Wreszcie pracujemy za Odrą

Radoslaw Serafin (autor prowadzi w Görlitz biuro rachunkowe wyspecjalizowane w obsłudze polskich firm www.de-firma.de)
opublikowano: 10-05-2011, 09:19

Siedem lat minęło jak jeden dzień i niemiecka opinia publiczna jest sparaliżowana strachem o swoje miejsca pracy.

Na jednym ze spotkań urządzonych przez niemiecką izbę handlową, a poświęconym otwarciu rynku pracy nad Odrą, prelegentki z urzędu zatrudnienia szeptem roztaczały apokaliptyczną wizję przybyszy z Polski pracujących za 3,50 euro na godzinę. Fakt, że zebrani na sali przedsiębiorcy z wypiekami na twarzy starali się wyłudzic od nich informacje jak zatrudnić pracownika właśnie za taką stawkę i nie narazić sie przy tym na zarzut płacenia wynagrodzeń poniżej poziomu przyzwoitości i związanych z tym kar. A wszystko będzie przecież normalnie. Polski pracownik otrzyma takie same prawa i będzie podlegał identycznym procedurom jak tubylec. Zapraszam na wędrówkę po krainie tych procedur.

Polski pracownik ma takie same prawa i podlega za Odrą identycznym procedurom jak Niemiec.
Polski pracownik ma takie same prawa i podlega za Odrą identycznym procedurom jak Niemiec.
None
None

Najpierw umowa

Podstawowym krokiem przy podjęciu pracy jest umowa o nią (Arbeitsvertrag). Może mieć ona charakter ustny ale ze względu na siłe dowodową umowy o pracę zawierane są pisemnie. Możemy zawrzeć umowę o pracę na czas ograniczony. Taka umowa może trwać maksymalnie do dwóch lat i w ciągu tego okresu wolno ja najwyżej trzykrotnie przedłużyć. Korzystniejsze dla pracownika są umowy czasowo nieograniczone. Przez pierwsze miesiące (od trzech do sześciu) pracownik znajduje się w okresie próbnym (Probezeit). W tym czasie obowiazują skrócone terminy, minimum dwa tygodnie,  wypowiedzenia. Po upływie okresu próbnego minimalny ustawowy okres wypowiedzenia wzrasta do 4 tygodni. Termin wypowiedzenia wydłuża się wraz z naszym stażem pracy. W tych jak i ponizszych rozważaniach piszę o modelowej sytuacj,i gdy nie istnieją branżowe układy  między związkami zawodowymi a zrzeszeniami pracodawców. Umowy o pracę w przedsiębiorstwach podlegających tym układom zawierają często inne uregulowania prawne.

Zasłużony odpoczynek

Najpiękniejszym okresem w pracy jest urlop. Minimalny okres urlopu w Niemczech wynosi cztery tygodnie a prawa do jego pełnego wymiaru nabieramy po sześciu miesiącach  zatrudnienia. Jeżeli nie pracowaliśmy przez cały rok, to mamy prawo tylko do jego cześci. Tutaj mały prezent od ustawodawcy. Jeżeli z tych obliczeń wyjdzie nam, że mamy prawo np. do 2,5 dnia urlopu to od piątki po przecinku zaokrąglamy do góry i trzy dni wylegujemy się na plaży. Dopadnie nas w czasie lenistwa choroba to jej dni potwierdzone zaświadczeniem od lekarza nie liczą się jako urlop. Wolno nam je jeszcze raz wykorzystać. Nie zapominajmy o urlopie, bo gdy go nie weźmiemy  najpóźniej do 31. marca następnego roku to przepadnie on nam bezpowrotnie i nie pomogą łzy. Niestety coraz częściej zapominają przedsiębiorcy o takim dobrym zwyczaju wypłacania w miesiącu letnim dodatkowej, dobrowolnej gratyfikacji urlopowej (Urlaubsgeld). Tak samo niestety dzieje się z gratyfikacją przedświąteczną (Weihnachtsgeld). Dobre obyczaje zanikają.

Choroba

Mniej przyjemnym powodem do czasowego przerwania pracy jest choroba. Musimy tylko uważać, aby się nie przytrafiła nam ona w pierwszych czterech tygodniach w nowej pracy. Wtedy nie dostaniemy od naszego pracodawcy ani grosza lub ściślej mówiąc ani centa. Po upływie tej karencji mamy prawo do stuprocentowego wynagrodzenia za czas trwania choroby przez maksymalny okres do sześciu tygodni. Musimy tylko w pierwszym jej dniu powiadomić o tym szefa jak i o przewidywanym czasie jej trwania. Dopiero w czwartym dniu naszej nieobecności w pracy, chyba że umowa o nią stanowi inaczej, mamy obowiązek dostarczyć lekarskie zwolnienie z pracy. Jeżeli nasza niedyspozycja przedłuży się ponad sześć tygodni, to powinność utrzymania nas przy życiu przejmie kasa chorych i to na okres dodatkowych 72 tygodni. Aby nam sie jednak nie przelewało to będziemy otrzymywać tylko 70% naszej pensji brutto a kasa chorych delikatna perswazją postara się spowodować nasz szybszy powrót do pracy. Także kasa chorych płaci nam gdy musimy zostać w domu aby opiekować się chorym dzieckiem. Mamy prawo do takiej opieki przez 10 dni w roku ale tylko na dziecko, ktore nie ukończyło jeszcze dwunastu  lat.

Udało nam się znaleźć pracę, podpisaliśmy umowę, pokonaliśmy chorobę a nawet byliśmy na urlopie. W następnym felietonie spróbujemy zrozumieć fenomen zamiany w miarę przyzwoitej pensji brutto w godną politowania wypłatę

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radoslaw Serafin (autor prowadzi w Görlitz biuro rachunkowe wyspecjalizowane w obsłudze polskich firm www.de-firma.de)

Polecane