Wraca dobra pani minister

Jarosław Królak
opublikowano: 18-01-2007, 00:00

Nowy plan naprawy i konsolidacji.Obniżymy koszty pracy, zlikwidujemy niektóre agencje i fundusze, ułatwimy budowę dróg i autostrad — obiecuje minister finansów.

Wicepremier Zyta Gilowska przedstawiła propozycje zmian prawnych mających ulżyć przedsiębiorcom i uporządkować finanse publiczne. Największym zaskoczeniem jest powrót do pomysłu obniżki składki rentowej (pozostałe propozycje w ramce obok).

— Propozycje z ubiegłego roku zostały wycofane, gdy nie było mnie przez pewien czas w rządzie. Nie miałam na to wpływu. Obecnie premier zapewnił mnie, że tym razem obniżka kosztów pracy jest uzasadniona. Mam ambitne plany reformatorskie — mówi minister Zyta Gilowska.

Przedsiębiorcy przyjmują deklaracje pani minister z nadzieją. Ale ostrożną.

 

Deja vu

Od lat polscy przedsiębiorcy jak kania dżdżu wyczekują obniżki kosztów pracy. Są przekonani, że to właśnie zbyt duże obciążenie pozapłacowymi kosztami blokuje tworzenie nowych miejsc pracy i sprzyja rozwojowi szarej strefy. Ubiegłoroczne próby obniżki kosztów o 4 proc. spełzły na niczym.

Nie wszystko jednak stracone. Wczoraj minister Gilowska powróciła do pomysłu i zapewniła, że ma na to zgodę premiera Jarosława Kaczyńskiego.

— Podtrzymuję obietnicę zmniejszenia klina podatkowego. W 2008 r. nastąpi obniżka składki rentowej o 3 proc. O tyle samo rok później. Teraz powinno się udać, gdyż premier dostrzega tę konieczność — mówi minister finansów.

Dziś składka rentowa wynosi 13 proc. podstawy opodatkowania.

Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan nie ukrywa, że cieszą go te plany.

— Rząd widocznie dostrzegł zagrożenie ze strony emigracji zarobkowej. Obecnie jest duża presja na zwiększenie zarobków w Polsce, ale wzrost płac rzędu 6-8 proc., jaki ma być w 2007 r., tej emigracji nie powstrzyma. Firmy muszą być wsparte niższymi kosztami pracy — mówi ekspert Lewiatana.

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), przestrzega, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca.

— Będziemy oceniać rząd po konkretach. Jesteśmy nauczeni przykrymi doświadczeniami z minionego roku, kiedy z lawiny obietnic praktycznie nic dla przedsiębiorczości nie zostało, a obciążenia zamiast zmaleć wzrosły — mówi szef KPP.

 

Efekt hossy

Na pytanie o źródło wiary w nowy plan reform minister Gilowska wskazuje świetne dane makroekonomiczne.

— W czwartym kwartale 2006 r. wzrost gospodarczy przekroczył 6 proc. Na 2007 r. prognozujemy wzrost 5,5-procentowy W 2006 r. deficyt budżetowy był niższy od zakładanego, oszczędziliśmy 3 mld zł. Mamy rekordowo niską inflację. Finanse państwa są przygotowane do poważnego manewru reformatorskiego. Kiedy, jeśli nie teraz, mamy je zreformować? — pyta minister Zyta Gilowska.

Emocje studzi Andrzej Malinowski.

— Tak dobre wyniki gospodarki rząd uznaje za swój sukces. Tymczasem mniejszy deficyt budżetowy to wynik dynamiki gospodarczej oraz wysiłków przedsiębiorców, a nie poczynań rządu — mówi szef KPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu