Wydarzenia za granicą wywołały spadki na GPW

Sebastian Gawłowski
27-06-2002, 00:00

Po wczorajszej sesji inwestorzy, którzy nadal trzymają w swoich portfelach akcje giełdowych spółek, muszą mieć nietęgie miny. Już przed rozpoczęciem notowań nastroje na rynku były bliskie paniki, do czego przyczyniły się m.in. informacje o kłopotach World Com, który źle zaksięgował — bagatela — 4 mld dolarów. Spółka ta jest drugim pod względem wielkości operatorem telekomunikacyjnym na rynku amerykańskim. Jakby tego było mało, francuski Alcatel powiadomił inwestorów, że zakończy bieżący rok stratami.

Gwałtowna przecena na otwarciu handlu na zachodnioeuropejskich parkietach spowodowała, że kontrakty terminowe na GPW rozpoczęły notowania 3-proc. spadkiem. Późniejsze o godzinę otwarcie na rynku akcji przyniosło blisko 4,5-proc. zniżkę indeksu największych spółek.

Po tak fatalnym początku można się było spodziewać najgorszego. Tymczasem podaż nie kontynuowała spychania rynku w przepaść. W trakcie sesji zapanowała wręcz swoista stabilizacja. Już w pierwszej godzinie notowań wskaźnik blue chipów odrobił 20 punktów i w okolicach 1330 punktów utrzymywał się do końca notowań. Uspokojenie nastrojów nie jest jednak dla inwestorów żadnym pocieszeniem. Spadek indeksu o 2,5 proc., przytłaczająca liczba spadających walorów oraz zwiększona aktywność handlujących świadczą o sile dominującego obecnie trendu.

Bez jakiejkolwiek reakcji przeszła przez rynek decyzja RPP o obniżeniu podstawowych stóp procentowych o 50 punktów bazowych. Ostatnie wydarzenia na światowych rynkach kapitałowych zepchnęły w cień czynniki wewnętrzne, w tym tak pozytywne dla rynku akcji, jak poluzowanie polityki monetarnej. Warto jednak pamiętać, że wczorajsza skala redukcji stóp procentowych była zgodna z oczekiwaniami rynku.

Podaż skupiła się tradycyjnie na walorach najpłynniejszych spółek: Pekao, TP SA oraz PKN Orlen. Sugeruje to dalsze zmniejszanie zaangażowania w te spółko przez inwestorów zagranicznych, co nie może dziwić w obliczu sytuacji, jaka panuje na zachodnich parkietach. W trakcie notowań spółki te częściowo odrabiały straty. Niestety, perspektywy nie są zbyt optymistyczne.

Obserwatorzy rynku oczekują na dalszy rozwój wydarzeń na rynkach amerykańskich, których zachowanie będzie wyznaczać kierunek ruchu indeksów na najbliższe sesje. Nasdaq będzie starał się obronić dołek z września ubiegłego roku. Niepowodzenie może spowodować ostateczne załamanie nadziei na powstrzymanie bessy.

Wydaje się, że przyspieszenie spadków na GPW może mieć poważne konsekwencje w dłuższym horyzoncie czasu. Na najbliższych sesjach można spodziewać się prób wzrostowego odreagowania. Jednak nie zmienia to faktu, że na rodzimy rynek powróciła bessa. Dlatego niewykluczone jest, że w trakcie odrabiania zaległości w porównaniu z wcześniejszą skalą zniżek na zachodnich giełdach, dekoniunktura zepchnie indeksy nawet w okolice ubiegłorocznych minimów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Wydarzenia za granicą wywołały spadki na GPW