Wybredny stek z kalafiora

STANISŁAW J. MAJCHERCZYK
opublikowano: 28-09-2017, 22:00

Restauracja Florentin przy ul. Smolnej w Warszawie to świetne miejsce na lekki biznes lunch, zwłaszcza że oprócz dań mięsnych jest też wybór potraw dla wegetarian i zwolenników weganizmu.

Czym zaskakuje warszawski Florentin? Nazwa jest kluczem do tego, czego możemy się spodziewać. Florentin to kipiąca życiem dzielnica Tel Awiwu, pełna barów i restauracyjek prowadzonych przez Izraelczyków pochodzenia marokańskiego, etiopskiego czy jemeńskiego. Knajpki o zabarwieniu wschodnioeuropejskim praktycznie są już na wymarciu. Kiedy przed laty lecieliśmy do Izraela, marzyła się nam restauracja z kuchnią żydowską, jaką znano w Polsce w międzywojniu: z gęsim pipkiem i skwarkami wielkości kopytek na czele. Także znakomitą „kiszke”. Pełen zawód... W Tel Awiwie znaleźliśmy tylko dwie! Najbardziej znana to ta u Szmulika Cohena. Maleńka, przytulna i rzeczywiście pyszne jedzenie. Istnieje od lat 30. zeszłego stulecia. Dziś w rękach trzeciej generacji tej samej rodziny.

Wyświetl galerię [1/6]

Fot. Marek Wiśniewski

BARWNE PRZYSMAKI

Menu w warszawskiej Florentin rozpoczynają kolorowe mezze. Można je wybierać pojedynczo lub w zestawie. Zdecydowaliśmy się na zestaw ośmiu potraw, co zalecamy zrobić przy pierwszej wizycie. Był w nim klasyczny humus z papryką i pietruszką. I pasta z dyni. Była także pasta z białej fasoli. Miłą niespodziankąokazała się pasta z buraka i soczewicy z czarnuszką, także pietruszką. Osobny temat to piklowana marchewka po marokańsku z ziarnami gorczycy oraz marynowana papryka z czosnkiem i tymiankiem. Wszystkie z cieniutkim chlebkiem pita (własnego wypieku) i zjawiskowo smaczne. Różnorodność tych przysmaków to potencjalny ból głowy przy dobieraniu do nich wina. Ideałem byłoby jedno pasujące do wszystkich. Marzenie ściętej głowy? Postanowiliśmy zasięgnąć rady u obsługi. Polano kolegę z Izraela, Chardonnay, 2014, Mt Tabor, Galilee. Spodziewaliśmy się co najmniej paru wpadek. A tu niespodzianka! Praktycznie ze wszystkimi miło sobie pogadywał. Z przystawek wybraliśmy mus z kaczej wątróbki otulony galaretką z pigwy okraszonej szafranem. Ponowne świetne trafienie smakowe (koniecznie spróbować!). Podobnie jak stek z kalafiora, który jako jedyny nie polubił degustowanego izraelskiego wina.

PRIMADONNA NA TALERZU

Przyszła kolej na zupę. Wybraliśmy tę z palonego bakłażana z kawałkami pomidora i cebuli. Pyszna. Nie staraliśmy się zeswatać jej z winem. Lubi występować jako primadonna. Już na tym etapie byliśmy przejedzeni. A tu przyszła pora na danie główne. Menu we Florentin obfituje w propozycje zarówno mięsne, jak i wegetariańskie. Tym razem obstawiliśmy rybę. Chociaż dla mięsożerców też było ciekawie w karcie: jagnięcina, ozorki cielęce, policzki wołowe. Z wiadomych względów pominięto jedynie wieprzowinę. Chociaż widzieliśmy w Izraelu ciekawą ofertę przedsiębiorczych Żydów z Rosji: wieprzowinę koszerną. Ostatecznie wybraliśmy rybę po żydowsku. Był to okoń. Na początku smażony, później duszony z warzywami. Były też akcenty cebuli i papryki. Wszystko przykryte poduszeczką z wcześniej użytych do duszenia warzyw. Palce lizać! A co w kieliszku? Kolega z Izraela ponownie okazał się niezastąpiony.

SEROWY MUS

Na deser skusiliśmy się na mus jerozolimski. Ciekawe połączenie serka filadelfia z fetą. W środku chipsy kawowe. Na zewnątrz wianuszek z owoców granatu. We Florentin jest smacznie, a ceny nie są bynajmniej odstraszające. Na pewno wrócimy. Skąd ten sukces? Kucharz z Maroka! &

Restauracja Florentin

ul. Smolna 40, Warszawa

Ogólne wrażenie 5,5

Wina do potraw 5,5

Potrawy 5,5

Wystrój wnętrza 5,0

Profesjonalizmobsługi 5,0

Na biznes lunch 5,5

Na obiad z rodziną 4,0

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: STANISŁAW J. MAJCHERCZYK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Wybredny stek z kalafiora