Włoskie banki pod presją Renziego

Robert Szklarz
05-12-2016, 22:00

Wyniki niedzielnego referendum na Półwyspie Apenińskim mogą być mocno odczuwalne dla jednego z bardziej wrażliwych sektorów — bankowego.

Włosi w niedzielnym referendum powiedzieli „Nie” propozycjom zmian w konstytucji, ale także polityce rządu, co zakończyło się dymisją premiera Matteo Renziego. Polityk ten był ważnym orędownikiem rządowej pomocy dla włoskich banków, i to pomimo unijnej dyrektywy BRRD i związaną z nią regułą „bail-in”. Zgodnie z jej zapisami, ciężar ratowania banków spoczywa na akcjonariuszach, obligatariuszach i wierzycielach instytucji finansowych, a nie na skarbie państwa. Matteo Renzi starał się omijać te przepisy za pomocą prawą o pomocy publicznej i rządowych gwarancji.

Sytuacja włoskiego sektora bankowego jest trudna. 17 proc. kredytów nie jest spłacana regularnie, a niski wzrost gospodarczy nie wróży poprawy tego wskaźnika. Do tego niskie stopy procentowe utrzymywane przez Europejski Bank Centralny negatywnie wpływają na wyniki finansowe. Upadłość jednego z banków wisi w powietrzu, co znajduje odzwierciedlenie w wartości sektorowego indeksu FTSE Italia Banche, który w ciągu roku stracił połowę wartości. Wzrost ryzyka politycznego związanego z dymisją szefa rządu nie poprawia sytuacji.

— Każdy system bankowy jest oparty na wiarygodności. Jednym z filarów tej wiarygodności jest kondycja i stabilność polityczna państwa, w którym dany bank funkcjonuje. Z tej perspektywy dymisja premiera Matteo Renziego potencjalnie zwiększa ryzyko upadku któregoś z włoskich banków. W szczególnie trudnej sytuacji znalazł się Monte dei Paschi. Najstarszy włoski bank pilnie potrzebuje kapitału, a bez rządu rozmowy z zagranicznymi inwestorami stały się trudniejsze — mówi Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych Union Investment TFI.

Otwarta pozostaje kwestia, czy rzeczywiście rząd pozwoli bankom upaść, czy będzie starał się je ratować, omijając unijne regulacje. Zdaniem Jacka Grela, kierownika ds. alokacji aktywów BZ WBK TFI, nadal ten drugi scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny.

— Dymisja Matteo Renziego nie zmieni nastawienia rządu do rozwiązania problemów włoskich banków. Upadek włoskiego banku najbardziej uderzyłby w zwykłych obywateli Włoch, ponieważ często duża cześć ich oszczędności jest ulokowana w obligacjach i podobnych instrumentach emitowanych przez te banki. Dlatego rząd, i ktokolwiek nim dowodzi, będzie się starać w Unii o wyłączenie z reguły „bail-in” — uważa ekspert.

Rynki w umiarkowany sposób zareagowały na wynik niedzielnego referendum. Euro osłabiło się do dolara o około 1 proc., a główny indeks Borsa Italiana, FTSE MIB, tracił około 0,32 proc. Na pozostałych europejskich parkietach dominowała zieleń. Zachowanie subindeksu bankowego, który tracił

w ciągu dnia ponad 2 proc., pokazuje, że rynek liczy się ze wzrostem ryzyka w sektorze, co mogłoby wiązać się z rozprzestrzenieniem problemu na inne kraje strefy euro. — Gospodarka Włoch jest jedną z największych w strefie euro. Gdyby któryś z dużych włoskich banków upadł, odczułaby to cała Europa. W takiej sytuacji wszystkie klasy aktywów stałyby się ryzykowne. Przykład Cypru z 2013 r. pokazuje, że w czasie kryzysu gospodarczego zagrożone są nawet depozyty bankowe — podkreśla Dariusz Lasek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Szklarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Włoskie banki pod presją Renziego