Wyczynowcy za stołem

Urszula Światłowska
opublikowano: 15-12-2006, 00:00

Okres świąteczny to prawdziwy maraton. Szansę na przetrwanie mają tylko najlepsi. Teoretycznie.

Start — sobota, 23 grudnia. Po tygodniu pracy, poszukiwania prezentów, kończenia na gwałt projektów przed końcem roku — należy się odpoczynek. Ale nie tym razem. Trzeba włączyć czwarty bieg — przygotować święta.

Odchudzanie obfitości

Kiedy w końcu uda się przebrnąć przez gehennę pieczenia i gotowania, trzeba jeszcze wygrać ze świątecznym rytuałem jedzenia. A to nierówna walka. Bo jak oprzeć się domowej roboty specjałom? Karp puszcza oko, uszka zachęcająco pluskają w barszczu, a pascha nuci zalotnie. I się zaczyna... Zazwyczaj koło deseru mamy już dość.

— Święta są najgorszym okresem dla osób odchudzających się. W trzy dni można zniweczyć rezultaty kilkumiesięcznej pracy. Problem ten dotyczy większości społeczeńtwa — 60 proc. Polaków ma problemy z nadwagą lub cierpi na otyłość — podkreśla Ewa Matyska- -Piekarska, internista i dietetyk z Medicoveru.

Jak ułatwić naszemu organizmowi przeżycie świąt? Zasada jest teoretycznie prosta —mniej tłuszczu. Wystarczy zamienić wysokotłuszczowe tradycyjne składniki na zdrowsze — nie tracąc na jakości: oliwa z oliwek zamiast smalcu, chudy ser zamiast tłustego, sos jogurtowy zamiast śmietanowego, a do sałatki dodać mniej majonezu.

— Wszystkiego próbować po trochu. Między daniami warto zrobić długą, trzygodzinną przerwę. Zamiast sernika czy ciasta z bitą śmietaną zjeść szarlotkę i zarezerwować czas na spacer — mówi Ewa Matyska-Piekarska.

Lepiej też zrezygnować ze słodkich napojów i soków. Nie zaszkodzą za to duże ilości niegazowanej wody. I zielona herbata, która dodatkowo przyspiesza metabolizm. Jeżeli zaś decydujemy się na alkohol, to w grę powinno wchodzić jedynie wino — wytrawne lub półwytrawne. W niewielkich ilościach.

Jak jesz, tak wyglądasz

Wiele osób z utęsknieniem czeka na koniec świąt, na ucieczkę od stołu za biurko. Jednak dla wszystkich zaczyna się kolejne odliczanie. Tym razem do sylwestra. I znów problem — jak w cztery dni pozbyć się dodatkowych kilogramów? Pierwsza myśl — dieta cud.

— Diety takie nie są zbyt zdrowe. By zregenerować pracę przewodu pokarmowego i, przy okazji, zgubić trochę nadprogramowych kilogramów, można od razu po świętach zafundować sobie lekkostrawne dni. Najpierw same warzywa — gotowany kalafior, szpinak, brokuły. Następnego dnia można dołożyć nabiał, np. biały ser, ale nie żółty czy pleśniowy. Kolejnego — produkty zbożowe, np. kaszę gryczaną — radzi Ewa Matyska-Piekarska.

Kilka centymetrów za dużo to niejedyny problem. W ostatnią noc roku trzeba wyglądać olśniewająco. A takiego efektu nie zapewnią cienie pod oczami i zmęczona skóra.

— Niedospanie, brak wypoczynku, stres powodują, że nasza skóra jest słabo ukrwiona, niedotleniona. Każdy ma jakieś predyspozycje do słabości skórnych — jedni mają skórę nadmiernie wysuszoną, inni przetłuszczającą się. Kiedy organizm odczuwa jakiś dyskomfort, przypadłość taka się nasila — podkreśla dr Joanna Sołtys, dermatolog z Medicoveru.

Do poświątecznego przemęczenia trzeba dołożyć klimatyzację, ogrzewanie, wodę. To wszystko kumuluje się w jeden efekt: przesuszenie skóry. O ile o kremach do twarzy pamiętamy, to ręce traktujemy po macoszemu.

— Okres przedświąteczny sprzyja pracom domowym, czyli mamy częstszy kontakt z detergentami, częściej też moczymy dłonie. A to właśnie one są bardzo podatne na wysuszanie — skóra się łuszczy, robi się czerwona. Łatwiej wówczas o zapalenie kontaktowe podrażnionej skóry. Natłuszczając dłonie wzmacniamy ich barierę lipidową i sprawiamy, że skóra jest mniej wrażliwa na czynniki zewnętrzne — twierdzi Joanna Sołtys.

Przypomina też, że zmiany temperatur, alkohol, ostre, ciężkostrawne potrawy, mocna kawa — czyli cała obfitość świąt — sprzyjają pękaniu naczynek krwionośnych. Jak więc pomóc skórze przetrwać ten maraton?

— Pić niegazowaną wodę, unikać słonych potraw, nie przedawkowywać alkoholu. I natłuszczać całe ciało. W trakcie kąpieli i po niej. A w wirze świątecznych zajęć nie zapominać o sobie — podkreśla Joanna Sołtys.

O toast za daleko

Jeszcze tylko końcówka maratonu — ostatni dzień roku. Niedziela. To radosna noc — łatwo więc dać się ponieść bąbelkom. Niestety, kilka kieliszków więcej powoduje, że nazajutrz słychać „tupot białych mew”. By tego uniknąć, nie zapominajmy o przekąszaniu podczas zabawy i piciu wody, by rozcieńczyć toksyny. Na jednego drinka — dwie szklanki wody. Bywa jednak, że pomieszamy proporcje...

— Po takiej nocy trzeba dużo pić — najlepiej niegazowaną wodę. Dobrze zrobi też sok pomidorowy, sok z naturalnie kiszonej kapusty lub zjedzenie czegoś ciepłego, np. zupy —radzi Ewa Matyska-Piekarska.

Gdy zawiodą domowe sposoby: zawsze da się sięgnąć po środki, które pozwolą przetrzymać dzień. Warto więc uzupełnić braki w apteczce. Nigdy nie wiadomo, co się przyda...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu