WSPOMNIENIE-Reporter Reutera zabity w Bagdadzie był weteranem wojen

WSPOMNIENIE-Reporter Reutera zabity w Bagdadzie był weteranem wojen LONDYN (Reuters) - Dziennikarz agencji Reutera Taras Protsyuk, który zginął we wtorek od wybuchu pocisku wystrzelonego z amerykańskiego czołgu w kierunku biura agencji w Bagdadzie, dorastał marząc o podróżach kosmicznych. Jednak życie przyszło spędzić mu w najbardziej niebezpiecznych miejscach na ziemi. Jako kamerzysta, redaktor i reporter wyróżnił się relacjonując większość najpoważniejszych konfliktów w Europie i centralnej Azji. Jeździł do Bośni, Czeczenii, Kosowa, Macedonii, Pakistanu oraz Afganistanu, skąd realacjonował z pierwszej linii frontu. Taras urodził się w 1968 roku w Iwano-Frankowsku na zachodzie Ukrainy jako syn inżyniera w firmie paliwowej. Kończąc szkołę średnią chciał dołączyć do radzieckiego programu lotów kosmicznych i w tym celu rozpoczął studia na wydziale inżynierii lotniczej na Akademi Wojskowej w Leningradzie. Jednak ostatni rok studiów Tarasa w 1990 roku zbiegł się w czasie z upadkiem Związku Radzieckiego i końcem zainteresowania komunistycznych władz lotami kosmicznymi. Zamiast wstąpić do wojska, Taras przerwał studia i zaczął pracować jako kamerzysta. Był to odważny krok dla kogoś posiadającego tylko podstawowe umiejętności w posługiwaniu się kamerą i bez doświadczenia dziennikarskiego. Jednak dzięki swojemu urokowi osobistemu i zdolności szybkiego uczenia się, Taras już wkrótce rozpoczął pracę dla jednego z dużych nadawców telewizyjnych. Pracę w kijowskim biurze Reutera rozpoczął w 1993 roku i przez kolejne dziesięć lat pracował jako korespondent wojenny. Donosząc z linii frontu, Taras był w stanie równocześnie zbierać informacje, kręcić i opracowywać materiał, a także wszystko opisywać. W 1999 roku Taras przeniósł się wraz z żoną i synem do Warszawy. Płynnie mówiąc po arabsku, dołączył do grupy dziennikarzy Reutera, która relacjonowała wojnę w Iraku z Bagdadu. Przez dwa miesiące poprzedzające jego śmierć, był ważnym członkiem ekipy - zawsze w pełni oddany swojej pracy, odważny ale nie lekkomyślny oraz wiecznie optymistyczny. Taras chciał za wszelką cenę pokazać wpływ, jaki na ludność iracką wywarły lata sankcji gospodarczych oraz toczący się konflikt. Dzięki temu relacje Reutera stały się bogatsze. WYRAZY UZNANIA "Z głębokim smutkiem przyjąłem informację o tragicznej śmierci Tarasa Protsyuka. Dla mnie jego śmierć jest tym bardziej bolesna, że znałem go osobiście i miałem okazję z nim pracować" - napisał w oświadczeniu minister spraw zagranicznych Ukrainy, Anatoli Zlenko. "Był wspaniałym reporterem, którego priorytetem była praca i który nie bał się w życiu żadnych niebezpieczeństw. Przesyłam swoje najgłębsze i najszczersze kondolencje" - dodał. Redaktor naczelny agencji Reutera, Geert Linnebank powiedział: "Jesteśmy wstrząśnięci śmiercią Tarasa, który wyróżnił się bardzo profesjonalnym relacjonowaniem kilku najbardziej krwawych konfliktów ostatniej dekady". Przyjaciele wspominają Tarasa jako "pełnego życia - najbardziej entuzjastycznego i o niespożytej energii". Dla Sean'a Maguire'a, redaktora agencji Reuters na Europę Wschodnią, który jest obecnie z wojskami amwerykańskimi w okolicach Bagdadu, Taras "uosabiał wszystko to, co w pracownikach Reutera najlepsze - był radosny, łatwy we współpracy oraz w pełni profesjonalny". Przyjaciele i koledzy w Rosji wspominają go jako osobę łagodną i miłą, mimo że w swoim życiu był świadkiem wielu okrutnych wydarzeń. "Z radości, jaka biła z jego wzroku, nigdy byś nie zgadł jak dramatycznych sytuacji był świadkiem" - powiedziała Irina Narodnitskaja z biura Reutera w Moskwie. "Był zawsze miły, zawsze się śmiał i był gotowy do pomocy" - powiedział Peter Andrews, pracujący dla Reutera w Warszawie, a obecnie znajdujący się wraz z wojskami w środkowym Iraku. Jak podało amerykańskie dowództwo, jeden z czołgów otworzył ogień w kierunku hotelu Palestyna, gdzie przebywa większość zagranicznych dziennikarzy w Bagdadzie, w odpowiedzi na strzały snajpera. Według dziennikarzy obserwujących całe zdarzenie, z hotelu nikt nie strzelał. Trzej inni pracownicy agencji Reutera zostali ranni w wyniku wybuchu pocisku. Samia Nakhoul, urodzona w Libanie szefowa biura Reutera w Zatoce Perskiej i iracki fotograf Faleh Kheiber zostali odwiezieni do szpitala z ranami twarzy i głowy. Brytyjczyk Paul Pasquale, odpowiadający za koordynację połączeń satelitarnych, odniósł obrażenia nogi, ramienia i głowy, jednak lekarze powiedzieli, że jego życiu nic nie zagraża. Taras pozostawił żonę Lidię i ośmioletniego syna Denisa. ((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Messaging: piotr.skolimowski.reuters.com@reuters.net; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, warsaw.newsroom@reuters.com))

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 1 zł za pierwszy miesiąc
potem 79 zł
Zrób sobie prezent z okazji 25. urodzin „PB”! Czytaj najlepsze treści biznesowe w Polsce w promocyjnej cenie
WYBIERZ
Rabat 30%
Basic Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