Wzrost giełd w USA w ubiegłym tygodniu był największy od lat

Expander
opublikowano: 04-02-2008, 10:17

Największym od lat tygodniowym wzrostem zakończył się miniony tydzień na amerykańskiej giełdzie. Odmiana nastrojów rzeczywiście była imponująca, zwłaszcza na dwóch ostatnich sesjach, kiedy inwestorzy ewidentnie szukali tylko dobrych wiadomości. O ile w czwartek aż tak wiele ich nie było to w piątek rzeczywiście się znalazły.

Najpierw uwagę przyciągnęła planowane przejęcie Yahoo! przez Microsoft. Potem korzystniej od prognoz wypadł indeks ISM dla sektora przemysłowego w USA. Z drugiej strony mieliśmy znów garść negatywnych doniesień. Trochę słabszy od spodziewanego był indeks nastrojów konsumentów. „Gwoździem” wieczoru nie okazały się dane o liczbie nowych miejsc pracy w sektorach pozarolnicznych. Ich ubytek zdarzył się pierwszy raz od połowy 2003 r. Tym samym ten wskaźnik dołączył do innych, które już zbliżyły się do wartości osiągniętych w tamtym czasie, potęgując niepewność dotyczącą przyszłych wydatków konsumentów. Oprócz tego Goldman Sachs przestrzegał przed koniecznością dalszych odpisów w bankach na spadek wartości związanych z inwestycjami w nieruchomości komercyjne, a także niestandardowe pożyczki hipoteczne. To wszystko ma kosztować dalsze 60 mld USD.

Dobrych wiadomości nie przyniósł też cotygodniowy raport o przepływach kapitału w globalnych funduszach inwestycyjnych. Po rekordowych odpływach tydzień wcześniej ostatni tydzień przyniósł również ubytek znacznych środków z podmiotów lokujących w akcje. Kapitał odpłynął zarówno z funduszy rynków dojrzałych, jak i wschodzących. Uwagę zwraca przede wszystkim odpływ środków z funduszy lokujących na dojrzałych europejskich parkietach. Trwa on nieprzerwanie od 22 tygodni. To w dużym stopniu tłumaczy słabość indeksów ze Starego Kontynentu. Obrazuje też obawy związane z tym, że Europejski Bank Centralny cały czas opowiada się za walką z inflacją, co nie daje większych szans na cięcia stóp procentowych.

Spróbujmy zrobić bilans półtoratygodniowego odbicia. U nas cieszy przede wszystkim zasłonięcie przez WIG luki bessy z 16 stycznia. Choć samemu faktowi nie towarzyszyły większe emocje, to widać, że ten sukces wzmocnił rynek. W krótkim terminie zapatrywania na przyszłość stały się bardziej optymistyczne. WIG znalazł się blisko psychologicznej bariery 50 tys. pkt i dziś zapewne będzie się z nią zmagał. Jednocześnie warto odnotować sytuację na rynkach wschodzących jako całości. Przypomnijmy, że tutaj nie doszło jeszcze do przełamania głównej linii trendu wzrostowego, jaka biegnie po dołkach od 2003 r. Obserwowana zwyżka zaczęła się wraz z osiągnięciem przez notowania tego wsparcia. Wobec tego jej skala i jakość powinny dać podpowiedź dotyczącą rzeczywistej kondycji emerging markets. Jeśli wzrost będzie szedł opornie, to dostaniemy sygnał słabości tych rynków i ostrzeżenie przed groźbą ataku na linię trendu podczas kolejnego ruchu zniżkowego. Z punktu widzenia oceny globalnych perspektyw byłby to zły znak, bo oznaczałby powrót obaw recesyjnych. Na razie jednak można spodziewać się stopniowego odzyskiwania terenu. Skoro ważne wsparcie utrzymało się, to trzeba liczyć się, mimo różnych ostrzegawczych sygnałów, z kontynuacją hossy. Wydaje się wręcz, że zachowanie rynków wschodzących, ma szansę najwięcej powiedzieć o perspektywach globalnej koniunktury. Natomiast ambiwalentne odczucia budzi rynek amerykański. Odbicie jest tam mocne względem wcześniejszego spadku, ale równocześnie towarzyszy mu ograniczona aktywność inwestorów, co jest elementem charakterystycznym dla ruchów korekcyjnych. Dlatego utrzymujemy nasze ostrożne nastawienie do akcji w najbliższym czasie. Raczej szukamy sygnałów zakończenia odbicia niż potwierdzenia, że rynki rozpoczęły trwały ruch zwyżkowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Expander

Polecane