Wolniejszy wzrost cen surowców pomoże spółkom przemysłowym

Michał Kopiczyński
opublikowano: 12-05-2011, 00:00

Kwiecień przyniósł kontynuację wzrostów. WIG zanotował 2,6-procentowy wzrost i znajduje się na poziomie o ponad 5 proc. wyższym niż na koniec 2010 roku. W dalszym ciągu lepiej zachowywały się duże spółki.

Do najlepiej zachowujących się sektorów należała chemia (wzrost o 10,2 proc.) a także indeks surowcowy (6,2 proc.) i paliwowy (5 proc.). Kilka sektorów spadło, w tym najbardziej budowlany (2,9 proc.), medialny (1,9 proc.) oraz telekomunikacyjny (0,3 proc.). Struktura wzrostów pokazuje, że inwestorzy preferują te sektory, których wyniki są najbardziej podatne na przyspieszenie gospodarki światowej, a zwłaszcza wzrost cen surowców. Dziwi obecność w gronie spadkowiczów spółek z branży medialnej, choć wytłumaczeniem może tu być późna cykliczność tych spółek, czyli duże opóźnienie znaczącej poprawy wyników względem cyklu wzrostu PKB.

Polski indeks nie wzrósł najmocniej z obserwowanych rynków emerging markets (2,6 proc.) — najbardziej wzrosły Turcja (7,5 proc.) i Węgry (4,8 proc.). Najwięcej spadł rynek grecki (6,6 proc.) i brazylijski (3,6 proc.). Od początku roku liderami wzrostów są rynki rosyjski i węgierski, a maruderami pozostają Indie i Brazylia.

Zaskakująco szybkie odrabianie strat z początku roku przez giełdę turecką może być reakcją na zbyt duże wcześniejsze spadki lub dyskontowaniem końca hossy na surowcach. Potwierdzać by to mogły niskie stopy zwrotu uzyskiwane w ostatnim czasie ze spółek rosyjskich. O ile zauważalne są próby dyskontowania takiego scenariusza w ujęciu alokacji pomiędzy krajami (spadek indeksów w krajach produkujących surowce i wzrost cen akcji w krajach, które muszą je importować), to w ujęciu sektorowym na polskim rynku tendencje te są wręcz odwrotne (wzrost spółek surowcowych). Wydaje się, że spowolnienie wzrostu cen surowców mogłoby pozwolić spółkom produkcyjnym na złapanie oddechu, gdyż ceny ich produktów niejednokrotnie nie nadążały za wzrostami cen surowców.

Michał Kopiczyński

dyrektor zespołu zarządzania instrumentami udziałowymi w ING Investment Management

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kopiczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy