Wolność skupiona w obiektywie

Natalia Grzebisz
opublikowano: 26-09-2019, 22:00

30 lat po upadku komunizmu w Polsce Chris Niedenthal, autor słynnego zdjęcia ,,Czas Apokalipsy”, wraca do tematu wolności i na nowo mierzy się z tym, jak o nią walczyć.

Wybory 4 czerwca 1989 r. w Polsce, aksamitna rewolucja w Czechosłowacji, obalenie dyktatury Nicolae Ceausescu w Rumunii, protesty studentów w Chinach i upadek muru berlińskiego — świadkiem m.in. tych wydarzeń był Chris Niedenthal, który wolność utożsamia z… wolnością przemieszczania się. Jak podkreśla, w jego przypadku ta swoboda wynikała z urodzenia się i życia w wolnym kraju, jakim była Wielka Brytania. Ale ówczesna Polska — ze swoimi zakazami i nakazami — była dla fotografa pociągająca. Stanowiła wyzwanie.

Perspektywy. Rynek fotografii w Polsce nie jest jeszcze dojrzały, ale istnieje. Są kolekcjonerzy, którzy chcą zbierać do prywatnej szuflady albo powiesić w domu nie obraz czy grafikę, lecz fotografię. Są gotowi, by za nie płacić, a ceny wciąż nie są tak wysokie jak za granicą — wskazuje Chris Niedenthal, fotograf, jeden z najbardziej cenionych europejskich fotoreporterów. Fot. Beata Zawrzel/ REPORTER
Wyświetl galerię [1/5]

Perspektywy. Rynek fotografii w Polsce nie jest jeszcze dojrzały, ale istnieje. Są kolekcjonerzy, którzy chcą zbierać do prywatnej szuflady albo powiesić w domu nie obraz czy grafikę, lecz fotografię. Są gotowi, by za nie płacić, a ceny wciąż nie są tak wysokie jak za granicą — wskazuje Chris Niedenthal, fotograf, jeden z najbardziej cenionych europejskich fotoreporterów. Fot. Beata Zawrzel/ REPORTER Fot. ARC

Utrwalone chwile

— W latach 70. wszyscy chcieli z Polski wyjechać, a mi zależało, aby tu być. Brak wolności był dla mnie ciekawym doświadczeniem i jako fotograf czułem, że moje miejsce jest raczej tutaj niż w wolnym kraju. To, co się stało 13 grudnia 1981 r., przekroczyło jednak moje wyobrażenia. Nie wiedzieliśmy, czym może być stan wojenny. Myślę, że tak rozsierdził Polaków, że dał impuls do zmian i walki o nie. W końcu doszło do spotkania przy okrągłym stole i wyborów, a także do upadku muru w Berlinie — wspomina Chris Niedenthal.

Po trzech dekadach od tych wydarzeń artysta wciąż jest przekonany, że nie ma wolności bez niezależnych mediów.

— Aby człowiek mógł się cieszyć swobodą, musi mieć wolne telewizję, radio i prasę. Gdy tego nie ma, pojawiają się sytuacje graniczne, tak jak w 1981 r. czy nawet i dzisiaj. W pierwszych dniach stanu wojennego baliśmy się, zwłaszcza że wprowadzono zakaz fotografowania na ulicach. Nie myślałem jednak o kosztach, jakie mogę ponieść. Wtedy nie myślało się takimi kategoriami. Praca fotoreportera i dziennikarza polega na tym, że kiedy coś się dzieje, to trzeba to dokumentować — dodaje autor słynnego zdjęcia „Czas Apokalipsy”.

Dla niego najważniejszym zdjęciem nie było jednak to, na którym uchwycił wóz bojowy z afiszem na kinie Moskwa w tle.

— Najtrwalsze są fotografie dokumentujące życie codzienne. Pokazują, jak się zmieniamy, jak się kiedyś ubieraliśmy, czym jeździliśmy i jakie fryzury nosiliśmy. Lubimy wracać do tych chwil i patrzeć, jak wyglądaliśmy, jak wyglądali nasi rodzice, dziadkowie. Takie zdjęcia są dla mnie ważne — twierdzi Chris Niedenthal.

Sztuka pisania

Jedno z ulubionych zdjęć Chrisa Niedenthala zostało zrobione w 1982 r. na placu Solnym we Wrocławiu. Przedstawia starszego pana palącego papierosa w kawiarni. Jest środek stanu wojennego.

— To jedno z moich najważniejszych zdjęć, bo każdy może dopisać do niego historię. Czy ten człowiek myślał o tym, że jest stan wojenny, jak z tym wszystkim da sobie radę, czy tylko czekał na kawę? Trudno powiedzieć, w tym zdjęciu jest wszystko i nie ma niczego… To bardzo ważne, że widz może sobie dopisywać, co tylko chce — uważa fotograf.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W erze telefonów komórkowych każdy z nas może łatwo dokumentować wydarzenia, co — nie kryje Chris Niedenthal — bywa imponujące, bo ludzie potrafią wykonywać zdjęcia i nagrywać filmiki nawet podczas katastrofy, zamiast uciekać i ratować siebie. Postęp technologiczny ma jednak także złe strony, bo zdarzają się sytuacje, że do Chrisa Niedenthala przychodzą osoby z jego zdjęciami ściągniętymi z sieci i wydrukowanymi na drukarce. W stanowczy sposób nazywa to piractwem, ale zdjęcia podpisuje, choć oczywiście nie jest to fotografia jakości kolekcjonerskiej. Wierzy bowiem, że działania edukacyjne mogą zmienić świadomość i pomóc zbudować w naszym kraju rynek fotografii na wzór zachodniego.

— Rynek fotografii w Polsce nie jest jeszcze dojrzały, ale istnieje. Są kolekcjonerzy, którzy chcą zbierać do prywatnej szuflady albo powiesić w domu nie obraz czy grafikę, lecz fotografię. Są gotowi, by za nie płacić, a ceny wciąż nie są tak wysokie jak za granicą — wskazuje Chris Niedenthal.

Artysta uważa powtarzalność za główny problem fotografii — odbitek można zrobić tysiące. To odróżnia tę dziedzinę sztuki od malarstwa i wpływa na ceny.

— Bardzo ważne jest więc dotrzymywanie słowa przez fotografów. Jeśli zapowiedzą, że zrobią nie więcej niż dziesięć odbitek, to niech już tak zostanie — postuluje Chris Niedenthal.

Na dobrej drodze

Jego zdaniem rynek fotografii w Polsce stanie się rynkiem sztuki dobrze wycenianej.

— Myślę, że Polska jest na dobrej drodze. Pojawią się kolekcjonerzy fotografii albo ludzie, którzy chcą dekorować swoje mieszkania nie tylko obrazami. Jest kilku liczących się fotografów, którzy mogą sprzedawać swoje dzieła za wysokie kwoty, choć oczywiście nie tak wysokie jak na Zachodzie. Ludzie są coraz bogatsi, coraz ciekawsi i budują coraz piękniejsze domy i mieszkania — ocenia Chris Niedenthal.

Na korzyść fotografii najbardziej gra czas, bo ich wartość będzie systematycznie rosła. Szykując się do inwestycji, trzeba przede wszystkim zwracać uwagę na liczbę kopii zdjęcia, oryginalny podpis, papier archiwalny, jakość zachowania fotografii oraz numer odbitki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Natalia Grzebisz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu