Wskazanie kozła ofiarnego nie uratuje budżetu państwa

Kazimierz Krupa
opublikowano: 29-08-2001, 00:00

Wskazanie kozła ofiarnego nie uratuje budżetu państwa

Nie zmienia się koni na środku przeprawy — to przysłowie zna chyba każde dziecko w Polsce. Można jedynie, tytułem uzupełnienia, dodać, że nie zmienia się tych koni nawet wtedy, gdyby były to najgorsze chabety. A tym bardziej nie na środku rzeki, ale tuż przed samym brzegiem. Aż trudno uwierzyć, że tej prawdy nie zna premier Buzek. Ale jego decyzja o odwołaniu Jarosława Bauca ze stanowiska ministra finansów zdaje się świadczyć, że mądrości ludowych albo nie zna, albo ma je za nic. Nie byłby to największy powód do zmartwienia — w końcu, co już wielokrotnie udowodnił, premier Buzek wielu rzeczy nie wie, a jeszcze więcej nie zna, gdyby... Gdyby nie odbywało się to naszym kosztem.

To, że finanse państwa znajdują się w stanie katastrofalnym, wiadomo nie od dzisiaj, a od wielu miesięcy. Przynajmniej wiedzą to ci, którzy chcieli wiedzieć. A że wiemy — wielokrotnie dawaliśmy wyraz na łamach „PB”. Kogo jak kogo, ale mnie z pewnością trudno uznać za admiratora ministra Bauca i jego dokonań. Wielokrotnie jego decyzje budziły wątpliwości czy wręcz uśmiech politowania. Świadczą o tym chociażby pomieszczone obok wydzierki. Nie cenili go zbytnio również nasi czytelnicy, którzy w internetowej sondzie „PB” odpowiadali na pytanie: Czy w związku z trudnościami budżetu Jarosław Bauc, minister finansów, powinien podać się do dymisji? Przeważył jednak pragmatyzm i ponad 65 proc. ankietowanych odpowiedziało, że nie, bo brak reform finansów publicznych to nie jego sprawa, a ponadto jego odejście, tuż przed wyborami, nic nie zmieni.

Ale jednak, nawet przy maksymalnej ilości złej woli, trudno uznać, że minister Bauc, samotrzeć, jest winien wszystkich plag egipskich, jakie spadły, spadają i mogą na nas spaść. Rodzi się nieodparte wrażenie, umacniające się szczególnie mocno od kilku dni, że nad tym wszystkim nikt już nie panuje, a w rządzie trwa polowanie na czarownice i gorączkowe poszukiwanie winnych. Powołana do zweryfikowania obliczeń byłego już ministra Bauca „rada mędrców” zachowała się profesjonalnie, ale chyba niezgodnie z intencjami tych, którzy ją powołali. Ale to nic nie szkodzi, przynajmniej jeżeli realizuje się zasadę: jeżeli fakty nie zgadzają się z intencjami — tym gorzej... dla faktów. A taką zasadę zdaje się wyznawać premier Buzek.

Premier Buzek, jest — na razie — jeszcze premierem i współpracowników dobiera sobie według własnego uznania. Szkoda tylko, że jego bezkompromisowość, pryncypialność i stanowczość nie pojawiły się u zarania jego kadencji, ale u samego jej schyłku. Wtedy byłyby cechą pożądaną i oczekiwaną, teraz mogą świadczyć o braku odpowiedzialności, poszukiwaniu kozła ofiarnego i, co najważniejsze, mogą nas drogo kosztować.

A za cały komentarz do tej decyzji niech wystarczy podpatrzona wymiana myśli między kilkoma internautami: Bózek — tchórz. Odwołał jedynego mądrego ministra (...). Kompromitacja. Tchórz? Raczej oferma. Najlepiej by było, gdyby już odeszli!!!

„PB” z 17 sierpnia 2001 r.

„PB” z 27 sierpnia 2001 r.

„PB” z 28 sierpnia 2001 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy