Wysoki wzrost PKB powróci w 2002 roku

Wojciech Szymon Kowalski
07-05-2001, 00:00

Wysoki wzrost PKB powróci w 2002 roku

Sytuacja makroekonomiczna jest jednym z podstawowych czynników mających wpływ na giełdowe trendy. Nie inaczej jest i w Polsce. Część ekonomistów życie gospodarcze postrzega przez pryzmat cyklu koniunkturalnego. Podejście takie pozwala przyjąć, że bieżące procesy gospodarcze są pochodną wejścia w długookresowy cykl koniunkturalny (około 40-60-letni tzw. cykl Kondratiewa) odmierzający kolejne, zasadnicze etapy postępu technologiczno-gospodarczego.

— Przeprowadzone w ostatnich dekadach badania w poszczególnych gospodarkach światowych pozwoliły sformułować pogląd o uzasadnionym odejściu postrzegania ich przez pryzmat klasycznej formuły czterofazowego cyklu na rzecz dwufazowego „cyklu wzrostu” (growth cycle) — uważa Wojciech Szymon Kowalski, kierownik biura informacji i analiz DM BMT.

Oznacza to, że przyjętą w rozwiniętych gospodarkach rynkowych teorię cykli można stosować również w przypadku państw znajdujących się w procesie transformacji. Z dwoma jednak zastrzeżeniami. Po pierwsze — interpretacji nie mogą podlegać okresy poprzedzające faktyczne rozpoczęcie budowy nowych systemów społeczno-gospodarczych. Po drugie — w gospodarkach państw znajdujących się w pierwszych latach po formalnym rozpoczęciu budowy nowego systemu wystąpił regres tempa dynamiki PKB (np. w Polsce w latach 1990-91 wynosiło one odpowiednio (-7,5 proc. i 7,0 proc.).

— Okresy te ze względu na historyczny i niepowtarzalny szok transformacyjny nie powinny zostać uwzględnione w objętych badaniem projekcjach makroekonomicznych — twierdzi Wojciech Szymon Kowalski.

Taka wykładnia procesów gospodarczych powinna być pomocna dla inwestorów w ocenie koniunktury polskiej gospodarki.

— W konsekwencji za zasadne należy uznać oparcie się na tzw. cyklu wzrostowym — kroczącym (tzw. step cycle Friedmana i Schwartza), charakteryzującym się występowaniem dwóch faz, tzn.: fazy wysokiej stopy wzrostu oraz fazy niskiej stopy wzrostu — dodaje analityk.

Jego zdaniem, w przypadku gospodarki polskiej średnie tempo wzrostu dla okresu 1992-99 wynosiło 5,0 proc., co oznacza, że cykliczna faza wysokiego wzrostu występowała w latach 1994-97, natomiast w okresie 1998-2000 znajdujemy się w fazie wzrostu niskiego. Prawdopodobnie utrzyma się on jeszcze w tym roku (prognoza na 2001 r. to 3,6 proc.) i będzie to już ostatni rok tej fazy, po czym powinno nastąpić znaczne wybicie. W ciągu kilku następnych lat znajdziemy się w fazie wzrostu wysokiego. W latach 2002-2005 PKB będzie rosnąć w tempie: 4,8, 5,4, 6,0 i 6,2 proc.

— Wierzę również, że obserwowanemu spowolnieniu koniunktury towarzyszy proces wewnętrznej, aczkolwiek bolesnej (bezrobocie) restrukturyzacji gospodarki, z którego wyjdzie ona wzmocniona, a przyszłe wzrosty będą się opierały na zdrowszych fundamentach — mówi Wojciech Szymon Kowalski.

Jego zdaniem, należy jednak liczyć się z tym, że nawet w ciągu najbliższych kilkunastu kwartałów gospodarka będzie wykazywać ponowną tendencję rosnącą, ale temu powrotowi na ścieżkę przyśpieszonego wzrostu nie będzie musiał towarzyszyć spadek stopy bezrobocia.

Istotny wpływ na koniunkturę na warszawskiej giełdzie ma również swoisty dualizm rynkowo-gospodarczy występujący w kraju.

— Z jednej strony na płaszczyźnie giełdowej występuje korelacja z koniunkturą amerykańskiego rynku akcji, która jest jednak zdeterminowana czynnikami gospodarczymi, z drugiej zaś mamy trudny do przecenienia wpływ gospodarki Niemiec na nasze życie gospodarcze — uważa specjalista z DM BMT.

Gospodarka USA na razie ląduje dość miękko, a 2-proc. stopa wzrostu w I kwartale napawać może optymizmem. Poza tym warto zwrócić uwagę na dwa średniookresowe aspekty — zapowiadaną przez prezydenta G.W. Busha redukcję obciążeń fiskalnych mogących przynieść 1,5 bln dolarów, które popłyną do gospodarki i na giełdę, oraz na reformę systemu emerytalnego, która również może wygenerować nowe trendy wzrostowe.

Bez względu na doraźne efekty koniunkturalne dla polskiej gospodarki również Niemcy są wielką szansą. Gospodarka tego kraju z każdym rokiem rośnie w siłę (również popytową), a zasadnicze efekty zjednoczenia oraz przeprowadzanych tam reform strukturalnych są dopiero przed nami. Z punktu widzenia interesów polskich, najważniejszymi elementami sprawności niemieckiego systemu gospodarczego jest zasadnicza redukcja obciążeń fiskalnych, która powinna przełożyć się na rosnącą chłonność importową dla oferowanych przez nas wyrobów i usług.

— Nakreślona powyżej sekwencja wydarzeń otwiera olbrzymie możliwości również przed spółkami giełdowymi. Mam na myśli przede wszystkim te, które w ostatnich okresach nie cieszyły się dużym zainteresowaniem ze względu na swą działalność podstawową, czyli przemysł lekki — mówi Wojciech Szymon Kowalski.

Polska eksportuje do Niemiec około 60 proc. odzieży, a do państw UE pod koniec ubiegłej dekady około 95 proc. Branżę tę można więc zaliczyć do głównych — potencjalnych beneficjantów „geoekonomicznej renty” wynikającej z sąsiedztwa z Niemcami.

Wraz z narastaniem stabilizacji wzrostu gospodarczego w Europie i w Ameryce należy oczekiwać głębszego zainteresowania tradycyjnymi branżami i sektorami gospodarki.

— Produktywność zastosowania elektroniki komputerowej w gospodarce będzie maleć, tak jak stało się to z innymi przełomowymi wynalazkami (np. telefonem). Na rynku przetrwają najsilniejsi. Prawdopodobnie będą to największe koncerny, które w okresie obserwowanej dekoniunktury sektora nowych technologii wykupią co najcenniejsze spółki — uważa specjalista z DM BMT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Szymon Kowalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wysoki wzrost PKB powróci w 2002 roku