Wódka i magia - umowa analfabetów

Marcin Dobrowolski
26-01-2016, 15:16

Umowa kupna-sprzedaży bądź jakiekolwiek potwierdzenie zawartej transakcji lub porozumienia ma dzisiaj spisaną formę papierową lub elektroniczną. Ale w czasach powszechnego analfabetyzmu (czyli jeszcze sto lat temu) musiała polegać na wzajemnym zaufaniu przypieczętowanym obrzędem o charakterze magicznym. Był to litkup.

Pochodzenie słowa litkup jest proste, wywodzi się z niemieckiego Leihkauf i oznacza po prostu "dobicie targu", czyli gest przybicia o siebie z całej siły prawych dłoni sprzedawcy i nabywcy. Pochodził on jeszcze z Imperium Rzymskiego, w którym mówiono nań mercipotus. W dawnej Polsce stanowił wstęp do rozbudowanego ceremoniału o charakterze obrzędowym, którego brak, mimo formalnego wypełnienia zobowiązań stron, mógł stanowić podstawę do sądowego unieważnienia transakcji.

Litkup na Pradze, Jan Feliks Piwarski, 1841
Zobacz więcej

Litkup na Pradze, Jan Feliks Piwarski, 1841

CBN Polona

Już pierwszy z trzech elementów litkupu musiał odbywać się w miejscu późniejszego poczęstunku, dlatego z powodów praktycznych już negocjacje umawiano często w gospodach. Miało to również tę zaletę, że w latach Rzeczypospolitej Obojga Narodów Żydzi byli często karczmarzami, jak również trudnili się handlem. 

Banalne to stwierdzenie wymaga głębszego wyjaśnienia. Musimy pamiętać, że jeszcze sto lat temu "kupczenie" jak pogardliwie nazywano tę profesję, uznawano za coś gorszącego, podobnie jak aktorstwo. W "Lalce" Bolesława Prusy możemy znaleźć dziesiątki przykładów pogardliwego traktowania Stanisława Wokulskiego przez przedstawicieli arystokracji, którzy jednak z zazdrością patrzyli na jego pieniądze tak bardzo im potrzebne dla utrzymania poziomu życia, do którego przyzwyczajone były ich rodziny. Przed rozbiorami szlachta gardziła handlem a mieszczanie w miastach prywatnych i chłopi przywiązani byli do miejsc zamieszkania, lukę wypełnili więc Żydzi, Ormianie i Szkoci. Ci pierwsi zresztą nie mogli nabywać ziemi rolnej ani osiedlać się w wielu miastach, co również pchało do handlu. Dopiero społeczna rewolucja w ciągu dwunastu dekad rozbiorów doprowadziła do zmiany stanu rzeczy utrzymującego się kilku stuleci.

Wracając jednak do litkupu, rozpoczynał się on zadeklarowaniu przy świadkach (litkupnikach powoływanych przed sądem w razie problemów), że transakcja odbyła się zgodnie z prawem i bez żadnego przymusu. Był to tzw. sąd litkupu.

Kolejnym elementem było błogosławieństwo zawartej umowy, lub kontrahentów, przez gospodarza miejsca. Miało często formę przecinania ujętych prawych dłoni zawierających transakcję. Brzmi znajomo? I słusznie, bowiem tradycja ta przeżyła do dzisiejszych czasów przy wzajemnych prywatnych zakładach! Wezwanie do "przecięcia zakładu" ma więc tradycję prawdopodobnie starszą niż polska państwowość.

Trzecim i ostatnim elementem był poczęstunek. Mógł mieć on rozmaitą formę, ale musiał być dokonany. Przy drobnych transakcjach wystarczyła kolejka wódki wypita między kontrahentami, stąd popularność tajnych wyszynków na bazarach i straganach. Przy poważniejszych kwotach musiało dojść do uczty, którą ułatwiało dogadywanie się w karczmach i gospodach.

Z czasem litkup zaczął ograniczać się do przyziemnego świętowania poczęstunkiem, na koszt ograniczania ceremoniału wcześniejszych elementów. Szczątkowe jego formy przetrwały, jak wspomniałem, do naszych czasów i to zarówno w Polsce jak i w innych krajach europejskich. I tak na Rusi nazywano go barysz od tureckiego słowa oznaczającego zgodę lub mohoryczem od arabskiego maharidż - wydatki. Węgrzy i Chorwaci dokonywali w tym samym celu aldomas (od łac. eleemosyne – jałmużna), a Bułgarzy chałwałk (od tur. Alvaluk – słodkie jedzenie) lub krczma albo czerpnja.

Z czasem litkup stracił na znaczeniu wraz z upowszechnieniem zastawu oraz pisma a wraz z nim zawierania pisemnych porozumień. Ostatecznie przestał obowiązywać prawnie w latach 30. XX wieku wraz z nowożytną kodyfikacją prawa polskiego.

Do dziś w niektórych rejonach Polski można spotkać się ze zwyczajem 'opijania' transakcji. Zanim będziemy z niego szydzić warto pamiętać o jego przedhistorycznej tradycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Wódka i magia - umowa analfabetów