Wszędzie ten układ

Jacek Zalewski
30-01-2007, 00:00

Trudno uniknąć wrażenia, że wraz z systematycznym postępem w budowie IV Rzeczypospolitej zaostrza się walka klasowa. Przykładem podręcznikowym jest rozwój sytuacji w stolicy, gdzie wojewoda — po bezskutecznym wezwaniu Rady Warszawy do podjęcia uchwały — sam wyda zarządzenie zastępcze o wygaśnięciu mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz, czego pani prezydent nie ma zamiaru uznać.

Ale krajowa walka klas to nic wobec sytuacji za granicą, gdzie IV RP musi przebijać się przez wszechogarniający układ. Weźmy takie Światowe Forum Ekonomiczne w Davos — nieprzypadkowo dotarły tam kadry III RP, z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim na czele. Ponieważ filozofią braci Kaczyńskich jest niezgoda na polityczną poprawność, IV RP zlekceważyła tę imprezę, której sensem jest robienie przez uczestników dobrego wrażenia na sobie. Takie rozumowanie zawiera pierwiastek prawdy, ale esencją stosunków międzynarodowych jest właśnie owo dobre wrażenie, samoizolacja zaś wywołuje wrażenie jak najgorsze.

Syndrom Davos jest bardzo złym prognostykiem w perspektywie zbliżającego się starcia o Konstytucję dla Europy. Punktem zwrotnym zapowiadają się obchody półwiecza UE, zaplanowane 25 marca nie w Rzymie, lecz w Berlinie. Już ruszyła kontrofensywa zwolenników konstytucji, dla których wynik referendów we Francji i Holandii oznacza, że kłopoty ratyfikacyjne mają „tylko” dwa państwa — a nie „aż” dwa. Trudno się dziwić, że najbliższym partnerem politycznym obecnej ekipy rządzącej Polską stał się znany eurosceptyk, czeski prezydent Vaclav Klaus. Tak się jednak składa, że na forum Rady Europejskiej w imieniu Czech występuje mający inne od prezydenta zdanie rząd. Tylko u nas możliwe było nieoczekiwane przekazanie przez premiera reprezentowania kraju na unijnych szczytach w braterskie ręce prezydenta.

Jeszcze jednym przykładem oddziaływania międzynarodowego układu jest niezrozumienie FIFA i UEFA dla zawieszenia przez resort sportu zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Po kontrakcji prezesa Michała Listkiewicza nieodwołalnie zbliża się zawieszenie polskiego piłkarstwa, oczywiście nie na zawsze, ale wystarczy, że na okres rozstrzygający o przyznaniu organizacji finałów mistrzostw Europy w roku 2012. Co prawda dla nas już w momencie, kiedy ogłoszona została krótka lista kandydatów, absolutnym faworytem były i pozostają Włochy, a nie para polsko-ukraińska czy też Węgry z Chorwacją. Jednak paradoks polega na tym, że nawet ciesząca się autentycznym zrozumieniem społecznym próba rządowej sanacji PZPN — w kontekście zewnętrznym tylko umacnia etykietkę Polski jako chorego człowieka Europy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wszędzie ten układ