Wysoka dywidenda nie zawsze się opłaci

KZ
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Akcjonariusze Hardeksu liczą straty, zanim jeszcze na ich konta trafi — wydawałoby się kusząca — dywidenda.

Ponad 10-procentowa stopa dywidendy to rzadkość na warszawskiej giełdzie. Tym bardziej więc rozczarowuje zachowanie kursu producenta płyt pilśniowych po przyznaniu akcjonariuszom prawa do premii z zysku.

Na początku marca rada nadzorcza Hardeksu zarekomendowała walnemu zgromadzeniu wypłatę w formie dywidendy mniej więcej dwóch trzecich ubiegłorocznego zysku (wyniósł 8,1 mln zł), co dawałoby 4,39 zł na akcję. Kurs na GPW od dłuższego czasu był stabilny i znajdował się w przedziale 60-65 zł. To dawało stopę dywidendy brutto na poziomie 6,7-7,1 proc. WZA miało też uchwalić skup do 110 tys. akcji własnych za kwotę nie wyższą niż 5 mln zł. Ostatecznie zdecydowało się na szybszą dystrybucję gotówki do akcjonariuszy i zastąpienie buy backu wyższą dywidendą, sięgającą 7 zł. Inwestorzy zareagowali wzrostem kursu o 11,5 proc., do 68 zł, ale w kolejnych dniach cena wróciła do około 62 zł.

Na sesji 14 kwietnia, kiedy akcje Hardeksu notowane

były po raz ostatni z prawem

do dywidendy, kurs na zamk-

nięciu wyniósł 62,15 zł. To ozna-

czało, że stopa dywidendy prze-

kraczała 11 proc. Mimo wciąż

dobrych nastrojów na GPW cena walorów spółki poszła moc-

no w dół po przyznaniu prawa.

W kilka dni spadła do 40 zł.

Inwestorzy, którzy kupowali niedawno akcje pod dywidendę, de facto są dziś na ponad 25-

-procentowym minusie. Jed-

nocześnie nie mają jeszcze

gotówki na rachunkach

w biurze maklerskim (spłynie 5 maja). Gra pod wysoką dywidendę nie zawsze jest więc warta świeczki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu