Włochy: Prasa o dyrektywie usługowej i syndromie polskiego hydraulika

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 17-02-2006, 10:56

Włoska prasa podkreśla w piątek, że w przyjętej przez Parlament Europejski dyrektywie o częściowej liberalizacji rynku usług jest wiele niejasności. Jak zauważają komentatorzy nie chodzi wyłącznie o polskiego hydraulika.

Włoska prasa podkreśla w piątek, że w przyjętej przez Parlament Europejski dyrektywie o częściowej liberalizacji rynku usług jest wiele niejasności. Jak zauważają komentatorzy nie chodzi wyłącznie o polskiego hydraulika.

  "La Repubblica" zauważa, że najważniejszą zmianą dokonaną przez PE jest rezygnacja z zasady kraju pochodzenia. "Oznacza to, że polski hydraulik nie będzie już konkurencyjny dla kolegów z Florencji, godząc się na stawkę 2 euro za godzinę lub też pracując po 10 godzin dziennie, jak to robił w Krakowie na podstawie swojej umowy o pracę" - tłumaczy znany komentator rzymskiego dziennika Luciano Gallino.

    Jak pisze, "ponieważ należy się spodziewać, że więcej pracowników będzie przyjeżdżać do nas ze wschodu Unii w poszukiwaniu pracy, niż odwrotnie, należy tę zmianę ocenić jako pozytywny wkład w zachowanie lepszych warunków pracy, jakie panują na zachodzie Unii".

  Gazeta z pewnym sarkazmem stwierdza, że opracowując dyrektywę nie wzięto pod uwagę takiej ewentualności, że na przykład włoscy pracownicy otrzymają ofertę pracy w Polsce na warunkach, jakie obowiązują w tym kraju: 300 euro miesięcznie i dłuższy dzień pracy. "Ta hipoteza wcale nie jest nierealna" - dodaje.

  Komentator dziennika wyraża nadzieję, że dalsze prace nad dyrektywą wyjaśnią wszelkie zastrzeżenia i niejasności, jakie budzi ona obecnie.

  W artykule na łamach "Corriere della Sera" podkreśla się, że ze strachu przed polskim hydraulikiem nie odważono się w dyrektywie pójść dalej ku jeszcze większej liberalizacji. Dziennik nie zgadza się z panującym przekonaniem, że  "jeszcze większa liberalizacja usług byłaby wyzwaniem rzuconym europejskiemu modelowi i jego zdobyczom w dziedzinie sprawiedliwości i podsycałaby syndrom polskiego hydraulika, nosiciela wrogich zamysłów neoliberalnych".

  "Maluteńka liberalizacja" - tak o dyrektywie pisze dziennik "Il Messaggero" podkreślając, że w Parlamencie Europejskim "zawarto kompromis małych ambicji". Według gazety najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie nowej dyrektywy usługowej eksperymentalnie na trzy lata przy jednoczesnym zapewnieniu dodatkowych zabezpieczeń społecznych tym grupom zawodowym, które najbardziej ucierpią w jej wyniku.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane