Wyjedź, poznaj, doświadcz i wróć, by zaszczepić u nas dobre wzorce

Mirosław Konkel
26-01-2007, 00:00

Studia zagraniczne kosztują kilka razy tyle co te w Polsce. Mimo to na Zachodzie kształcić się warto.

Studia zagraniczne kosztują kilka razy tyle co te w Polsce. Mimo to na Zachodzie kształcić się warto.

Dyplom zdobyty w Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech podnosi wartość rynkową menedżera. Szczególnie jeśli jest on absolwentem prestiżowej uczelni.

— Papier z Harvardu, Oxfordu lub Cambridge otwiera wszystkie drzwi — uważa Przemysław Gacek, prezes portalu Pracuj.pl.

Zdobywaniu wiedzy, podnoszeniu kwalifikacji zawodowych, ale również budowanie globalnej sieci kontaktów — temu służy czas spędzony na obczyźnie. Wszak w ławce — obok Polaka — siedzi Grek, Japończyk albo Hindus.

— Znam przedstawicieli kadry zarządzającej, którzy dzięki cudzoziemcom poznanym na studiach prowadzą interesy na międzynarodową skalę — mówi Magdalena Kozłowska z firmy Conseiller Doradztwo Personalne.

Praktyk na katedrze

— W naszym kraju również nie brakuje szkół wyższych mających bardzo wysoki poziom — zauważa Jan Klapkowski, dyrektor Gdańskiego Związku Pracodawców.

Trudno się z tym twierdzeniem nie zgodzić, ale nie sposób też uznać za bezpodstawne narzekania na nasz system edukacyjny, przeciążony teorią i wiedzą pamięciową.

Daniel Lewczuk, partner zarządzający w firmie People, podyplomowe studia biznesowe odbył w Kalifornii, w USA. Wspomina wykłady oparte na case'ach (wzorach, błędach i sukcesach korporacji).

— W Ameryce profesor jest kimś w rodzaju mentora lub coacha. Wyciąga wiedzę od studenta celnie zadawanymi pytaniami. Zachęca do logicznego myślenia, formułowania argumentów i wniosków, wymiany poglądów i przekonań — zauważa Daniel Lewczuk.

— Dużo daje też to, co Amerykanie nazywają „on the job training”. To uczenie się podczas codziennych obowiązków służbowych — podkreśla Adam Niewiński, prezes spółki Xelion. Doradcy Finansowi (studiował m.in. w Grecji).

Nasi menedżerowie przywożą z zagranicy zachodnie know-how.

— Szefów, którzy kształcili się w Londynie czy Paryżu, rozpoznaję od razu. Ci ludzie są bardziej spontaniczni, bezpośredni, otwarci. Skracają dystans w stosunku do podwładnych — twierdzi Magdalena Kozłowska.

Pokora i odwaga

Zagraniczne studia powinni odbywać głównie doświadczeni biznesmeni.

— Mam kolegów, którzy przez sześć-osiem lat prowadzili firmy. Myśleli, że już wszystko wiedzą. Dopiero na zachodnich uczelniach zauważyli, ile jeszcze muszą się nauczyć — wyjaśnia Daniel Lewczuk.

Konfrontacja z innością ujawnia nasze słabsze, ale także i mocne strony. Polscy menedżerowie w dalekim świecie zgłębiają tajniki biznesu, marketingu, finansów i zarządzania. Dzielą się też własnymi pomysłami, innowacjami i doświadczeniem. A gdy to robią, ze zdziwieniem stwierdzają, że inni słuchają ich z zainteresowaniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Wyjedź, poznaj, doświadcz i wróć, by zaszczepić u nas dobre wzorce