Wyeksportujemy żywność za 7,7 mld EUR

(Marek Druś)
16-05-2006, 07:14

To będzie kolejny rok hossy w eksporcie żywności. W 2006 roku wpływy z eksportu produktów rolno-spożywczych powinny wzrosnąć o 10 proc. do ok. 7,7 mld EUR. Hossa nie obejmie jednak wszystkich.

To będzie kolejny rok hossy w eksporcie żywności. W 2006 roku wpływy z eksportu produktów rolno-spożywczych powinny wzrosnąć o 10 proc. do ok. 7,7 mld EUR. Hossa nie obejmie jednak wszystkich.

Wyniki handlu zagranicznego żywnością po wejściu Polski do UE przeszły najśmielsze oczekiwania analityków. W latach 2004-05 wartość eksportu rosła w tempie przekraczającym 30 proc. Mimo mocnego złotego boom eksportowy potrwa także w tym roku, choć jego dynamika nie będzie już tak wysoka.

Saldo na plusie

— Tegoroczne wpływy z eksportu produktów rolno-spożywczych powinny być o 10 proc. większe niż w roku 2005. Ich wartość zbliży się więc do 7,7 mld EUR. Dzięki temu dodatnie saldo obrotów tymi produktami z zagranicą wzrośnie do 1,8 mld EUR — mówi Wiesław Łopaciuk, specjalista z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERGŻ), współautor raportu o stanie i perspektywach handlu zagranicznego artykułami rolno-spożywczymi.

Dodaje, że mniejsza dynamika eksportu w tym roku nie powinna nikogo dziwić, bo ponad 30-procentowy wzrost w pierwszych dwóch latach po akcesji był czymś wyjątkowym.

— Teraz sytuacja się ustabilizuje, ale eksport nadal będzie rosnąć. Procentować będą trwałe już więzi producentów z rynkiem unijnym — przekonuje Wiesław Łopaciuk.

Z raportu wynika, że udział rynków unijnych w naszym eksporcie rolno-spożywczym w 2005 r. osiągnął 74 proc. (5,3 mld EUR), a najwięcej (ponad 25 proc.) przypada na Niemcy.

Kaganiec na mleko

W strukturze naszego eksportu rolno-spożywczego dominują produkty mięsne, mleczarskie, rybne, owocowo-warzywne oraz cukiernicze.

Niestety, tegoroczne perspektywy nie dla wszystkich są równie optymistyczne.

— Wzrost eksportu branży mleczarskiej wyhamuje przyznana Polsce kwota mleczna, o wiele za mała w stosunku do naszych możliwości — mówi Dariusz Sapiński, prezes SM Mlekovita.

Branża mogłaby sprzedawać na rynkach zagranicznych dużo więcej niż obecnie.

— Popyt jest duży i na rynkach unijnych, i poza UE. Niestety, nie możemy w pełni tego wykorzystać, bo Unia za wcześnie nałożyła nam kaganiec. Mam nadzieję, że nowa administracja spróbuje nam pomóc — dodaje szef Mlekovity.

Inne kraje UE mają znacznie wyższe od Polski limity produkcji mleka. Na przykład dużo mniejsza od Polski Holandia ma kwotę mleczną ponad 11 mln ton, podczas gdy Polska 9.

Spłacanie kredytów

IERGŻ przewiduje też stagnację w eksporcie owoców. Utrzyma się natomiast duża dynamika eksportu cukru i produktów cukierniczych, a także przetworów zbożowych i olejów. Rosnąć ma też eksport mięsa i ryb.

— Polska jest krajem rolniczym z silnym przetwórstwem spożywczym. Eksport żywności będzie się więc rozwijał, zwłaszcza że trzeba czymś spłacić nowoczesne technologie, w które w ostatnich latach zainwestowała branża — mówi Zbigniew Czechowski, dyrektor ds. eksportu w Zakładach Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego Dawtona.

Dodaje jednak, że niełatwo dostać się na półkę za granicą, zwłaszcza na zachodzie Europy, a poza tym wskutek odległości i wojen cenowych nie zawsze się to opłaca.

— Konkurencja w krajach starej Unii jest bardzo silna i ceny niskie. Tamtejsi dostawcy, na przykład włoscy przetwórcy pomidorów, gotowi są zaciekle bronić się przed nowymi rywalami, obniżając ceny. Dużo łatwiej handluje się z nowymi krajami UE. Na przykład Czesi jedzą cztery razy więcej kapusty czerwonej niż Polacy, a jesteśmy blisko i mamy dobry surowiec — twierdzi Zbigniew Czechowski.

Mięso do Japonii

— Liczymy na dalszy wzrost eksportu mięsa. Optymizm wiąże się m.in. z niedawnym otwarciem się dla polskich firm dwóch nowych, dużych rynków: japońskiego i koreańskiego — mówi Maciej Duda, prezes giełdowego PKM Duda.

Nieźle sobie radzi, mimo ptasiej grypy, nawet branża drobiarska.

— Eksport drobiu się zmniejszył, ale koniunktura jest dobra i jeśli w Europie nic się nie wydarzy, jeszcze w tym roku możemy wrócić do poziomu z 2005 r. — uważa Leszek Kawski, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa.

Dużo lepiej jest z rybami, w których przetwórstwie Polska zaczęła się liczyć w regionie.

— W najbliższych latach eksport powinien rosnąć o co najmniej 5-7 proc. rocznie. Jego dynamika byłaby większa, gdyby nie trudności z dostępem do surowca — mówi Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

Za kilka lat branża rybna powinna osiągnąć udział eksportu w sprzedaży na poziomie 60-70 proc. Obecnie sięga on 50 proc.

Cukierki dla Europy

— Eksport polskich słodyczy rozwija się bardzo dobrze. Jest to m.in. zasługa inwestycji, dzięki którym oferujemy wyroby w bardzo dobrej relacji jakości do ceny — zapewnia Marek Przeździak, sekretarz stowarzyszenia producentów słodyczy Polbisco.

Ważnym motorem eksportu są zlokalizowane w Polsce fabryki międzynarodowych koncernów, np. Masterfoods czy Ferrero.

Okiem eksperta

Boom mamy z głowy

Eksport rolno-spożywczy rozwinął się po wstąpieniu do UE, dzięki czemu wzrosła sprzedaż polskich produktów, głównie do krajów „piętnastki”. Po 1 maja 2004 roku nasza żywność zaczęła być lepiej postrzegana przez zagranicznych kontrahentów, w efekcie czego np. producenci drobiu — mimo doniesień o ptasiej grypie — nie zmniejszyli sprzedaży eksportowej. Dobre wyniki notują też eksporterzy wieprzowiny, którym powinny sprzyjać niskie ceny. Gorsza sytuacja dotyczy eksporterów mleka, których działalność, ze względu na bariery prawne, będzie ograniczona. Saldo handlu zagranicznego żywności pozostanie dodatnie, zmniejszając deficyt handlu zagranicznego ogółem, jednak boom mamy już za sobą.

Mateusz Mokrogulski, analityk ekonomiczny BGŻ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Wyeksportujemy żywność za 7,7 mld EUR