Wyższe stopy procentowe nie są przekleństwem

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 30-08-2007, 07:38

Przedsiębiorcom i całej gospodarce prewencyjne zaostrzanie polityki pieniężnej może wyjść tylko na dobre.

Jeszcze kilka lat temu na wieść o podwyżkach stóp procentowych w polskich domach słyszało się jęki rozpaczy, a przedsiębiorcy zaczynali liczyć możliwe straty spowodowane przez drożejące kredyty. Dziś jednak polityka prowadzona przez bank centralny odbiega od tej, jaką prowadził na początku stulecia, gdy podczas jednego posiedzenia podnosił stopy o 1,5 pkt proc. Skala jednorazowych podwyżek jest sześć razy mniejsza, a proces zacieśniania polityki pieniężnej jest dla inwestorów bardziej przewidywalny i rozłożony w czasie. Dlatego trzecia w tym roku podwyżka stóp dokonana wczoraj przez Radę Polityki Pieniężnej nie powinna niepokoić przedsiębiorców.

Dobrze, że teraz

— Wpływ niewielkich podwyżek stóp nie powinien okazać się istotny dla kosztów przedsiębiorstw. Mimo przyspieszenia akcji kredytowej firmy wykazują szybszy przyrost zysków, co powoduje, że dynamika depozytów firm jest jeszcze większa. Nie sądzę, by sektor przedsiębiorstw jako całość ucierpiał na decyzji RPP — uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, uważa, że firmy i cała gospodarka mogą na wczorajszej decyzji zyskać.

— Przedsiębiorcy powinni się cieszyć, że koszt pieniądza idzie w górę. Powinno to szybko rozwiązać problem z inflacją. Zwlekanie z podwyżkami spowodowałoby szybki wzrost cen. A to byłoby złe dla wszystkich — twierdzi ekonomista Raiffeisen Banku.

Chodzi o to, że wysoka inflacja utrudnia gospodarowanie — firmom i zwykłym zjadaczom chleba. Po drugie — wyższa inflacja wymusiłaby na RPP ostrzejsze działania. A ich koszty byłyby dla gospodarki dużo większe niż stosowane dziś działania wyprzedzające.

— Szybki rozwój gospodarki nieco łagodzi wpływ podwyżek na sytuację przedsiębiorców, poza tym rozłożone są one w czasie, dzięki czemu nie są dla niech dotkliwe. Mają spowodować stabilizację dynamiki popytu, sprawić, by nie rósł szybciej — uważa Jacek Wiśniewski.

Czym to grozi

Pytanie, czy przewidywane przez ekonomistów dalsze podwyżki stóp nie zmrożą gospodarki zbyt mocno.

— Na tym polega cała sztuka: RPP chce utrzymać inflację w ryzach, ale jednocześnie nie chce dopuścić do zbytniego wyhamowania gospodarki. Chodzi o to, by rozwijać się stabilnie i rosnąć, ale nie szybciej, niż pozwalają na to nasze strukturalne możliwości, czyli w okolicach 5-5,5 proc. PKB. Zbyt szybka ekspansja prowadzi do narastania nierównowagi w gospodarce, np. wysokiej inflacji i deficytu w obrotach bieżących, rosnących kosztów pracy, a w konsekwencji spadku konkurencyjności firm i całej gospodarki — przekonuje Łukasz Tarnawa.

Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego, zwraca uwagę, że Polska jest mniej wrażliwa na zmiany stóp procentowych niż np. USA — ze względu na znacznie mniejszą skalę zadłużenia. Jednak jeśli zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami RPP będzie nadal podnosiła stopy — w pewnym momencie pojawi się problem.

— Odczują to zwłaszcza osoby, które wzięły kredyty złotowe obliczone na maksimum ich możliwości. Myślę jednak, że RPP nie będzie zmuszona do podnoszenia stóp do poziomów, które wszyscy odczuliby boleśnie — uważa Piotr Kalisz.

Bartosz Krzyżaniak, b.krzyżaniak@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu