Wyniki spółek z USA pomogły rynkom Europy

Piotr Kuczyński
10-10-2003, 00:00

W USA we środę mieliśmy do czynienia z sesją — ostrzeżeniem. Przepchnięcie indeksów o kilka dziesiątych proc. w kierunku północnym przełamałoby opory techniczne i wyzwoliło falę popytu. Tymczasem od początku sesji byki nawet przez chwilę nie próbowały tego zrobić. I nie była to wcale wina złych danych, czy złych wyników spółek. Wręcz przeciwnie. Alcoa, pierwsza spółka z indeksu DJIA, podała wyniki lepsze od prognoz. Dell miał konferencję na temat strategii długoterminowej i potwierdził zapowiadane wcześniej optymistyczne plany.

Rynek czekał na dobre wyniki Yahoo i Genentech. Raport o zapasach i sprzedaży w hurtowniach pokazał, że zapasy spadły, a sprzedaż wzrosła. W czwartym kwartale będzie musiała wyraźnie wzrosnąć produkcja, by zapełnić magazyny. Udała się również aukcja obligacji, co powinno uspokoić rynek walutowy (praktycznie nań nie podziałało) i obniżyć rentowność obligacji (wzrosła). Jak widać, rynki reagowały nie tak jak powinny, a to z pewnością jest ostrzeżenie.

Po sesji wyniki podał Yahoo!. Były lepsze od prognoz, a do tego spółka podniosła prognozę na przyszły kwartał. Wyniki Genentech również były lepsze od prognoz. Zachowanie kursów tych spółek było niezbyt zachęcające. Jeszcze niedawno po takich wynikach wystrzeliłyby na rynku posesyjnym w górę o więcej niż pięć procent, a tymczasem wzrosty były umiarkowane. Podejrzewam, że dobre wyniki są już w cenach, a to miałoby fatalne skutki dla rynku.

Wczorajszy dzień zaczął się tak jak poprzedni — dolar notował nowe minima, ale nie było gwałtownych zmian. W końcu przed danymi z USA zaczął się umacniać, więc rynki Eurolandu rosły spodziewając się zwyżki w USA po wynikach spółek. Pomogły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. Jeśli wczoraj w USA nie padły opory techniczne, to długo nie padną. Wydaje się, że musiały zostać przełamane, ale zbytnia pewność często zostaje ukarana.

Dziś zarówno dane o inflacji w cenach producenta (PPI), jak i bilans handlowy za sierpień będą miały wpływ na rynek. W pierwszym przypadku inwestorzy ucieszyliby się, gdyby inflacja wzrosła pokazując, że trwa ożywienie gospodarcze. W drugim sytuacja byłaby skomplikowana. Pogorszenie bilansu handlowego USA osłabiłoby dolara, co źle wpłynęłoby na inwestorów w Eurolandzie. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to reakcja może być inna. W końcu Amerykanie chcą słabego dolara, więc pewnie im by się to spodobało, ale dużą niewiadomą jest zachowanie funduszy zagranicznych. Największy wpływ na ruchy indeksów mogą mieć jednak wyniki General Electric, jako że ta firma uważana jest w USA za „gospodarkę w pigułce”.

Wydawało się, że na początku sesji nasz rynek będzie czekał na konferencję wicepremiera Jerzego Hausnera, na której miał omówić szczegóły planu naprawy finansów. Nastrój był jednak nadal doskonały, a wzrosty pod wodzą KGHM i PKN Orlen trwały. Nie przeszkadzało nawet to, że giełda zadecydowała, iż akcje banku BA CA zostaną wprowadzone od grudnia do indeksu WIG20. Fundusze, które odzwierciedlają skład WIG20, będą musiały sprzedać trochę akcji banków i zrobić miejsce dla BA CA. Za to pomagał rosnący węgierski BUX (zanim nie rozpoczęła się tam korekta) — nasz rynek musiałby wzrosnąć o 40 proc., by dojść do poziomu, który to BUX miał wczoraj. Wydaje się, że trwa nowa fala wzrostowa. Jednak nie można wykluczyć, że to jest tylko fala B korekty. Dopiero przełamanie szczytu na WIG20 wyjaśni sytuację do końca.

Niepokoi mnie tylko to, że wtedy scenariusz rozwinąłby się dokładnie w sposób, w którym widziała to od długiego czasu zdecydowana większość analityków. A tak się dzieje na giełdzie niezmiernie rzadko i stąd ciągle jeszcze zachowuję ostrożność. Wczorajsze zachowanie rynku USA powinno wskazać kierunek indeksom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wyniki spółek z USA pomogły rynkom Europy