Wszystko sprzysięgło się przeciw bykom

Roman Przasnyski
opublikowano: 24-02-2010, 00:00

Inwestorzy bardzo krótko cieszyli się na wtorkowej sesji niewielkimi zwyżkami cen akcji. Nastroje szybko się pogorszyły. Sprzyjały temu spadki na głównych giełdach azjatyckich, słabszy niż oczekiwano odczyt indeksu nastrojów w niemieckiej gospodarce i zniżkujące kontrakty na amerykański indeksy, wskazujące na zakończenie trwającej już od 8 lutego fali wzrostowej. Jeśli dodamy do tego nieudaną próbę umocnienia się euro, kontratak dolara oraz spore spadki notowań ropy naftowej i miedzi, widać, że byki nie miały szans na sukces. Ich niepokój wzmagało też oczekiwanie na środowe wystąpienie szefa Fed w Kongresie. Zdecydowanie gorsza od oczekiwań wartość wskaźnika zaufania konsumentów przesądziła o pogłębieniu przeceny na rynku akcji.

Wtorkowa sesja w Warszawie zaczęła się od umiarkowanego wzrostu głównych indeksów. WIG20 i WIG zyskiwały po około 0,2 proc. Wskaźnik średnich spółek rósł o 0,15 proc., a sWIG80 tracił nieco ponad 0,1 proc. Jednak nawet ten bardzo ostrożny optymizm wkrótce wyparował i około południa indeks największych spółek zniżkował już o 0,8 proc. Gwiazdą sesji były akcje Telekomunikacji Polskiej, które rosły o 3 proc. mimo, że spółka ogłosiła wyniki gorsze, niż się spodziewano. Początkowo po ponad 1 proc. zwyżkowały papiery BRE i Lotosu, szybko jednak dotknęła je przecena i wczesnym popołudniem traciły już po 1,5-2 proc. Na sporych minusach znalazły się walory wszystkich firm surowcowych. Akcje KGHM spadały o 1,5 proc., a PKN Orlen o 2 proc. Końcówka sesji przyniosła zwiększenie skali przeceny w reakcji na pogorszenie się wskaźnika nastrojów amerykańskich konsumentów. Ostatecznie indeks największych spółek stracił 1,19 proc., WIG zniżkował o 0,85 proc., wskaźnik średnich firm zmniejszył swoją wartość o 0,45 proc., a sWIG80 o 0,47 proc. Obroty nieznacznie przekroczyły miliard złotych.

Trwająca od kilku dni fala wzrostów wyraźnie traci swój potencjał. Bez bardziej zdecydowanego impulsu, który mógłby doprowadzić do jej kontynuacji, nastroje mogą się pogorszyć. Wczoraj było to wyraźnie widać. Losy rynku w średnim terminie wciąż jednak dalekie są od rozstrzygnięcia. Być może takim impulsem stanie się wyraźna deklaracja szefa Fed Bena Bernanke, która oddali perspektywę podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i zmniejszy obawy związane z tym posunięciem. Jednak prędzej czy później inwestorom przyjdzie się z tymi obawami zmierzyć.

Roman

Przasnyski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane