzieć, że jej zaplecze jest potęgą. W ubiegłym roku wpływy udziałowców i sponsorów klubów przekroczyły 60 mld zł, a ich zysk 4,5 mld zł. Nie ma to przełożenia na klubowe budżety. Łącznie z wpływami z Idei (sponsora ligi), Canal+ (transmisje TV) i sprzedaży biletów na mecze jest to około 200 mln zł. Tyle w sumie zarządy klubów chcą wydać m.in. na transfery i płace. Real Madryt też wyda w najbliższym sezonie 200 mln, tyle że euro.

Pieniądze tytułu nie dają

Dystans dzielący naszą ligową piłkę od najlepszych zachodnich klubów jest więc gigantyczny. I taki pozostanie, bo największe polskie firmy trzymają się z dala nie tylko od futbolu, ale i od sportu w ogóle. Z ponad 250 spółek giełdowych tylko sześć zaangażowało się kapitałowo (patrz strona 4). Ale i tu nadziei na poprawę raczej nie widać, skoro nawet PKN Orlen już od dłuższego czasu ogranicza nakłady na Wisłę Płock i chce się pozbyć udziałów w czwartej drużynie ubiegłego sezonu. Takich planów na razie nie ma KGHM, który sponsoruje Zagłębie Lubin. Zresztą budżet tego klubu plasuje go w ścisłej czołówce ekstraklasy. Czy przyniesie to długo wyczekiwane sukcesy (mistrzem Polski Zagłębie było po raz pierwszy i ostatni w 1991 r.)? Takiej gwarancji nie ma, a historia pokazuje, że klub jest równie osobliwie zarządzany jak jego patron. Trzy sezony temu szastano pieniędzmi na lewo i prawo, co skończyło się spadkiem do drugiej ligi.

Państwo sypie kasą

Płocką Wisłę i Zagłębie, a także GKS Bełchatów i Górnika Łęczna łączy jeszcze coś innego — pieniądze na ich działalność wykładają przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa, przynoszące zresztą całkiem pokaźne zyski. Wydaje się jednak, że wystarczy to co najwyżej na bycie ligowym średniakiem. Charakterystyczne jest zresztą też to, że tam, gdzie państwo przestało być jakiś czas temu dobrodziejem, a kiesa prywatnych biznesmenów okazała się niezbyt zasobna, kluby stopniowo stawały się przeciętne i obecnie marzą co najwyżej o przetrwaniu. Górnik Zabrze (kopalnie), Lech Poznań i Polonia Warszawa (koleje) to ostatnie relikty przemian gospodarczych, które uchowały się na piłkarskiej mapie Polski. To także najbiedniejsze kluby Idea Ekstraklasy. Budżet Lecha może nieco mylić — poznaniacy są zadłużeni na kilkanaście milionów złotych (nieoficjalnie mówi się o 17 mln zł).

Nadchodzi nowa fala

Groclin, Amica, Wisła Kraków, Cracovia, Arka i Kolporter to nowa siła w polskim futbolu. Pierwsze dwa powstały de facto dopiero w latach 90. i dzięki pieniądzom możnych właścicieli szybko doszlusowały do pierwszoligowej czołówki. Pozostałe po latach tułaczki, nawet po trzecioligowych boiskach, odrodziły się dopiero wtedy, gdy pojawili się w nich prywatni przedsiębiorcy, właściciele firm o przychodach przekraczających miliard złotych (wyjątkiem jest tu Comarch, sponsorujący Cracovię).

Na oddzielne potraktowanie zasługują dwa przypadki: Odrę Wodzisław od lat wspiera głównie miasto i lokalne firmy. Z kolei w szczecińskiej Pogoni zakotwiczył (tymczasem) Antoni Ptak, właściciel m.in. hal targowych w podłódzkim Zgierzu. Biznesmen w ciągu ostatnich dziesięciu lat wspierał już trzy kluby: ŁKS Łódź, Piotrcovię Piotrków i Polonię Gdańsk. Wróble ćwierkają mniej więcej co pół roku, że Antoni Ptak ma już dość Szczecina, władz miasta, grupy kibiców, dziennikarzy. Niedawno pojawiły się informacje, że jego brat, Edward, zainwestuje w Śląsk Wrocław. Czy to przygotowanie miejsca do kolejnego lądowania łódzkiego biznesmena? Na razie w finansowaniu Pogoni Ptakowi pomaga browar Bosman. Zresztą producenci piwa wspierają także takie kluby jak: Wisła Płock (Warka), Legia Warszawa (Królewskie), Lech Poznań (Lech) i Górnik Łęczna (Perła). W Cracovii i Lechu drużynę w części utrzymują kibice, właściciele drobnych firm, zjednoczeni w klubach biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński, ML

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Właściciele są silni...