Wsłuchać się w głos drobnych

Rozmawiał Kamil Kosiński
23-06-2016, 22:00

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, wszedł do Rady Giełdy. Chce, by głos maluczkich był bardziej słyszalny.

W środę 22 czerwca 2016 r. rozpoczęło się WZA Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Zanim zostało przerwane do 21 lipca, wybrano m.in. dwóch nowych członków Rady Giełdy. Jednego na miejsce odwołanego w środę Wojciecha Nagela, drugiego — na wakat wywołany rezygnacją Łukasza Hardta, po nominacji do Rady Polityki Pieniężnej. Na ich miejsca do Rady Giełdy trafili Marek Dietl i Jarosław Dominiak. Ten drugi to prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Rada Giełdy jest dość specyficznym ciałem. Nie powołuje prezesa, bo robi to walne zgromadzenie. Ma jednak duży wpływ na regulacje dotyczące samego obrotu giełdowego.

Zobacz więcej

Jarosław Dominiak, prezes SII Fot : Marek Wiśniewski, "Puls Biznesu"

 

TRZY PYTANIA DO... JAROSŁAWA DOMINIAKA, PREZESA STOWARZYSZENIA INWESTORÓW INDYWIDUALNYCH

1. Jaki sens widzi pan w swojej obecności w Radzie Giełdy?

Inwestorzy indywidualni wciąż mają większy udział w obrotach na warszawskiej giełdzie niż na innych rynkach. Jako stowarzyszenie wielokrotnie artykułowaliśmy, że giełda może podejmować decyzje strategiczne bardziej przyjazne dla tej grupy inwestorów. Dla uwzględnienia punktu widzenia inwestorów indywidualnych w procesach decyzyjnych uczestnictwo w Radzie Giełdy jest istotne. Rada Giełdy jest organem bardziej aktywnym niż typowa rada nadzorcza i z różnych moich spotkań z jej dotychczasowymi członkami wynikało, że niekiedy nie analizowała pewnych aspektów decyzji istotnych dla inwestorów indywidualnych, bo brakło jej informacji z tego środowiska. Takich sytuacji było bardzo dużo, niezależnie od tego. czy mieliśmy hossę czy bessę. Przykładem może być konflikt domów maklerskich z giełdą. Zapomniano w nim, że na końcu to inwestor indywidualny jest odbiorcą usług. Jestem więc przekonany, że moja obecność w radzie będzie stanowić wartość dla giełdy jako organizacji.

2. Czy nie wydaje się panu dziwne, że jako reprezentant inwestorów indywidualnych został pan powołany do Rady Giełdy w normalnym trybie, a miejsce zarezerwowane dla akcjonariuszy mniejszościowych niebędących członkami giełdy zajął kilka miesięcy temu kandydat zgłoszony przez grupę PZU?

Zgadzam się, że tamta procedura byłaby lepsza. Ale nie ja o tym decydowałem.

3. W styczniu 2016 r. Damian Patrowicz zgłosiłwniosek o usunięcie ze statutu GPW zapisu o reprezentancie akcjonariuszy mniejszościowych w Radzie Giełdy. Motywował to absurdalnością sytuacji, w której miejsce to jest obsadzane kandydatami zgłaszanymi przez spółki kontrolowane przez skarb państwa, formalnie będące odrębnymi akcjonariuszami. Poparłby pan taki wniosek albo jakąś inną reformę obecności akcjonariuszy mniejszościowych w Radzie Giełdy?

Tak, poparłbym. Z Mariuszem Patrowiczem [ojciec Damiana, znany inwestor — red.] niejednokrotnie nie było nam po drodze, ale jako stowarzyszenie wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, że absurdalność niektórych regulacji tylko psuje rynek. Fikcja w Radzie Giełdy była zaś sankcjonowana od wielu lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wsłuchać się w głos drobnych