Wracamy do wartości sprzed upadku Lehmana

Przemysław Kwiecień
25-08-2009, 00:00

Po upadku Lehman Brothers pojawiło się sporo głosów, że nic w świecie finansów nie będzie już takie jak dawniej. Czy na pewno? Niewątpliwie jesień minionego roku przyniosła ogromne zmiany, ale po zakończeniu ubiegłego tygodnia na giełdach inwestorzy mogą zadawać sobie pytanie: czy wkrótce ceny będą takie jak przed bankructwem amerykańskiego giganta?

Ten wyjątkowy moment zawdzięczamy ustanowieniu tegorocznych rekordów nie tylko przez polski WIG20, ale także przez SP 500, DJIA30, czy DAX30. To jednak nie tylko nowe maksima. Silne ruchy nastąpiły po próbie korekty i, co ważniejsze, doprowadziło to do udanego testu 38,2-procentowego zniesienia całej bessy na kontraktach na amerykański SP 500. To właśnie tu zatrzymał się rynek na początku sierpnia. Było to naturalne miejsce do próby kontry dla giełdowych niedźwiedzi. Niedźwiedzie spróbowały i poniosły klęskę.

Po pokonaniu tej bariery kolejne wyraźne opory

znajdują się około 20 proc. wyżej niż obecnie, a to już oznacza powrót do cen sprzed upadku banku Lehman Brothers. Czy zatem rynek pomimo tak silnych wzrostów z ostatnich sześciu miesięcy może jeszcze pójść tak wyraźnie w górę?

Może, ale niekoniecznie od razu. Najbardziej optymistyczne wskazania dają zmienne rynkowe. Wskaźniki VIX (zmienność) i TED (koszt pieniądza) już na początku lipca były warte tyle, ile przed upadkiem Lehmana. To oznacza, że coraz więcej graczy może być skłonnych do wchodzenia na rynek mimo relatywnie dużego wykupienia. Zmienne dane makroekonomiczne dają znacznie bardziej mieszany obraz. PKB w USA jest 4 proc. niższe niż w trzecim kwartale 2008 r., przy czym wartość dodana w budownictwie spadła aż o 16 proc. Zyski firm są o około 20 proc. niższe. Obecny optymizm bazuje na nieustannie rosnących wskaźnikach aktywności. Nieprzerwany wzrost amerykańskiego ISM w ciągu ośmiu miesięcy łącznie o 16 pkt musi robić wrażenie, zwłaszcza że jest poparty podobnymi tendencjami w innych gospodarkach. Gdyby dane te rzeczywiście zapowiadały nadejście ożywienia gospodarczego, ostrożny szacunek długoterminowej relacji cena-zysk dla amerykańskiego SP 500 wynosiłby nieco powyżej 1200 pkt, a to są już ceny z września 2008. To optymistyczny scenariusz, ale jeśli dane będą zaskakiwać tak pozytywnie jak ostatnio, wszystko jest możliwe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wracamy do wartości sprzed upadku Lehmana