Względna siła naszego parkietu prysła momentalnie

Roman Przasnyski
opublikowano: 25-08-2010, 00:00

Kiepskie nastroje dominowały wczoraj już od samego rana na większości rynków finansowych. I to mimo że informacje ze strefy euro były optymistyczne. Potwierdzony został rekordowy wzrost niemieckiej gospodarki w drugim kwartale o 2,2 proc., a te już nieco przestarzałe dane okraszono doniesieniami o wzroście zamówień przemysłu strefy euro o 2,5 proc. (spodziewano się zwyżki o 1,5 proc.). Niewiele to jednak giełdom pomogło. Przeważały odświeżane obawy o kondycję globalnej gospodarki. Na potwierdzenie tych obaw w postaci informacji z amerykańskiego rynku nieruchomości inwestorzy jednak nie czekali i przystąpili do zdecydowanej wyprzedaży. Gdy okazało się, że dane są rzeczywiście dużo gorsze, niż się spodziewano, indeksy jeszcze mocniej zanurkowały. Na rynku wtórnym sprzedano 3,8 mln domów, podczas gdy liczono na 4,7 mln.

Po przedwczorajszym optymizmie wczoraj na warszawskim parkiecie nie było już ani śladu. Indeks największych spółek zaczął dzień od spadku o 0,6 proc., a WIG zniżkował o 0,4 proc. Wskaźniki małych i średnich firm traciły na wartości po około 0,1 proc. W dodatku nastroje szybko się pogarszały. WIG20 znów nalazł się niebezpiecznie blisko 2430 punktów, czyli poziomu uznawanego za ważne wsparcie. Popyt przez kilka godzin bronił się przed dalszą przeceną, a indeks poruszał się w wąskim przedziale 2433-2440 punktów. Spośród grona największych spółek na plusie udawało się utrzymać jedynie akcjom Biotonu. Wśród spadkowiczów prym wiodły walory firm surowcowych i największych banków. Po południu papiery Pekao, PKO, Lotosu i PKN Orlen traciły po ponad 2 proc. Po 1,5 proc. zniżkowały akcje BRE i KGHM, niemal 1 proc. w dół szły papiery PZU. Drugi, popołudniowy atak podaży doprowadził do przełamania poziomu 2430 punktów, WIG20 spadał wówczas o 1,9 proc. Po złych danych zza oceanu i przyspieszeniu spadków w Europie, końcówka sesji była jeszcze gorsza. Ostatecznie indeks największych spółek stracił 2,25 proc., WIG zniżkował o 1,88 proc., mWIG40 spadł o 1,18 proc., a sWIG80 o 1,59 proc. Obroty wyniosły prawie 1,27 mld zł.

Względna siła naszego rynku, której na upartego można było dopatrywać się w ostatnich dniach, prysła momentalnie pod presją pesymizmu na głównych giełdach europejskich. Bronione niedawno poziomy 2450, czy 2433 punkty w przypadku indeksu największych spółek zostały przełamane przez niedźwiedzie z dużą łatwością. Zamiast spodziewanego odbicia, zbliżyliśmy się do 2400 punktów, czyli poziomu z 21 lipca, gdy rozpoczynała się druga fala niedawnej tendencji wzrostowej. Bez radykalnej zmiany nastrojów na światowych rynkach trudno mówić o optymistycznych perspektywach. Na dodatek nie bardzo wiadomo, co miałoby taką zmianę wywołać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Rynek , PO