Wstydliwa koalicja o marnej reputacji

Jacek Zalewski
opublikowano: 18-10-2006, 00:00

Coraz częściej zdarza się nam pisać w komentarzach, że „w III RP nie zdarzyłoby się to nigdy, ale widocznie standardy IV RP są inne”. Zjawisko to obejmuje coraz to nowe obszary. Jeszcze nie przebrzmiało echo wybudowania przez Przemysława Edgara Gosiewskiego prywatnej (w sensie politycznym, a nie dosłownym) stacji na najszybszej trasie kolejowej w Polsce, a zaledwie po kilkunastu godzinach doszło do innego wydarzenia bez precedensu nie tylko w III/IV RP, ale w ogóle w cywilizowanym świecie.

Oto media (wszystkie, bez wyjątków) nie zostały wpuszczone w poniedziałek wieczorem do Pałacu Prezydenckiego w celu zrelacjonowania przywracania Andrzeja Leppera na urzędy, z których został usunięty 22 września. Wyrzucony w świetle jupiterów, wrócił po ciemku. Dowodzi to, jak ogromne musiało być zwyczajne, ludzkie poczucie wstydu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że na wniosek brata musi znowu wręczać wodzowi Samoobrony nominację. Politycy mają krótką pamięć, dlatego w ramce przypominamy wymianę opinii Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Lepperem. Cóż, utrzymanie się rządu wymagało złamania przyrzeczenia złożonego w „świętym miejscu Polaków”...

Przywrócenie Andrzeja Leppera w anormalnym trybie do rządowych łask było warunkiem koniecznym, aby okrojony klub Samoobrony opowiedział się przeciwko odrzuceniu budżetu w pierwszym czytaniu. Właśnie to głosowanie, a nie kwestia skrócenia kadencji, było pierwszoplanowym wydarzeniem wczorajszego dnia. Wnioski SLD i PO o samorozwiązanie Sejmu od początku skazane zostały na niepowodzenie, albowiem w zebranie 307 głosów nie wierzyli nawet ich autorzy — i dlatego nie miało sensu przerywanie posiedzenia Sejmu na pięć dni. Przerwa była za to Prawu i Sprawiedliwości konieczna do uratowania budżetu, nad którym zawisła realna groźba odrzucenia go zwykłą większością. I to właśnie budżetem urażony Lepper cały czas szachował premiera Kaczyńskiego, jak się okazało — nad wyraz skutecznie.

Treść nowej umowy PiS, Samoobrony i LPR na razie pozostaje nieznana, dlatego trudno powiedzieć, czym odbudowana w atmosferze wielkiego wstydu koalicja miałaby się różnić od tej, która poszła w rozsypkę. Wiadomo jedno — ma kontynuować budowę solidarnej IV Rzeczypospolitej, cokolwiek by to hasło znaczyło. Sporny budżet skierowany został do komisji, ale Lepper nie wycofał się ze swoich żądań, zatem zapowiada się bardzo twarda debata. Można jednak zakładać, że w nowych warunkach uchwalenie ustawy budżetowej jest gwarantowane.

No, chyba że po wykonaniu przez Sejm najważniejszych dla PiS zadań w końcówce roku — czyli wybraniu sześciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego — bracia Kaczyńscy wykalkulują, że przyspieszone wybory jednak się idei IV RP opłacą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy