Wycofanie towaru z polisą kosztuje mniej

opublikowano: 19-08-2018, 22:00

Zdjęcie z półek sklepowych całej partii wadliwego produktu to spore straty dla przedsiębiorcy. Standardowe ubezpieczenia firm jednak tego im nie zrekompensują

W jednym z opakowań podpisanych „cukier waniliowy”, wyprodukowanym przez dużą korporację, znalazł się kwasek cytrynowy. Dodany do ciasta zapewnił mało przyjemne doznania smakowe. Firmie udało się przekonać do siebie na nowo zawiedzonego klienta przeprosinami w postaci pakietu produktów do degustacji. Pomyłka będzie ją jednak kosztować dużo więcej, kiedy zacznie się wycofywanie wadliwego towaru z rynku.

DWIE OPCJE: Powszechnie znane ubezpieczenie kosztów wycofania produktów z rynku to klauzula product recall, która jest dodatkiem do ubezpieczenia OC za produkt. Szerszy zakres ma polisa CPI (contaminated product insurance) — mówi Michał Krukowski, Starszy Specjalista ds. Ryzyk OC w Chubb.
Zobacz więcej

DWIE OPCJE: Powszechnie znane ubezpieczenie kosztów wycofania produktów z rynku to klauzula product recall, która jest dodatkiem do ubezpieczenia OC za produkt. Szerszy zakres ma polisa CPI (contaminated product insurance) — mówi Michał Krukowski, Starszy Specjalista ds. Ryzyk OC w Chubb. Fot. Marek Wiśniewski

Dodatkowa klauzula

O podobnych akcjach słychać coraz częściej. Głośna była choćby afera w sieci kawiarni Green Cafè Nero, której klienci zostali zarażeni salmonellozą po zjedzeniu ciast. Niedawno pojawiła się informacja o mrożonych produktach marki Saint Eloi, wycofywanych z rynku ze względu na zbyt dużą ilość pestycydów. Z kolei Lidl ogłosił zdjęcie z półek pomidorów w puszkach Freshona, ponieważ odkryto w nich zanieczyszczenia w postaci plastikowego ciała obcego. Z danych agencji RASFF wynika, że rocznie mamy do czynienia z około 100 takimi akcjami, a do tego polskie produkty są w pierwszej trójce najczęściej wycofywanych w Europie. Zdjęcie produktu ze sklepowych półek może słono kosztować przedsiębiorcę.

— To zależy od wielu czynników, m.in. od skali prowadzonej działalności oraz ilości skażonychlub podejrzanych o to partii towarów. Różne będą na przykład koszty wycofania poniesione przez małego, lokalnego producenta od tych, z którymi będzie musiał się zmierzyć koncern eksportujący swoje towary do 60 różnych krajów. Z drugiej strony nie oznacza to wcale, że podobna akcja nie pogrąży właśnie mniejszego przedsiębiorcy. Gigant z racji swoich dochodów udźwignie przecież nawet kilkadziesiąt razy wyższe straty — zauważa Wojciech Janowski, właściciel Kancelarii Brokerskiej Janowski i Wspólnicy.

Przedsiębiorcy powinni zdawać sobie sprawę z tego, że kosztów wycofania towarów z rynku nie pokryje ubezpieczenie OC za produkt. Trzeba włączyć specjalną, dotyczącą tego klauzulę — tzw. klauzulę recall.

— Z OC za produkt dostaniemy odszkodowanie, które pokryje szkody wyrządzone osobom trzecim, ale kosztów związanych z wycofaniem wadliwych rzeczy już nie. A trzeba pamiętać, że wycofanie produktu często odbywa się zanim zdąży on wyrządzić jakiekolwiek szkody — tłumaczy Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Wyjaśnia on, że koszt takiej klauzuli jest znikomy, jeśli porównać go do całej składki za ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej od prowadzonego biznesu i sięga kilku procent. Samo OC za produkt może być nawet 10 razy droższe niż polisa OC działalności, w zależności od branży, w której działa firma.

— Przedsiębiorcy wiedzą o istnieniu OC za produkt i korzystają z tego rozwiązania, ale zapominają o postawieniu kropki nad i, czyli o klauzuli recall. Przy czym dany wyrób wcale nie musi nikomu zagrażać, żeby pojawiło się ryzyko jego wycofania — zwraca uwagę Łukasz Zoń. Wojciech Janowski podkreśla, że aby móc w ogóle liczyć na możliwość skorzystania z tej klauzuli, firma musi mieć plan wycofania produktu z rynku. Powinien on określać zasady postępowania w takiej sytuacji.

— Reakcja przedsiębiorcy powinna być szybka, a proces wycofania przeprowadzony sprawnie — mówi Wojciech Janowski.

Recall a CPI

Istnieje jednak także samodzielne ubezpieczenie, pokrywające ryzyko skażenia i wycofania produktu z rynku dla niektórych branż — tzw. CPI (Contaminated Product Insurance). Oferuje ją Chubb oraz Warta, a Generali pracuje nad wprowadzeniem do oferty takiego produktu. Jakie są różnice pomiędzy klauzulą recall a CPI? W przypadku tej pierwszej opcji można liczyć na pokrycie kosztów ściśle związanych z procesem wycofania produktu z rynku — a więc przeprowadzenia akcji informacyjnej, logistyki, magazynowania oraz utylizacji produktu.

