Włodarzewska w pętli śledztw

25-06-2017, 22:00

Prokuratorzy sprawdzają, czy władze stołecznego dewelopera nie dopuściły się licznych przestępstw

Wiosna 2017 r. nie była udana dla Włodarzewskiej, znanego stołecznego dewelopera, który ugiął się pod garbem ponad 200 mln zł długów. Najpierw w połowie kwietnia sąd uznał, że spółka nie ma szans na układ, i umorzył jej postępowanie restrukturyzacyjne — na razie nieprawomocnie. W ubiegłym tygodniu natomiast prokuratura, na wniosek niedoszłych nabywców mieszkań w Zakątku Cybisa (ZC) — rozgrzebanej inwestycji Włodarzewskiej na stołecznym Ursynowie — wszczęła obszerne śledztwo w sprawie działań władz dewelopera.

Zobacz więcej

PLAN NIE WYPALIŁ: „Zakątek Cybisa” na warszawskim Ursynowie był najważniejszym projektem Włodarzewskiej. Pierwszy etap, 108 mieszkań, pierwotnie miał się zamknąć do końca 2014 r. Dwa i pół roku później inwestycja wygląda tak… Fot. Marek Wiśniewski

— Postanowieniem z 13 czerwca 2017 r. prokurator wszczął śledztwo w kierunku przestępstw z Kodeksu karnego (art. 286 par. 1 w związku z art. 294 par. 1, art. 164 par. 1, art. 297 par. 1, art. 300 par. 1, art. 301 par. 1 i art. 302 par. 1) oraz Kodeksu spółek handlowych (art. 586). To wszystkie informacje, jakie obecnie możemy przekazać — mówi Krzysztof Bukowiecki, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Bez komentarza

Decyzja o wszczęciu śledztwa oznacza, że zdaniem prokuratury, istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia wielu przestępstw: oszustwa na szkodę nabywców mieszkań w stosunku do mienia znacznej wartości, wyłudzenia kredytów, udaremniania zaspokojenia wierzycieli poprzez wyprowadzanie majątku i faworyzowania jednych wierzycieli kosztem innych, niezgłoszenia wniosku o upadłość mimo prawnego obowiązku, a także sprowadzenia powszechnego niebezpieczeństwa poprzez niezabezpieczenie skarpy budowlanej. Zdaniem niedoszłych mieszkańców ZC, odpowiedzialni za nieprawidłowości są obecni oraz byli członkowie zarządu i rady nadzorczej Włodarzewskiej. Jak odnoszą się do decyzji prokuratury? Udało nam się skontaktować z Jerzym Szymańskim, byłym wieloletnim prezesem i wciąż większościowym akcjonariuszem Włodarzewskiej, oraz Jarosławem Baniukiem, obecnym wiceprezesem spółki. Obaj nie chcieli komentować sprawy, tłumacząc, że nie znają treści zawiadomienia do prokuratury i podstaw decyzji o wszczęciu śledztwa.

Topniejące miliony

Tymczasem nie jest to jedyne postępowanie związane z działaniami władz dewelopera. Kilka tygodni temu Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście wszczęła śledztwo w sprawie karalnej niegospodarności i wyrządzenia Włodarzewskiej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach oraz zatajenia informacji przed nadzorcą sądowym, ustanowionym w postępowaniu restrukturyzacyjnym spółki. Nadzorcą była spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja i to jej przedstawiciel, Bartosz Sierakowski złożył zawiadomienie w tej sprawie. Dotyczy ono sposobu, w jaki Włodarzewska straciła kontrolę nad działką w centrum Warszawy przy ul. Złotej. 18 sierpnia 2016 r., czyli 11 dni przed złożeniem wniosku o restrukturyzację, deweloper wniósł tę nieruchomość aportem do nowo powołanej spółki Faenum. Wycenił ją przy tym na 1 mln zł, mimo że w ostatnim dostępnym sprawozdaniu finansowym Włodarzewskiej (za pierwsze półrocze 2015 r.) ta sama działka była wyceniona na… 33,5 mln zł (różnicę władze dewelopera tłumaczą m.in. tym, że z nieruchomości prowadzona jest egzekucja komornicza). 29 grudnia 2016 r. w Faenum podwyższono kapitał o 1,5 mln zł, a nowe akcje objęła powiązana z Jerzym Szymańskim spółka Sobienie Królewskie. Rezultat? To ta spółka, a nie Włodarzewska ma większość akcji i kontrolę nad Faenum. Przy czym te ruchy majątkowe odbyły się bez wiedzy i zgody nadzorcy sądowego.

Gniew wspólnoty

Kolejne śledztwo także dotyczy podejrzenia karalnej niegospodarności, a prowadzi je Prokuratura Rejonowa Warszawa- -Mokotów. Zawiadomienie złożyła Wspólnota Mieszkaniowa KEN 93, zarządzająca budynkiem, w którym siedzibę ma Włodarzewska. Przez lata to właśnie deweloper i jego przedstawiciele zarządzali wspólnotą. I zdaniemobecnych jej władz, przymykali oko na to, że dwie spółki córki Włodarzewskiej notorycznie nie płaciły czynszu, co doprowadziło wspólnotę do utraty płynności finansowej. Co więcej — obecny zarząd wspólnoty zarzuca poprzedniemu, związanemu z deweloperem, defraudację funduszu remontowego oraz bezprawne przywłaszczenie pożytków z reklam, znajdujących się na elewacji budynku. Na razie w tej sprawie, podobnie jak w dwóch pozostałych, nikomu nie przedstawiono zarzutów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Włodarzewska w pętli śledztw