Wystarczyło słuchać

Jacek Zalewski
opublikowano: 03-08-2006, 00:00

Ostry spór w Senacie wokół nowej ustawy lustracyjnej oraz rozpoczęcie wczoraj procesu lustracyjnego Zyty Gilowskiej wiążą się i symbolicznie, i bardzo praktycznie. Otóż wersja ustawy uchwalona przez Sejm 21 lipca zakłada likwidację sądu lustracyjnego oraz umorzenie postępowań wszczętych przed nim, a niezakończonych. Z naszego punktu widzenia proces pani profesor jest ważny dlatego, że chodzi przecież o poprzedniego oraz następnego (hipotetycznie) ministra finansów i zarazem wicepremiera gospodarczego. Obecny szef resortu Stanisław Kluza przyjął zasady gry — jeśli orzeczenie sądu umożliwi powrót Gilowskiej, to on natychmiast oddaje stanowisko i ewentualnie wraca do poziomu wiceministra.

Wczorajsze publiczne przesłuchanie fałszywego przyjaciela domu Gilowskich, kapitana SB Witolda Wieczorka, przede wszystkim zdumiewa. Trzeba wziąć poprawkę, że dzisiaj jest on na emeryturze, ale mimo to — jeśli stanowi reprezentatywną próbkę poziomu intelektualnego kadr broniących PRL, to tamten ustrój po prostu musiał upaść pod własnym ciężarem, bez względu na wybór papieża, sierpień 1980 r., rozwój sytuacji globalnej etc.

Jedna z wygłoszonych przez niego kwestii zasługuje jednak na wiarygodność — otóż esbek stwierdził, że Zycie Gilowskiej nie musiał podsuwać do podpisania żadnych zobowiązań do współpracy, albowiem najzwyczajniej „wystarczyło słuchać”. To się w pełni zgadza z wizerunkiem, który sama pani profesor stworzyła jeszcze jako czołowa posłanka opozycyjna, potem zaś umocniła na posadzie rządowej. Przyzwyczaiła nas do strzelania ideami niczym z karabinu maszynowego, jednak trudno się było zorientować, które pociski niosą jakiś ładunek, a które to zwykłe ślepaki. Starsze przykłady pomińmy, ale trudno uciec od niedawnego, sztandarowego — z szumnie zapowiadanego nowego systemu podatkowego zostało tak mało, że sama wicepremier Gilowska wstydliwie prosiła, aby wobec przygotowanego przez nią projektu nie używać terminu „reforma”.

Nad budżetem 2007 już wisi wiele zagrożeń, związanych z rozdmuchanymi apetytami wielu resortów. Ba, wicepremier Andrzej Lepper od „prospołeczności” projektu wręcz uzależnia trwałość koalicji. Minister Kluza dokonał żmudnych wyliczeń, notabene dość pogmatwanych, skoro nadal nie wiadomo, jak sobie poradzi z oszacowaną na 4 mld zł dziurą po stronie dochodowej. Ale można zakładać, że księgowo deficyt zostanie utrzymany w granicach 30 mld i projekt trudnego budżetu wpłynie do Sejmu 30 września. Dlatego może byłoby lepiej, gdyby przynajmniej do tego terminu sytuacja lustracyjna Gilowskiej jeszcze się nie wyjaśniła...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy