Wszystkie kluby za projektem ustawy o podwyżkach dla pracowników służby zdrowia

Polska Agencja Prasowa SA
12-07-2006, 15:16

Mimo krytyki opozycji wszystkie kluby parlamentarne poparły w środę projekt ustawy o podwyżkach, zgodnie z którym od października tego roku podwyżki pensji otrzymają pracownicy ochrony zdrowia, zatrudnieni zarówno w publicznych, jak i niepublicznych placówkach medycznych.

Mimo krytyki opozycji wszystkie kluby parlamentarne poparły w środę projekt ustawy o podwyżkach, zgodnie z którym od października tego roku podwyżki pensji otrzymają pracownicy ochrony zdrowia, zatrudnieni zarówno w publicznych, jak i niepublicznych placówkach medycznych.

Ewa Kopacz (PO) oceniła, że jest to powtórka "ustawy 203", tylko w gorszym wydaniu. Posłowie SLD i PSL podkreślali natomiast, że projekt był zbyt szybko tworzony, nie konsultowany ze środowiskiem medycznym oraz nie zawiera rozwiązań systemowych, bo dotyczy tylko lat 2006 i 2007.

Ze zdaniem tym nie zgodziła się wiceminister zdrowia Anna Gręziak. Zapewniła ona, iż projekt nie jest "ustawą 203" bis, ponieważ zagwarantowano środki na wypłatę tych podwyżek. Jak podkreśliła, warunkiem uzyskania przez placówkę medyczną pieniędzy na podwyżki jest kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Sprawozdawca komisji zdrowia Andrzej Sośnierz (PiS) podkreślił na początku debaty, że powodem rozpoczęcia prac nad projektem są nierozwiązane od lat problemy płacowe w służbie zdrowia oraz narastająca ostatnio fala protestów i strajków. Podwyżki otrzymają pracownicy szpitali i przychodni niezależnie od tego, czy są zatrudnieni na etatach, czy na kontraktach.

Zapisy ustawy nie oznaczają jednak, że każdy z pracowników może liczyć na taką samą - 30 proc. podwyżkę. Szpitale i przychodnie dostaną dodatkowe środki przez podniesienie wartości kontraktu, a o tym, kto ile dostanie, zadecydują dyrektorzy placówek i związki zawodowe. Wiceminister przyznała, że wysokość podwyżek dla poszczególnych pracowników będzie różna i będzie ustalana przez dyrektora placówki medycznej.

Zgodnie z projektem, podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia mają być sfinansowane ze zwiększenia wyceny świadczeń zdrowotnych i wliczenie w nie kosztów pracy. Umowy placówek medycznych z NFZ na 2006 rok mają od października do końca tego roku wzrosnąć o równowartość 7,5 proc. kosztów pracy (bo podwyżki dotyczą 1/4 roku), zaś od 1 stycznia 2007 roku o 30 proc. w stosunku do umów z 2005 roku.

Pierwotnie w projekcie proponowano, by podwyżkę naliczano w stosunku do umów placówek z 2006 roku. Zmianę, aby naliczać je w stosunku do 2005 roku, zaproponowało podczas posiedzenia komisji Ministerstwo Zdrowia. Przedstawiciele środowisk medycznych: samorządów zawodowych i menedżerów uważają, że będzie to niesprawiedliwe dla tych placówek, które mają lepszy kontrakt na 2006 rok niż na 2005.

Jolanta Szczypińska (PiS) złożyła poprawkę, zakładającą, że środki mogłyby otrzymać także placówki medyczne, które nie miały umów z NFZ na 2005 rok. Tymczasem Ewa Kopacz złożyła inną poprawkę dotyczącą tego przepisu, przewidującą wykreślenie w ogóle zapisu mówiącego, że podwyżki będą naliczane w stosunku do 2005 roku.

"Nie chcemy, aby rok 2005 był wyznacznikiem tego, co trafi do naszych lekarzy, pielęgniarek i pracowników ochrony zdrowia, również tych nie objętych tą ustawą. Bo warto powiedzieć o anestezjologach i całym zapleczu laboratoryjnym, które niestety zostało wyłączone z ustawy" - powiedziała.

Kopacz dodała, że dzięki tej ustawie udało się skutecznie skłócić środowiska medyczne. "Mówię tu o lekarzach, pielęgniarkach, położnych. I skutecznie uda się państwu w roku 2007 skłócić środowisko medyczne z pacjentami. Bo w roku 2007 nie będzie zwyżki na świadczenia medyczne, stracą na tym tylko pacjenci" - podkreśliła Kopacz.

Nie zgodziła się z tym wiceminister zdrowia, która powiedziała, że w przyszłym roku nie zmniejszy się ilość środków na świadczenia zdrowotne, np. refundację leków, ponieważ pieniądze na podwyżki to środki dodatkowe w systemie opieki zdrowotnej.

Zbigniew Podraza (SLD) uważa jednak, że rok 2007 to nie będzie rok rozwiązań systemowych, bo "trudno nazwać zaspokojenie 30 proc. podwyżki płac zaproponowanej w ustawie za takie rozwiązanie". Podkreślił jednak, że "aby podwyżki płac były realne od października tego roku, ta ustawa musi być przyjęta".

W ocenie Aleksandra Soplińskiego (PSL), projekt podwyżek płac dla pracowników służby zdrowia to "próba chwilowego złagodzenia napięć płacowych" i "ma wiele symptomów +ustawy 203+". Zapowiedział poprawkę, zmierzającą do przyznania wyższych podwyżek dla pracowników szpitali.

"Ustawa 203", do której wilokrotnie podczas debaty odwoływali się posłowie, uchwalona w grudniu 2000 r., miała zagwarantować podwyżki dla każdego pracownika służby zdrowia. Ponieważ nie było wskazania, skąd miałyby pochodzić pieniądze, ustawa realizowana była tylko częściowo, co spowodowało zadłużenie szpitali i protesty służby zdrowia.

Wiceminister przyznała, że od lat rosły wszelkie koszty w służbie zdrowia, np. leków, sprzętu, z wyjątkiem kosztów pracy. Powiedziała także, że emigracja lekarzy i pielęgniarek jest także problemem dla ministra zdrowia. Jak poinformowała, od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku ponad 4 proc. personelu medycznego wystąpiło z wnioskiem o wydanie zaświadczenia o kwalifikacjach zawodowych, co jest niezbędne do podjęcia pracy za granicą.

Projekt ustawy trafi teraz ponownie do komisji zdrowia, która jeszcze w środę rozpatrzy zgłoszone podczas drugiego czytania poprawki.(

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wszystkie kluby za projektem ustawy o podwyżkach dla pracowników służby zdrowia