Wzrosły szanse na efekt stycznia

Artur Szymański
03-01-2007, 00:00

Dla większości inwestorów 2007 r. na warszawskiej giełdzie rozpoczął się bardzo dobrze. Indeksy ruszyły w górę, odrabiając za jednym zamachem zaległości z pięciu ostatnich sesji starego roku. Po niezbyt efektownym finiszu 2006 r. odżyły nadzieje inwestorów na efekt stycznia, podobny jak był dwanaście miesięcy wcześniej.

Pierwsza sesja roku przyniosła korzyści posiadaczom akcji nie tylko spółek z wybranych segmentów rynku. Notowania rosły na całym rynku akcji — od dużych firm poprzez średnie, na małych emitentach kończąc. WIG20, najważniejszy z indeksów, zanotował bardzo przyzwoity wzrost o 1,89 proc. przy obrotach 690 mln zł. Na całym rynku obroty przekroczyły wartość 1 mld zł. Aktywność inwestorów można uznać za satysfakcjonującą, zważywszy na to, że część inwestorów mogła przedłużyć powrót z sylwestrowych wojaży i brak sesji w USA. Rynki finansowe za oceanem 2 stycznia nie pracowały ze względu na pamięć o zmarłym prezydencie Geraldzie Fordzie.

Wskaźnik koniunktury największych spółek GPW zakończył dzień na 3347,75 pkt. Wyszedł więc ponad maksimum czwartkowej sesji, co bardzo dobrze wróży. Zarazem oddalone zostało niebezpieczeństwo testowania linii trendu wzrostowego. Obecnie więc w lepszej sytuacji znajdują się giełdowe byki. WIG20 do szczytu 3429,79 pkt z 18 grudnia ma niedaleką drogę. Potrzeba wzrostu o zaledwie 2,45 proc.

Rysą na pozytywnym obrazie rynku są nieciekawe perspektywy dla notowań KGHM. Wartość akcji spadła o 2,1 proc., do 87,10 zł przy dużych jak na taką sesję obrotach 96 mln zł. Kurs miedziowego kombinatu pogłębił grudniowy dołek. Ostatnio walory były tyle warte w połowie czerwca. Przypomnijmy, że wówczas lokalne dno osiągnięto na poziomie 81,5 zł. Są poważne obawy, czy nie dojdzie do powtórki sprzed sześciu miesięcy.

Miedź tanieje w oczach. We wtorek za tonę kruszcu płacono 6200,5 USD wobec 6330 USD na poprzedniej sesji. Powodem spadku ceny metalu jest wzrost jego zapasów w Londynie do poziomu najwyższego od 3 lat. KGHM już nieraz udowadniał, że sam może wpłynąć na losy całej giełdy. Twardy orzech do zgryzienia mają też akcjonariusze Telekomunikacji Polskiej, bo spółce grożą coraz to wyższe kary ze strony Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W grudniu urząd groził karą przekraczającą 100 mln zł, ale zarząd uspokajał inwestorów, że nie ma się czym przejmować. Teraz jednak spółce grożą dużo wyższe sankcje, sięgające 3 proc. rocznych przychodów. W 2005 r. przychody TP sięgnęły 12,187 mld zł (3 proc. to 365,6 mln zł). Sprzedaż w 2006 r. była prawdopodobnie nieco wyższa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wzrosły szanse na efekt stycznia