Xelion: dzień europejskich banków centralnych

opublikowano: 11-01-2007, 09:48

W środę giełdy Eurolandu zareagowały spadkiem indeksów na zniżki w Azji. Szczególnie mocno traciły spółki surowcowe, bo nadal taniała ropa (czekano na dane o amerykańskich zapasach). Kurs EUR/USD po nocnej korekcie wzrostowej znowu się osuwał.

W środę giełdy Eurolandu zareagowały spadkiem indeksów na zniżki w Azji. Szczególnie mocno traciły spółki surowcowe, bo nadal taniała ropa (czekano na dane o amerykańskich zapasach). Kurs EUR/USD po nocnej korekcie wzrostowej znowu się osuwał.

Podczas handlu w USA rynki się rozsynchronizowały – każdy poszedł własną drogą. Kurs EUR/USD nadal spadał, co tym razem było logiczne, bo deficyt handlowy USA okazał się być w listopadzie mniejszy od prognoz. Duży spadek ceny ropy powinien deficyt w kolejnych miesiącach zmniejszyć, więc ten listopadowy można uznać za zapowiedź dalszej poprawy. Poza tym wzrosła rentowność obligacji, co nie bardzo da się uzasadnić informacjami, które wpływały na rynki. Może jedynie wystąpienie, ciągle bardzo jastrzębiego, Michaela Moskow, szefa Fed w Chicago, było impulsikiem, który obniżył ceny obligacji (podniósł rentowność).

Pozostałe dane makro były mniej istotne dla dolara. Raport o zapasach i sprzedaży w hurtowniach pokazał, że zapasy wzrosły w listopadzie 2006 roku o 1.3 proc. (oczekiwano 0,5 proc.), a sprzedaż o 1 proc. Współczynnik zapasów do wzrósł z 1,19 do 1,20, co sygnalizuje, że sytuacja gospodarcza trochę się pogarsza. Nie miało to jednak żadnego wpływu na zachowanie rynków.

Rynek surowcowy, tak ostatnio nerwowy, nadal był bardzo zmienny, ale drogi poszczególnych surowców się rozeszły. Bardzo mocno wzrosła cena miedzi (4,2 proc.). Pretekstem były problemy największego na świecie producenta tego metalu (Codelco). W jednaj z jego kopalń w każdej chwili może nastąpić zawał skalny. Po olbrzymich spadkach i wtorkowym zwrocie taki pretekst całkowicie wystarczył, żeby fundusze hedżingowe ruszyły do realizacji zysków (w tym celu musiały kupować kontrakty). Na rynku ropy niedźwiedzie rządziły nadal (cena spadła o 3 procent), bo raport o zapasach paliw w USA pokazał, że zapasy ropy spadły, ale destylatów i benzyny czwarty tydzień z rzędu wzrosły. Bardzo rozsądnie zachowało się złoto – cena spadła kosmetycznie.

Rynek akcji rozpoczął sesję od spadku biorąc przykład z innych giełd światowych, ale jak dobrze wiadomo Amerykanie niezbyt sobie biorą do serca kłopoty innych giełd. A jeśli nawet biorą to nie na długo. Poza tym, po początkowym spadku, rosły w środę indeksy w Brazylii i Argentynie, co sygnalizowało, że pierwsza fala niepewności wynikającej z posunięć Hugo Chaveza w Wenezueli już zanika. To zmniejszyło niepewność w USA. Traciły spółki sektora paliwowego, co nie było niczym dziwnym, jeśli weźmie się pod uwagę to, co działo się na rynku ropy. Pomagały indeksom (szczególnie DJIA) wyniki kwartalne Alcoa (producenta aluminium) oraz ciągle rosnący kurs Apple (po wtorkowej prezentacji swojego telefonu komórkowego). Poza tym Bear Stearns podniósł rekomendację dla całego sektora technologicznego, co pomagało indeksowi NASDAQ. Wzrost nie ma jednak żadnego znaczenia prognostycznego. Czekamy na mocniejsze impulsy.

Po sesji Genentech podał niezłe wyniki kwartalne i kurs spółki lekko wzrósł. Wieczorem dowiedzieliśmy się również, że Cisco wytoczy Apple proces o naruszenie znaku handlowego „iPhone”, którą to nazwę Cisco kupiło w 2000 roku w rezultacie kupna Infogear. To obniżyło kurs Apple, który i tak był najwyższy w historii i narażony na realizację zysków. To nie są jednak impulsy, który wpłynęłyby na cały rynek. Takich nie było.

Dzisiaj najważniejszymi mi będą posiedzenia Banku Anglii i ECB. W obu przypadkach nie prognozuje się zmiany poziomu stóp procentowych, ale istotne może być to, co powie Jean-Claude Trichet, szef ECB, na konferencji prasowej. Jest on optymistą, jeśli chodzi o gospodarkę europejską i ciągle zwraca uwagę na to, że inflacja jest nadal groźna. Istnieje wiec szansa na wzrost kursu EUR/USD, co może zaszkodzić akcjom.

Jeśli chodzi o dane makro, to przed południem dowiemy się, jaki był w Eurolandzie wzrost PKB w trzecim kwartale. Będzie to jednak tylko ostateczna weryfikacja, więc ruchu na rynkach nie zobaczymy. Po południu wpływ na rynek (przede wszystkim walutowy) będzie miała publikacja tygodniowej zmiany na rynku pracy w USA. Im większa będzie ilość noworejestrowanych bezrobotnych tym gorzej dla dolara. Wieczorem opublikowany będzie grudniowy deficyt budżetowy USA, ale ta publikacja w żadnym stopniu nie wpływa na rynki finansowe.

Sektor bankowy pogrążył WIG20

W Polsce złoty od rana nadal kosmetycznie tracił, ale miało to niewiele wspólnego z wyborem szefa NBP. Po prostu nasza waluta poruszała się w rytm zmian kursu EUR/USD. Nie można jednak wykluczyć, że coraz większa ilość negatywnych opinii o kandydaturze Sławomira Skrzypka też trochę szkodziła. Faktem jest jednak, że traciły też i inne waluty regionu, z czego wynika, że problemy Tajlandii i Wenezueli znajdowały przełożenie również na waluty innych rynków rozwijających się. W niczym nie poprawił sytuacji udany przetarg na obligacje 10 – letnie. Jednak w drugiej połowie dnia rynki się uspokoiły i mimo ciągłego spadku kursu EUR/USD (to zazwyczaj osłabia złotego) nasza waluta straciła co prawda do dolara, ale wzmocniła się do euro.

Wieczorem, jak można było z góry zakładać nie przejmując się teatralnym napięciem politycznym, Sławomir Skrzypek został wybrany na prezesa NBP. Nie będzie to miało najmniejszego znaczenia dla zachowania rynku, który to już dawno ten fakt zdyskontował, ale tym razem prezes Skrzypek może mieć trochę szczęścia, bo wczorajsze zachowanie rynku sygnalizowało, że złoty ma ochotę na korekcyjne umocnienie się, co zapewne zostanie przypisane dokonanemu wyborowi.

Rynek akcji rozpoczął środową sesję od spadku, ale obrót w tej fazie sesji był nieduży, a byki szybko doprowadziły indeksy do poziomów z wtorku. W sytuacji, kiedy spadały indeksy w Eurolandzie i taniała ropa takie zachowanie potwierdzało wtorkowe opinie o sile rynku. Liderem wzrostów była KGHM, która reagowała w ten sposób na (drugi dzień z kolei) rosnącą cenę miedzi. Jednak coraz mocniej spadające indeksy w Eurolandzie, a szczególnie na Węgrzech nie dały szans naszym bykom. WIG20 już przed jedenastą wyraźnie spadł. W tej fazie sesji znakomicie zachowywały się średnie spółki – MidWig rósł. Niezwykle słaby był sektor bankowy.

Generalnie nie widać było wielkiej presji podaży, a po informacji o porozumieniu między Rosją a Białorusią w sprawie dostaw ropy WIG20 ruszył na północ. Ten wzrost się szybko jednak załamał, a od 15.00 doszło do regularnej przeceny. Mocne spadki kursów banków wyglądały tak jakby ten sektor przestraszył się nowego szefa NBP. Nie jest to wykluczone, jeśli przeczyta się scenariusze, które snuje wielu analityków. Wydaje się, że są one zbyt czarne, bo nie tak łatwo jest zepsuć coś, co działa tak dobre jak polski system bankowy.

Po wczorajszej, wzrostowej sesji w USA i w krajach Ameryki Południowej oraz dzisiejszej w Tajlandii powinny znacznie się zmniejszyć niepokoje wynikające z sytuacja panującej w Tajlandii i Wenezueli. W tej sytuacji (oczywiście o ile ceny surowców nie zaczną znowu spadać – w nocy miedź nadal drożała, ale cena ropy spadła o kolejne 2 procent) jest duża szansa na wypracowanie odbicia, które jednak musiałoby być naprawdę duże (około 2 procent), żeby miało jakieś znaczenie prognostyczne.

Piotr Kuczyński, Główny Analityk Xelion. Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane