Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę

Małgorzata Grzegorczyk
20-12-2006, 00:00

O mały włos od 1 stycznia zniknęłoby cło na telewizory LCD, a wtedy nici z fabryk w Polsce. Nie możemy jednak spać spokojnie.

 

Wciąż pojawiają się nowi kandydaci na ministra gospodarki. Między jednym a drugim Piotr Woźniak wywalczył dla Polski bardzo ważny zapis. A było naprawdę groźnie. 31 grudnia tego roku wygasa unijne rozporządzenie, zgodnie z którym wyświetlacze LCD o przekątnej powyżej 19 cali objęte są 14-procentowym cłem.

— To tak naprawdę jedyny powód, dla którego wszystkie azjatyckie koncerny zdecydowały się na budowę fabryk w Polsce. Bez tego cła bardziej opłacałoby im się produkować w Azji i sprowadzać telewizory do UE — twierdzi anonimowy ekspert branży elektronicznej.

— Cło jest konieczne, bo europejscy producenci ponoszą opłaty związane z ochroną środowiska, przestrzegają przepisów BHP itd. Tymczasem ich chińscy konkurenci działają na rynku, gdzie normą jest 12-godzinny dzień i sześciodniowy tydzień pracy, a pracodawca nie płaci np. składek zdrowotnych dla pracowników — wymienia Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Czar ministra

Na szczęście Polska właśnie wygrała bitwę: w poniedziałek do Ministerstwa Gospodarki dotarł projekt rozporządzenia przedłużający na dwa lata 14-procentowe cło na większe wyświetlacze LCD.

— Postawiliśmy sprawę jasno, że zależy nam, by pozostawić rozporządzenie bez zmian. Poparło nas kilka krajów. Minister Woźniak napisał w tej sprawie listy do wszystkich unijnych ministrów gospodarki oraz przekazał polskie stanowisko do komisarzy Petera Mandelsona i Laslo Kovácsa — mówi Mieczysław Nogaj, dyrektor Departamentu Polityki Handlowej Ministerstwa Gospodarki.

— To świetnie, że udało się z tą sprawą, ale to niestety nie koniec. Zgodnie z porozumieniem ITA w ramach WTO podpisanym przez USA, UE, Japonię i Koreę, wszystkie państwa zobowiązały się dołożyć starań, by nowe produkty z sektora Information Communication Technology, czyli technologii informacyjnej i komunikacyjnej, obejmowane były zerowymi stawkami celnymi. Takimi nowymi produktami są urządzenia dwufunkcyjne, które mogą być telewizorami oraz monitorami komputerowymi. Na te pierwsze obowiązuje stawka cła 14 proc., na drugie — 0 proc. Koncerny amerykańskie, chińskie i koreańskie są za tym, by zwolnić urządzenia dualne z cła — twierdzi specjalista z branży elektronicznej.

Ostatnia runda negocjacji ITA zakończyła się fiaskiem. Sprawa powinna się wyjaśnić w ciągu roku. Polska jako już dziś liczący się, a w przyszłości największy producent telewizorów w Europie ma najwięcej do stracenia.

Więcej tortu

A jest o co walczyć. W 2010 r. w Europie zostanie sprzedanych 45,5 mln sztuk telewizorów. Z zapowiedzi firm, które obiecały inwestycje lub już produkują telewizory, wynika, że w Polsce produkowane może być 35 mln sztuk telewizorów. Cały europejski rynek ma być wart 43-44 mld EUR, z czego w Polsce powstawałyby telewizory za 33 mld EUR.

— To gigantyczne pieniądze. Dlatego producenci z Chin, Japonii i USA lobbują za tym, by cła na telewizory zostały zniesione. Bardziej będzie im się opłacało wycofać z budowy fabryk w Polsce, zwrócić pomoc publiczną i importować towary z Azji — uważa ekspert.

Determinacja i pieniądze

Kto ma bronić polskiego rynku elektronicznego? Rząd, dla którego korzyści są niezaprzeczalne.

— To 15-25 tys. miejsc pracy. To wpływy dla polskiego rządu z cła, VAT, CIT i PIT — podkreśla źródło „PB”.

Wpływy z samego cła importowego za panele LCD, bo Sharp i LG Philips LCD nie zapewnią ich tyle, ile będzie potrzeba obecnym w Polsce producentom telewizorów, wyniosą 125 mln EUR rocznie.

— Trzeba się bronić. Nie pomogą nam, jak w poprzednich latach, Francja czy Wielka Brytania, bo u nich przemysł telewizyjny jest szczątkowy. Trzeba jeździć do Brukseli, do Genewy i lobbować, zamawiać analizy, raporty, tłumaczenia aktów prawnych. Potrzeba na to co najmniej 200-250 tys. zł. Rząd twierdzi, że nie ma tych pieniędzy — twierdzi ekspert.

Czy starczy determinacji i pieniędzy? Wyjaśni się w ciągu roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę