Wyniki to za mało, by wrócił optymizm

Bartosz Ptach
01-02-2008, 00:00

Miniony miesiąc przyniósł drastyczne pogorszenie nastrojów inwestorów na wszystkich rynkach globalnych. Recesja w USA straszy od pół roku. W styczniu na świecie doszło do kulminacji tych obaw. Rynkami rządziła psychologia tłumu. Gracze odstawili na bok fundamenty, doszło do panicznej wyprzedaży. Do wyjaśnienia tego zjawiska bardziej potrzebna była psychologia niż analizy. Rezultat? Największe spadki, przynajmniej od zamachów na WTC we wrześniu 2001 r.

Warszawskie indeksy weszły w średnioterminowy trend spadkowy. Indeks WIG20 bez odpoczynku przebijał kolejne istotne wsparcia. Teraz znajduje się najniżej od sierpnia 2006 r. Przebicie głównej linii trendu wzrostowego, która biegła po dołkach z lat 2003 i 2005, stanowi istotny sygnał dla inwestorów o odwróceniu sytuacji na rynku. W trendach zniżkowych nie warto przywiązywać wagi do wsparć, przy których mogą zatrzymać się spadki. Istotniejszą wskazówką dla graczy są raczej poziomy oporu. Ich przebicie oznaczać będzie wzmocnienie rynku. Wydaje się jednak, że trudno na to liczyć na najbliższych sesjach. Atmosfera na rynkach jest bardzo napięta, a inwestorzy obawiają się znacznego spowolnienia globalnej gospodarki.

W drugiej połowie lutego rozpocznie się sezon publikacji sprawozdań finansowych z IV kwartału. Zdaniem analityków, ostatni kwartał był dla spółek bardzo dobry. Specjaliści uważają, że największe wzrosty wyników osiągnęły firmy surowcowe i medialne. Problem w tym, że rynek dobrze o tym wie. Przy obecnych zawirowaniach na giełdach nawet rewelacyjne wyniki spółek nie przywrócą wzrostów na GPW. Owszem, do publikacji może się odbyć gra pod wyniki. Rynek potrzebuje odpoczynku i ten okres inwestorzy mogą wykorzystać na zakupy. Wiele będzie zależało od sytuacji na zagranicznych rynkach. Jeżeli nie dojdzie na nich do niespodziewanych negatywnych wydarzeń, pierwsza połowa nadchodzącego miesiąca może być całkiem udana. Później należy się spodziewać realizacji zysków, chociażby ze względu na to, że trudno będzie spółkom w najbliższym okresie powtorzyć bardzo dobre wyniki. Tym bardziej że inwestorzy obawiają się mocnego hamowania gospodarek Japonii i Wielkiej Brytanii. Polscy ekonomiści z kolei twierdzą, że w tym roku trudno będzie utrzymać wzrost gospodarczy w Polsce na poziomie 6,5 proc.

Panika w styczniu to najlepszy dowód, że wielu graczy w Polsce uczy się jeszcze rynku akcji. Wyprzedaż na GPW przełożyła się na masową wyprzedaż jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Mimo solidnych fundamentów gospodarczych polskie indeksy straciły więcej niż wskaźniki większości innych parkietów. Poza tym — polskie akcje, generalnie, nadal są zbyt drogie, by skusić zagraniczne podmioty do inwestowania na GPW. Trzeba więc w najbliższym czasie liczyć się z dalszymi spadkami. Na pocieszenie — wszystko wskazuje na to, że najgorsze już za nami.

Bartosz Ptach

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Ptach

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki to za mało, by wrócił optymizm