Wszystko zależy od decyzji banków

Marek Nienałtowski
opublikowano: 25-06-2003, 00:00

Złoty rozpoczął wtorkową sesję od nieznacznego osłabienia, co było kontynuacją reakcji na obniżenie przez agencję Standard and Poor’s perspektywy ratingu dla Polski ze stabilnej na negatywną. Cena dolara wzrosła do 3,8810, a cena euro sięgnęła poziomu 4,4820. W kolejnych godzinach sesji polska waluta z nawiązką odrobiła wcześniejsze straty. Złotemu we wzroście pomogło uspokojenie rozchwianego w ostatnim okresie rynku węgierskiego forinta oraz oczekiwanie na środowe decyzje zarówno Rady Polityki Pieniężnej, jak i amerykańskiego banku centralnego (Fed).

Nieznaczny wpływ na popyt na polską walutę mogły mieć również opublikowane przed południem dane makroekonomiczne. W I kwartale br. tempo wzrostu gospodarczego Polski wzrosło o 2,2 proc. i było zgodne z oczekiwaniami rynku. W maju stopa bezrobocia spadła do 17,9 proc. z 18,4 proc. w kwietniu i była nieco niższa niż się spodziewano. O 9,7 proc., czyli więcej niż prognozowano w tym samym miesiącu, wzrosła sprzedaż detaliczna. W skali miesięcznej zanotowano jej 0,3-proc. spadek. To spowodowało, że cena dolara zniżkowała do 3,8465 zł, a cena euro do 4,4385 zł.

Wstępne decyzje rządu, który utrzymał stawki podatku PIT w przyszłym roku na niezmienionym poziomie, nikogo nie zaskoczyły. Przyjęty przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym, tak jak oczekiwano, zakłada również podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 3168 PLN oraz likwidację ośmiu ulg i zwolnień podatkowych. O godzinie 16.20 dolar wyceniany był na 3,8630 zł, a euro na 4,4510 zł (odchyl. –3,05 proc.). Rynek oczekuje na decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Zdania co do możliwej obniżki są podzielone. Jeżeli rada zdecydowałaby się na ponowne cięcie poziomu stóp procentowych, złoty powinien zyskać na wartości.

Za granicą kurs EUR/USD po nieudanej, poniedziałkowej próbie pokonania w dół ważnego od strony technicznej poziomu wsparcia 1,1500 nieco zwyżkował i poruszał się w przedziale 1,1531 do 1,1583. Zmiany na rynku eurodolara nie były jednak zbyt duże. Wyraźnie było widać, że inwestorzy wstrzymywali się z zawieraniem większych transakcji przed zaplanowaną na popołudnie publikacją — istotnych z punktu widzenia środowej decyzji Fed w sprawie stóp — danych o zaufaniu amerykańskich konsumentów za czerwiec. Średnia oczekiwań analityków ankietowanych przez Bloomberga oraz Reutersa pokazywała, że wartość wskaźnika je opisującego powinna spaść do 82,2-82,4 pkt z 83,8 pkt w maju.

Dokładnie o godzinie 16.00 okazało się, że wskaźnik opisujący zaufanie amerykańskich konsumentów w czerwcu spadł, ale w mniejszym stopniu niż oczekiwano — do 83,5 pkt z 83,6 pkt po korekcie w maju. Publikacja ta wzmocniła dolara, a kurs EUR/USD zniżkował do 1,1522. O godzinie 16.20 euro wyceniane było na 1,1522 dolara. Lepsze dane o zaufaniu konsumentów, których wydatki odpowiadają za 2/3 PKB Stanów Zjednoczonych zwiększają szansę na to, że w środę Fed zdecyduje się jedynie na 25-pkt obniżkę poziomu stóp procentowych. Notowania europejskiej waluty do dolara mogą więc dalej zniżkować. Przebicie przez kurs EUR/USD poziomu 1,1500 otwiera drogę w kierunku 1,1455.

Na rynku dolara i jena nie notowano we wtorek dużych zmian. Za dolara płacono od 117,60 do 118,08 jena. To efekt oczekiwania na środową decyzję Fed. Cena dolara bez problemu utrzymuje się powyżej poziomu 117,50 postrzeganego przez uczestników rynku jako granica, poniżej której, w celu osłabienia japońskiej waluty może interweniować Bank of Japan na zlecenie Ministerstwa Finansów. O godzinie 16.20 dolar wyceniany był na 118,05 jena. Notowania amerykańskiej waluty do jena mają szansę w najbliższym czasie zwyżkować w kierunku poziomu 118,50. Zalecamy zakupy dolarów w zakresie 117,50/80.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wszystko zależy od decyzji banków