Wyposażenie serwerowni jest trochę tajemnicze

Kamil Kosiński
18-10-2010, 00:00

Wiedza o serwerach jest dość dobra. Ale z infrastrukturą okołoserwerową jest już gorzej. Choć niekiedy jej użytkownicy sami wpadają na ciekawe pomysły.

Mniej więcej rok temu firma hostingowa Ogicom przeniosła swoje serwery do centrum danych spółki Beyond.pl. Zdecydowały o tym łącza teleko- munikacyjne, głównie przez Beyond.pl, oraz systemy zasilania i chłodzenia. O co chodziło w praktyce?

— Na przykład o agregat prądotwórczy, który jest regularnie testowany. W innych ośrodkach pokazywano nam, co prawda, generator, ale nie było procedur jego testowania — informuje Artur Pajkert z Ogicomu.

Ogicom przeprowadził też w serwerowi pomiary temperatury i wilgotności, w tym amplitudy ich zmian. Dostawcę usług hostingowych interesowało także to, jaki gaz jest używany w systemie przeciwpożarowym.

— Nie w każdym centrum danych chciano nam ujawnić tę informację. A wiedza o rodzaju gazu umożliwia nam ocenę jego wpływu na urządzenia elektroniczne, które chcieliśmy w centrum danych ulokować — wyjaśnia Maciej Polewczyński, dyrektor IT w Ogicomie.

Kto wyprodukował poszczególne systemy stosowane w rozważanych centrach danych, niewiele firmę interesowało.

— Nie jesteśmy takimi specjalistami, by na podstawie marki ocenić jakość podobnej klasy rozwiązań. Zresztą nawet system renomowanego producenta na niewiele się zda, jeśli zawiedzie w krytycznym momencie. Ważne więc, by był dublowany i żeby istniały procedury jego regularnego testowania — mówi Artur Pajkert.

Klient potrzebuje nauki

Zdaniem Rafała Ogonowskiego, zastępcy dyrektora centrum danych firmy Sprint, która swój olsztyński ośrodek nastawiony na outsourcing przetwarzania danych otworzyła latem 2010 r., brak zainteresowania systemami odpowiadającymi za bezpieczną pracę serwerowi jest dość powszechny. Z jego doświadczeń wynika, że postawa, jaką zaprezentował Ogicom, to wręcz podejście wytrawnych specjalistów.

— Klienci dość dobrze orientują się w serwerach, pamięciach masowych i sprzęcie sieciowym. Wiedzą też, że aby to wszystko funkcjonowało, musi być jakaś klimatyzacja. Ale jakiego typu, to już nie mają pojęcia. Często myślą, że wystarczy taka jak w biurze — twierdzi Rafał Ogonowski.

Jego zdaniem, dopiero w trakcie rozmów o konkretnym kontrakcie przedstawiciele firm szukających serwerowni otwierają oczy i pod wpływem tego, co zobaczą i usłyszą u potencjalnych usługodawców, zaczynają dostrzegać różnice w ich ofertach.

Podobnie zresztą jest z firmami, które budują serwerownie na wynajem. Liczą się dla nich warunki dostawy i serwisu, ale w zastosowaniu poszczególnych rozwiązań często doradzają im producenci. Pod wpływem perswazji dostawcy. Sprint zdecydował się np. na system gaszenia aerozolem. W serwerowi stoją skrzyneczki z substancją w formie stałej. Jeśli temperatura podniesie się odpowiednio wysoko, to substancja zamienia się w aerozol i gasi ogień, nie wypierając tlenu, co jest minusem gaszenia gazem, gdyż zwiększa ryzyko dla pracowników.

— Pojawił się u nas producent z poważną listą referencyjną i przekonał do tego rozwiązania. W trakcie rozmów dostawca otworzył nam oczy na pewne sytuacje, o których na co dzień się nie myśli — przyznaje Rafał Ogonowski.

Bartosz Biernacki z firmy Emerson Network Power, produkujące systemy klimatyzacji i zasilania awaryjnego, uważa jednak, że firmy budujące centra danych na wynajem należą do najlepiej zorientowanych co do oferty infrastruktury dla serwerowni. Wedle niego, zaliczają się one do około 20 proc. przedsiębiorstw, których pracownicy znają szczegóły oferowanych na rynku rozwiązań technicznych łącznie z ich parametrami. Większość nabywców zna zaś tylko rodzaje oferowanych systemów i ma ogólną wiedzę o ich działaniu. Natomiast 20 proc. ewidentnie brakuje wiedzy na temat pozakomputerowego wyposażenia serwerowni.

— Ten problem dotyczy z reguły małych i średnich przedsiębiorstw, które przygotowują się do budowy swojej pierwszej serwerowni z prawdziwego zdarzenia — zaznacza Bartosz Biernacki.

Twierdzi, że problem dotyczy głównie właściwego oszacowania poziomu zabezpieczenia przed zanikiem zasilania sieciowego i wymagań dotyczących chłodzenia.

— Serwery typu blade spowodowały wzrost zużycia energii w jednej szafie. Klienci często zaś nie mają świadomości, że pakowanie w szafie kolejnych serwerów kasetowych niesie za sobą inne konsekwencje dla chłodzenia niż w przypadku zwykłych serwerów. Z takimi układami nie poradzą sobie zwykłe układy chłodzenia dla serwerowni. Niezbędne są systemy tzw. wysokiej gęstości — wyjaśnia Bartosz Biernacki.

Pomysły właścicieli

Jednak firmy, które mają serwerownie, potrafią być również zaskakująco innowacyjne i same opracowywać przydatne rozwiązania.

— Kiedy jeszcze nie promowaliśmy tego rozwiązania, zdarzyły się nam dwa przypadki, że klienci własnym sumptem zbudowali coś, co przypominało nasze zimne korytarze — mówi Bartosz Biernacki.

Inni dostawcy zwą to rozwiązanie gorącym korytarzem. Niezależnie od nazwy sprowadza się ono do ustawienia szaf serwerowych plecami do siebie, zamknięcia powstałego w ten sposób korytarza dachem i drzwiami oraz wstawienia między szafy specjalnych klimatyzatorów rzędowych. Będą one zasysały powietrze z gorącego korytarza, jaki powstał między komputerami, i po schłodzeniu bezpośrednio przekazywały je z powrotem do serwerów, co jest rozwiązaniem efektywniejszym niż tradycyjna klimatyzacja bazująca na cyrkulacji powietrza spod podłogi do sufitu.

Ale są i inne innowacyjne pomysły, na które wpadają sami właściciele serwerowni. Firma Sprint ma np. zbiornik paliwa, który pozwala na pracę agregatu prądotwórczego przez 25 godzin, podczas gdy rynkowe standardy to 24 lub 48 godzin.

— Nie jest tak, że chcemy się wyróżnić tą nietypową pojemnością zbiornika. Po prostu dowiedzieliśmy się w zakładzie energetycznym, że większość awarii jest usuwana w ciągu 24 godzin. Tyle, że samo uruchomienie naprawionej linii energetycznej zajmuje trochę czasu i mogłoby się okazać, że zanim prąd do nas powtórnie dotrze, to skończy się paliwo w zbiorniku przygotowanym tylko na 24 godziny — tłumaczy Rafał Ogonowski.

A zatem, by ulepszyć swoją serwerownię, wystarczy pomyśleć. W sytuacji krytycznej może się to opłacić. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / IT&Internet / Wyposażenie serwerowni jest trochę tajemnicze