Można rozszerzyć jej zakres m.in. o ochronę wizerunku czy wycofanie przez osoby trzecie (czyli na przykład sklep, który sprzedawał wadliwe produkty). Kupić ją może producent albo dystrybutor działający w każdej branży. Zadziała zarówno w momencie, kiedy dojdzie do szkód osobowych — czyli wadliwy produkt spowoduje na przykład uszczerbek na zdrowiu, ale także w przypadku szkód rzeczowych — czyli na przykład gdy producent mąki dostarczy ją do piekarni, a ta nie będzie w stanie wypiec z niej chleba, z uwagi na wadliwość otrzymanego surowca. Klauzula product recall nie zadziała natomiast w sytuacji, kiedy wada produktu zostanie spowodowana umyślnie, a także wtedy, kiedy jedynym skutkiem dla konsumentów będą nieprzyjemne doznania smakowe. — Z kolei CPI pokrywa koszty wycofania produktu z rynku, ale nie tylko. Posiadające je firmy mogą również liczyć na zwrot pieniędzy, kiedy szkoda zostanie spowodowana umyślnie albo w przypadku żądania okupu. Ponadto ubezpieczyciel zapłaci za wytworzenie wycofanego produktu oraz zastąpienie go nową partią. Pokryje również utratę zysku firmy, jeżeli w wyniku szkody straci ona kontrakt. W standardzie znajduje się także zarządzanie kryzysowe i wycofanie produktu przez osoby trzecie. Ochroną objęte jest terytorium całego świata — mówi Michał Krukowski, starszy specjalista ds. ryzyk OC w Chubb.

— Oprócz standardowych kosztów, np. zlokalizowania wadliwych produktów, transportu, związanych z dodatkową pracą, także w godzinach nadliczbowych, wynajęcia magazynów, wynagrodzenia konsultantów, np. z zakresu BHP lub PR, ogłoszeń i reklamy w prasie, radiu, telewizji, analizy i badania produktów, polisa CPI pokryje dodatkowo choćby te związane z zastąpieniem wadliwych produktów, nawet wtedy, gdy ubezpieczony nie zdecyduje się na ich przywrócenie na półki — dodaje Wojciech Janowski.

Umyślne wady

CPI uruchomi się jednak w nieco innych przypadkach niż klauzula recall. Ubezpieczenie to nie obejmuje ochroną szkód rzeczowych, tylko osobowe. A więc nie zadziała, jeżeli produkt ma wadę, ale nie wyrządził nikomu krzywdy ani nie ma takiego ryzyka.

— Można natomiast korzystać z polisy jeszcze zanim ktoś ewentualnie poniesie szkodę. Wystarczy na przykład, że producent odkryje zawczasu, że coś poszło nie tak w trakcie produkcji i już może zgłosić się do ubezpieczyciela — mówi Michał Krukowski.

Ponadto CPI w ofercie Chubb jest skierowane wyłącznie do branży spożywczej i kosmetycznej. Na dodatek nie jest to tania polisa.

— Przykładowy koszt to 22 tys. zł za 1 mln zł limitu odpowiedzialności ubezpieczyciela. Dużo, jeśli za niewiele więcej można ubezpieczyć OC działalności firmy wraz z rozszerzeniem o klauzulę ubezpieczenia kosztów wycofania produktu z rynku, a niedużo, jeśli faktycznie przyjdzie jej mierzyć się z wycofaniem — mówi Wojciech Janowski.

Michał Krukowski podkreśla, że warto mieć taką polisę, kiedy myśli się poważnie o tym, jak może być zaburzony rachunek firmy w sytuacji kryzysowej. Rolą tego ubezpieczenia nie jest bowiem pokrywanie drobnych wycofań. Chodzi o sytuacje, kiedy pojawi się naprawdę duży problem.

— Mieliśmy kiedyś przypadek rozszczelnionych opakowań soków. Koszty związane z ich wycofaniem sięgnęły kilkanaście milionów złotych, a firma miała sumę ubezpieczenia CPI rzędu kilku milionów złotych. Dlatego warto przemyśleć dobrze, na jaką kwotę ktoś się ubezpieczy. Trzeba to przeanalizować pod kątem osiąganych obrotów, ale także choćby wartości dziennej partii produkcji. Warto się zastanowić, jaki byłby koszt wysłania powiadomień o wycofaniu do mediów i klientów oraz ile kosztowałoby firmę zerwanie kontraktów, a także jaki byłby koszt produkcji wycofanego produktu. W przypadku małych producentów z obrotami wynoszącymi kilkadziesiąt milionów złotych sens ma suma ubezpieczenia w wysokości przynajmniej kilku milionów. Taka polisa może wtedy kosztować kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie — tłumaczy Michał Krukowski. Trzeba się także liczyć z franszyzą redukcyjną na poziomie kilkunastu tysięcy złotych. Jednak koszty konsultantów kryzysowych czy agencji PR jej nie obciążają. Często sprawy związane z wycofaniem produktu kończą się właśnie na tym etapie.

Wymóg kontraktowy

Zainteresowanie polisą CPI w Polsce jest coraz większe. Korzystają z niej zarówno małe, jak i duże firmy. Świadomość jej istnienia nie jest jednak w Polsce powszechna. Najczęściej polisę kupują firmy obsługiwane przez brokera, który rozumie ten produkt.

— Coraz częściej też ubezpieczenie CPI jest jednym z wymogów kontraktowych. Notujemy więcej zgłoszeń, w przypadku których broker informuje nas, że jego klient ma kontrakt z dużą siecią na przykład sklepów spożywczych, a w nim zastrzeżenie, że do jego podpisania wymagane jest posiadanie ubezpieczenia wycofania produktu z rynku. Przy tym zdarza się, że musi to być polisa pokrywająca zarówno przypadkowe, jak i umyślne skażenie produktu. A ochronę w takim przypadku zapewnia jedynie ubezpieczenie CPI — mówi Michał Krukowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Wycofanie towaru z polisą kosztuje mniej