Wydawca "Wprost" i "Do Rzeczy" po wpłaceniu 500 tys. zł kaucji wyjdzie na wolność

  • PAP
opublikowano: 03-04-2019, 16:23
aktualizacja: 03-04-2019, 17:14

Michał Lisiecki, wydawca "Wprost" i "Do Rzeczy", po wpłaceniu 500 tys. zł kaucji będzie mógł opuścić tymczasowy areszt, w którym przebywa od 15 marca. Sąd II instancji odrzucił zarówno zażalenia prokuratury jak i obrony i utrzymał w mocy poprzednie postanowienie.

O zastosowaniu aresztu kaucyjnego wobec Michała Lisieckiego (zgadza się na podawanie imienia i nazwiska oraz pełnego wizerunku) poinformował jeden z jego obrońców adw. Piotr Kruszyński. "Kaucja została już wpłacona. Mam nadzieję, że nasz klient pan Lisiecki jeszcze dzisiaj opuści areszt" - powiedział Kruszyński.

Utrzymane postanowienie jest prawomocne i przewiduje też dodatkowe zabezpieczenia: Lisieckiemu zatrzymano paszport, zakazano wyjazdu za granicę i ustanowiono mu dozór policji.

Michał Lisiecki usłyszał 14 marca zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych. Został zatrzymany przez CBA w sprawie związanej z wyłudzeniem ponad 39 mln zł z firmy zajmującej się remontami linii kolejowych.

Wówczas zatrzymano w tej samej sprawie trzy inne osoby: Wioletę R., Michała F. i Marcina K. Zatrzymań dokonano w Warszawie i okolicach, Toruniu oraz Lublinie. Cała trójka usłyszała podobne zarzuty jak Lisiecki. Wobec Michała F. i Marcina K. prokuratura zastosowała zabezpieczenie w formie kaucji w kwocie 20 i 40 tys. zł.

Wrocławski sąd 15 marca orzekł wobec Michała Lisieckiego tzw. areszt kaucyjny. Po wpłaceniu 500 tys. zł kaucji podejrzany mógł wyjść na wolność. Zażalenie na decyzję o zastosowaniu takiego środka zapobiegawczego prokuratura złożyła jeszcze tego samego dnia.

Również wobec Wiolety R. sąd na wniosek prokuratury orzekł areszt kaucyjny w kwocie 100 tys. zł. Na tę decyzję również prokurator złożył zażalenie. W środę sąd II instancji utrzymał również wobec Wiolety R. poprzednie postanowienie o areszcie kaucyjnym w kwocie 100 tys. zł, zakazał jej opuszczać kraj, zatrzymał paszport i ustanowił dozór policyjny.

"Prokurator zaskarżył postanowienie w kwestii zastrzeżenia zmiany środka zapobiegawczego i wniósł o wstrzymanie wykonania tego postanowienia" – powiedziała prok. Ewa Bialik rzecznik Prokuratury Krajowej. Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowienia – jak podkreśliła prokurator – dotyczył tej części postanowienia, która mówiła o wyjściu na wolność po wpłacie kaucji.

18 marca sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie kaucyjnym. "Prokurator nie mając jeszcze informacji o tym postanowieniu sądu, rozpoczął czynność przyjęcia poręczenia majątkowego; gdy do prokuratury dotarła informacja z sądu o wstrzymaniu postanowienia, czynność przyjęcia poręczenia majątkowego stała się bezskuteczna i prokurator był zobligowany wydać zarządzenie o zwrocie poręczenia majątkowego, co też uczynił" - powiedziała prok. Bialik.

W oświadczeniu przekazanym PAP obrońcy Lisieckiego wskazali natomiast, że powinien on zostać zwolniony z aresztu, ponieważ – jak podkreślili - "po wpłaceniu kaucji i podpisaniu protokołu sąd nie mógł już podjąć takiej decyzji" oraz "wstrzymanie w całości postanowienia sądu wstrzymuje też decyzję o areszcie".

Zażalenia złożyli zarówno prokuratura, jak i obrońcy Lisieckiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej o wyjaśnienia w związku z zastosowaniem wobec Lisieckiego tymczasowego aresztowania po skutecznym przyjęciu kaucji. Rzecznik podał, że w ocenie pełnomocnika Lisieckiego "dalsze pozostawanie w areszcie stanowiło pozbawienie Lisieckiego wolności bez podstawy prawnej i prowadziło do rażącego naruszenia Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności".

Prokuratorzy ustalili, że zorganizowana grupa przestępcza działała od 2012 do 2015 roku w Warszawie. W tym czasie członkowie grupy doprowadzili do powstania szkody majątkowej w wysokości niemal 40 mln zł na szkodę Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury sp. z o.o.

"Działania grupy polegały na przywłaszczeniu środków finansowych pochodzących z masy upadłości poprzez zawieranie szeregu umów i ustnych porozumień na rzekome usługi, za które wystawiane były poświadczające nieprawdę dokumenty w postaci nierzetelnych faktur" - podano w komunikacie Prokuratury Krajowej.

Śledztwo w tej sprawie trwa od 2017 r. Dotychczas przedstawiono zarzuty 19 osobom, w tym pięć osób pozostaje tymczasowo aresztowanych, a wśród nich syndyk upadłego przedsiębiorstwa Tomasz S., podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Za czyny zarzucane podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Postępowanie prowadzone przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu jest również związane z czynami o charakterze korupcyjnym sędziego Sądu Upadłościowego w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ.

"W toku postępowania prokuratora skierowała wniosek o uchyleniu immunitetu sędziemu Sławomirowi B. w związku z przyjmowaniem korzyści majątkowych od syndyka Tomasza S. Wniosek ten został pozytywnie rozpoznany przez Sąd Apelacyjny w Warszawie" - podała PK.

Sędzia Sławomir B. miał przyjąć korzyści w postaci samochodów i pieniędzy w łącznej kwocie 200 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy