Xelion: Dane makro nie zaszkodziły posiadaczom akcji

26-04-2007, 10:13

W środę od rana ciekawe rzeczy działy się przede wszystkim na rynku walutowym. Kurs EUR/USD kontynuował trend wzrostowy atakując (bez sukcesu) po raz kolejny szczyt wszech czasów ustanowiony na  przełomie 2004/2005 roku. Niespecjalnie przejęli się tym gracze na europejskim rynku akcji reagujących przede wszystkim na w miarę pozytywne zamknięcie sesji w  USA. Pomogła bykom publikacja Indeksu niemieckiego instytutu Ifo pokazując, że klimat gospodarczy w Niemczech poprawia się. Indeksy zakończyły sesje jednoprocentowymi wzrostami.

To, co widzieliśmy w USA we wtorek zostało potwierdzone przez środową sesję. Skoro rynek akcji nie reaguje na bardzo słabe dane to jasne jest, że wykorzysta każdą okazję, żeby kontynuować zwyżkę. Nie będzie mu nawet przeszkadzać techniczne wykupienie rynku. A w środę prawie wszystko sprzyjało posiadaczom akcji. Publikowane w USA dane makro były jednak zróżnicowane. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły nieco mocniej niż oczekiwano (3,4 proc.), a bez środków transportu zwiększyły się o symboliczne 1,5 proc. Można domniemywać, że wzrost był typowym wyskokiem przedświątecznym, ale przy "byczym" nastawienie rynku akcji wystarczył, żeby pomagać indeksom. Nieco gorzej wyglądała sytuacja na rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów (po gwałtownym spadku w lutym) wzrosła (2,6 proc.), ale po pierwsze oczekiwano wzrostu o 4,4 procenta, a po drugie w stosunku rocznym sprzedaż spadła o 23,5 procenta (piętnasty z kolei spadek). Trudno takie dane uznać za dobre. Pocieszano się jednak tym, że wzrosła mediana cenowa (o 0,9 proc.). Dane jak widać nie były na tyle złe, żeby kogoś przestraszyć.

Niczego nie zmieniła też publikacja Beżowej Księgi Fed (raportu o stanie gospodarki). Fed nadal mówi to, co od dawna znajdujemy w tego typu publikacjach: kontynuowany jest umiarkowany wzrost gospodarczy, a ceny są "generalnie stabilne". Wspomniano o ochłodzeniu na rynku nieruchomości, ale tak, żeby nikogo nie wystraszyć. Inaczej mówiąc Fed mówi inwestorom, że może nie jest cudownie, ale nie ma się czego bać.

Już po pierwszym raporcie kurs EUR/USD stracił w pretekst do wzrostu i zaczął się osuwać. Informacje nie były jednak na tyle dobre, żeby wywołać korektę. Nastroje są nadal antydolarowe, więc nic dziwnego, że drożały surowce. Kontrakty na miedź wzrosły o jeden procent, ale złoto zdrożały symbolicznie. Liderem zwyżki była ropa (2 procent wzrostu). Pomagał temu surowcowi raport o stanie amerykańskich zapasów ropy i paliw. Okazało się, że zapasy paliw spadły do poziomu najniższego od 18 miesięcy.

Wzrost ceny ropy nikogo nie niepokoił. Wręcz odwrotnie - pomagał rynkowi akcji podnosząc ceny akcji w sektorze paliwowym. Dla graczy najważniejsze były raporty kwartalne spółek, które we wtorek po sesji i w środę publikowały generalnie lepsze od prognoz wyniki. Już we wtorek zaskoczył doskonałymi (tym razem naprawdę) wynikami Amazon.com, która to firma podniosła również prognozę. O 16 procent wzrósł zysk PepsiCo, a o 27 procent Boeinga, który jednak poinformował, że nie zmienia prognozy na ten rok, bo przemysłowi produkcji samolotów może grozić stagnacja. Absolutnym hitem była jednak Alcoa (składnik indeksu DJIA). Ten producent aluminium zapowiedział, że zamierza sprzedać jeden ze swoich oddziałów. Euforia wywołała wzrost ceny akcji tej spółki o ponad 6 procent. Jak widać zbyt wielu powodów do gwałtownego wzrostu indeksów nie było, ale wystarczyło pokonanie przez DJIA poziomu 13.000 pkt., żeby gracze wręcz rzucili się na akcje. Duże wzrosty na tym poziomie wyglądają imponująco, ale rynek jest już tak wyprzedany, że byle impuls powinien wywołać korektę.

Po sesji raport kwartalny opublikował Apple. Były dużo lepsze od prognoz. Uznano je wręcz za fantastyczne. Akcje tej spółki po sesji zdrożały o ponad siedem procent. Tu muszę zrobić małą uwagę. Współczynnika C/Z dla akcji Apple wynosi 35 (12 - 15 uznawany jest za usprawiedliwiony). I to jest współczynnik C/Z "rolling", czyli liczony na podstawie dwóch minionych kwartałów i oczekiwań co do dwóch następnych. Każda sztuczka jest dobra, żeby udowodnić, że akcje są tanie. Nie zmienia to postaci rzeczy, że w handlu posesyjnym na rynku kontynuowane były euforyczne wzrosty. Indeks handlu posesyjnego (AHI) wzrósł aż o 0,69 procenta (to niezwykle dużo jak na AHI). Rano kontrakty na NASDAQ też mocno rosły. Jeśli nie zepsują tej fiesty kolejne wyniki spółek to zapowiada się kontynuacja zwyżki. Z tym, że jeśli gracze panują jeszcze nad emocjami to koniec sesji powinien przynieść realizację zysków.

Czwartek znowu jest ubogi w raporty makroekonomiczne. Dane o tygodniowej zmianie na amerykańskim rynku pracy będą miały bardzo umiarkowany, żeby nie powiedzieć żaden wpływ na zachowanie inwestorów. Oczywiście im mniej noworejestrowanych bezrobotnych tym lepiej dla dolara. Dla akcji najważniejsze będą nadal raporty kwartalne spółek, których dzisiaj będzie znowu bardzo dużo. Przed południem dominować będą spółki europejskie, a po sesji w USA raport opublikuje Microsoft.

Zbliżający się długi weekend nadal szkodzi akcjom

Rynek walutowy rozpoczął środę od marazmu. Nie widać był wpływu zmian kursu EUR/USD - gracze czekali na nasze dane makro i komunikat RPP. Nie widziałem jednak nawet drgnięcia po publikacji danych o marcowej sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia. Sprzedaż wzrosła aż o 19,2 procenta, czyli zdecydowanie mocniej niż oczekiwano. Stopa bezrobocia spadła z 14,9 do 14,4 proc. Dane były znakomite, ale najwyraźniej już zdyskontowane.

Zamieszanie powstało po komunikacie Rady Polityki Pieniężnej. Trochę to było dziwne, bo decyzja o podniesieniu stóp o 0,25 pkt. proc. (do 4,25 proc.) nie była najmniejszym zaskoczeniem, a jednak złoty się wzmocnił i to bardzo wyraźnie zarówno do dolara jak i do euro. Niewykluczone, że rynek zareagował tak, bo doszedł do wniosku, że RPP zachowała niezależność i potrafiła sprzeciwić się swojemu prezesowi. Złoty jest bardzo silny, ale przed długim weekendem też powinna nastąpić realizacja zysków. Może się zacząć zarówno dzisiaj jak w piątek.

Na GPW sytuacja nie wyglądała dobrze. W środę dwie duże spółki opublikowały raporty kwartalne i to miało chyba większy wpływ na otwarcie sesji niż sytuacja na giełdach za granicami Polski. Raport kwartalny BZ WBK był znakomity. Zysk był o wiele wyższy od najlepszych prognoz. Nic dziwnego, że kurs wystrzelił do góry, chociaż nawet z takim zyskiem akcje są przynajmniej dwa razy za drogie. Z drugiej strony był raport kwartalny TPSA. Ta spółka poinformowała, że zarówno zysk jak i przychody były wyraźnie niższe od prognoz.

Rynek nie bardzo wiedział jak zareagować i otworzył się neutralnie. Na początku sesji mogło niepokoić to, że dosyć słabo zachowywał się sektor bankowy, który niespecjalnie chciał reagować na raport BZ WBK. Jednak już po pół godzinie wszystko wróciło do normy - ceny akcji banków rosły. Dziwne było to, że nawet wzrosty indeksów w Eurolandzie nie pomagały GPW - indeksy spadały, a poza TPSA głównym obciążeniem była KGHM (spadek ceny miedzi w czasie naszej sesji i żądania płacowe załogi) i PKN (w tym drugim przypadku działa to, że zarząd niedawno zapowiedział, iż wyniki nie będą genialne). Widać było jak na dłoni, że trwa realizacja zysków przed długim weekendem. Nie pomagały nawet bardzo dobre dane makro.

Wydawało się, że byki jednak rynek obronią, bo południowej przeceny indeksy już do końca sesji rosły, ale fixing znowu WIG20 obniżył. Spadek o 0,5 procenta nie jest niczym nadzwyczajnym, ale powstały wstępne sygnały sprzedaży. Tyle tylko, że ja bym to lekceważył, bo przed wielką majówką handel jest naprawdę bardzo specyficzny. Można jednak założyć, że dzisiaj albo najpóźniej w piątek, ci gracze, którzy chcą spokojnie odpoczywać już akcje sprzedadzą i rynek ruszy do góry. W każdym razie powinien tak zacząć dzisiejszą sesję.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Xelion: Dane makro nie zaszkodziły posiadaczom akcji