Wlazł kotek na szklane kryształki, czyli muzyka po amerykańsku

KAJ
29-10-2010, 00:00

Co? Fortepian Kuhn_Bosendorfer Za ile? 1 200 000 dolarów (słownie: milion dwieście tysięcy dolarów)

Zacznijmy od starej, dobrej zagadki. Co to jest: 88 klawiszy, pudło i trzy pedały? Skojarzenia, a więc i odpowiedzi zapewne będą różne. Ale jeśli pytanie uzupełnić o 100 tysięcy polerowanych szkiełek, odpowiedź może być tylko jedna. To najdroższy fortepian świata, przy czym wcale nie zabytkowy. Nówka sztuka, prosto z fabryki. No, może raczej z warsztatu niejakiego Jona Kuhna. Amerykanin od lat z powodzeniem sprzedaje szklane rzeźby za grube setki tysięcy dolarów. No i któregoś dnia do jego pracowni w Karolinie Północnej zapukał bladoskóry menedżer.

— Zagrasz, szklany mistrzu, w coś wyjątkowego? — zagaił z germańskim akcentem.

— OK. W to mi graj! — miał odpowiedzieć artysta.

I rzucił się w wir pracy. A może raczej rzucił się na zimne szkło.

 

Cacko powstawało ponad półtora roku. Jon Kuhn przycinał, rysował, tłukł, polerował, przyklejał, czyścił, poprawiał. Przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem lśniący instrument był gotowy. Pomysłodawca operacji, wiedeński Bösendorfer, wcześniej sprawdził tylko, czy instrument nie będzie wydawał dźwięków tłuczonego szkła. Badał też, czy plan finansowy koncepcji nie będzie rysą na szkle szanowanej austriackiej marki. Wyszło, że ogólnie gra muzyka. W rzeczy samej: pierwsza sztuka szybko znalazła nabywcę. Podobno producent gwarantuje, że jego instrument posłuży parę setek lat.

— Kuhn-Bösendorfer to dzieła sztuki dla oczu i uszu. I długoterminowa inwestycja — nabywcy i ich rodziny będą się mieli czym cieszyć przez wiele lat. Dewiza jest

jasna: Ignacy Bösendorfer założył firmę, by być najlepszym, i wciąż zbliża się ona do ideału. Moje szkło w tym tylko pomaga — rzecze skromnie Jon Kuhn.

 

Cały "myk" w zwykłym fortepianie to chwila, kiedy naciśnięcie klawisza powoduje uderzenie młoteczka w strunę, przenosząc jednocześnie dynamikę uderzenia. Cały "myk" Kuhn-Bösendorfera to chwila, gdy oszołomieni jego pięknem goście nie są w stanie zagrać bezbłędnie "Wlazł kotek". Twórca instrumentu zapewnia, że na jachcie milionera czy w salonie jego rozległej willi fortepian wzbogacony szkłem komponuje się lepiej niż długonoga blondynka. No i rzecz niemal najważniejsza — każda sztuka ma wygrawerowane w złocie nazwisko nabywcy. I to w miejscu tak widocznym, że zauważy je nawet nierozgarnięta blondynka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wlazł kotek na szklane kryształki, czyli muzyka po amerykańsku