Wreszcie zostaniemy wysłuchani

Henryka Bochniarz
opublikowano: 16-01-2008, 00:00

Idea Pierwszego Kongresu Pracodawców — który w czwartek odbędzie się w Warszawie — pojawiła się za rządów poprzedniej ekipy i była reakcją na całkowite lekceważenie przez nią opinii środowisk gospodarczych. Po wyborach pojawiła się szansa na bardziej partnerski układ, ale mimo to inicjatorzy kongresu zdecydowali, że impreza powinna się odbyć. Dlaczego? Ponieważ wspólny głos znaczącej części polskiego biznesu znaczy więcej niż opinie rozproszone. Po raz pierwszy po 1989 r. istnieje szansa, że będziemy wysłuchani przez rządzących z należytą uwagą.

Nie twierdzimy, że nasza wizja rozwoju gospodarki i przyszłości polskich reform jest jedyna i słuszna. Jednak nie chcielibyśmy, aby zapowiadane przez rząd regulacje i deregulacje warunków dla działalności gospodarczej w Polsce były wprowadzane bez zasięgania naszej opinii, jak to wcześniej bywało. Dlatego wielka szkoda, że nie wszystkie duże organizacje biznesowe włączyły się w organizację kongresu.

Jutrzejszy kongres przyjmie

„Postulaty do parlamentu, rządu i opinii publicznej” oraz deklarację „Państwo przyjazne pracodawcom”. W pierwszym dokumencie chodzi nam o stworzenie warunków do modernizacji kraju, której bazą musi być wzrost gospodarczy.

W drugim stwierdzamy m.in.,

że „Bez ludzi gotowych do osobistego ryzyka i ciężkiej pracy, przekonanych o konieczności inwestowania i zatrudniania nowych pracowników, nasz kraj nie osiągnie satysfakcjonującej pozycji w rodzinie europejskich państw”. I to jest powód zwołania kongresu.

Henryka Bochniarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Henryka Bochniarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy